Precedens na skalę kraju. Klienci dewelopera sami dokończą budowę

Dobrze pamiętają ten dzień, kiedy deweloper przekonał ich wizją mieszkania w odrestaurowanych loftach. Kupili lokale na zaawansowanym etapie rewitalizacji, ale to nie było wystarczające zabezpieczenie. Sąd ogłosił upadłość likwidacyjną spółki. Po batalii prawnej właśnie udało im się wywalczyć prawo do dokończenia inwestycji własnymi siłami. Tym samym z klientów przekształcą się w przedsiębiorców. Mamy precedens na skalę krajową.

 

„Projekty Lofty De Girarda (…) realizuje Green Development spółka z o.o., wywodząca się z kanadyjsko-polskiej grupy inwestycyjnej, skupiającej kilka firm produkcyjnych i handlowych związanych z budownictwem (Royal Europa, Royal Hurt, Stone Master). Zespół Green Development to ludzie z wieloletnim doświadczeniem w przygotowywaniu i prowadzeniu inwestycji. O budownictwie, domach, mieszkaniach i loftach wiemy prawie wszystko!” – taka informacja po dziś dzień widnieje na internetowej stronie dewelopera, po którym pozostały już tylko długi i problemy dziesiątek osób marzących o przeprowadzce do nowego mieszkania.

Nabywcy niedokończonych Loftów de Girarda w Żyrardowie nie chcą dać za wygraną, dlatego zawiązali zgromadzenie nabywców i wspólnie z prawnikami walczą o możliwość dokończenia inwestycji, na którą wyłożyli pieniądze. Wykorzystują zapisy ustawy deweloperskiej. Przecierają szlaki, bo choć nowe prawo miało chronić nabywców mieszkań, wcale nie zabezpiecza ich interesów w prosty sposób.

W zeszłym tygodniu warszawski sąd upadłościowy swoim postanowieniem potwierdził, że podjęta przez grupę klientów dewelopera uchwała o przejęciu przez nich osobnej masy upadłości jest skuteczna. – Na podstawie tej uchwały nabywcy stali się współużytkownikami wieczystymi nieruchomości, na której zlokalizowana jest inwestycja Lofty de Girarda, w której osoby te zakupiły lokale, z wszelkimi prawami do tego budynku. Innymi słowy, choć nabywcy nie otrzymali na razie własnych poszczególnych mieszkań, to jednak mają szansę doprowadzenia do ukończenia inwestycji i uzyskania własności loftów – wyjaśnia w rozmowie z redakcją Bankier.pl obslugująca tę sprawę kancelaria Zimmerman i Wspólnicy sp.k.

Przed klientami dewelopera jeszcze długa droga. – Pozytywny scenariusz zakłada znalezienie finansowania na dokończenie budowy i szybkie uruchomienie sprzedaży pozostałych wolnych lokali, która umożliwiłaby spłatę głównego wierzyciela hipotecznego. Mamy już ustalony plan działania, jednakże jego wykonanie będzie trudnym przedsięwzięciem – mówią w rozmowie z Bankier.pl Artur Wdowiarski i Aneta Janas, nabywcy pechowych mieszkań.

Bankier.pl: Pamiętają Państwo jeszcze ten dzień, kiedy znaleźli wspomniane lofty i podejrzewali, że to może być przyszły adres?

Artur Wdowiarski: Pamiętam. Dowiedziałem się o nich od znajomych. Niewiele później wybrałem się z wizytą, żeby obejrzeć lofty modelowe i tak naprawdę – niestety - już wtedy podjąłem decyzję. Później starałem się już tylko zachować pozory zdrowego rozsądku.

Aneta Janas: Też dokładnie pamiętam ten dzień. Byłam wtedy po raz pierwszy w życiu w Żyrardowie i zachwyciłam się zarówno zabytkową osadą fabryczną, jak samymi loftami. Z opowieści pozostałych nabywców wynika, że prawie wszyscy podejmowali decyzję pod wpływem emocji, co wynikało z wyjątkowego charakteru tej inwestycji.

Czy wtedy słyszał Pan już o konieczności sprawdzania kondycji deweloperów?

 A.W.: To był październik 2009 roku. Mówiło się wtedy o problemach klientów z poszczególnymi deweloperami, ale z mojej perspektywy wyglądało to jedynie na odosobnione przypadki na cudownie rozwijającym się rynku deweloperskim. Ludzie obawiali się wtedy kupowania tzw. dziury w ziemi, ale ryzyko wydawało się być mniejsze w przypadku adaptacji fabryki z początku XX wieku.

Sprawdził Pan firmę, z którą zamierzał podpisać umowę?

A.W.: Wiedziałem, że firma miała minimalne doświadczenie na rynku deweloperskim. Sami się zresztą do tego przyznawali. Nie sprawdzałem poszczególnych współwłaścicieli ani członków zarządu.

Firma była w okolicy znana, chwalona?

A.W.: Nie zapoznawałem się z opiniami na jej temat. Całą wiedzę wziąłem od przedstawicieli tej firmy oraz z własnych, pobieżnych poszukiwań.

Jak przebiegał sam proces zakupu? Ma Pan zarzuty co do jakości obsługi klienta?

A.W.: Proces zakupu przebiegał bardzo sprawnie i w dobrej atmosferze. Całość trwała około miesiąca i zamknęła się w trzech/czterech spotkaniach, na których dopytywałem o interesujące mnie kwestie i ustalałem szczegóły. Odpowiedzi, które uzyskiwałem były wyczerpujące i dość wiarygodne.

Oczywiście miałem świadomość, że deweloper robi wszystko, żeby podpisać ze mną umowę, ale wzbudził on we mnie na tyle duże zaufanie, że zdecydowałem się podjąć ryzyko zakupu niedokończonego mieszkania. Zresztą, cała inwestycja miała być dokończona w marcu 2010 roku (umowę podpisałem w październiku 2009 roku).

 Deweloper mocno trzymał cenę?

 A.W.: Stosunkowo łatwo uzyskałem kilkuprocentową obniżkę.

 Jaki system zapłaty za mieszkanie zaproponowano?

 A.W.: Wpłat dokonywałem według podziału 15:35:20:20. Dwie ostatnie wpłaty zostały przelane po pierwotnie zakładanym terminie zakończenia inwestycji. Każda wpłata miała nastąpić po zakończeniu określonego w umowie zakresu prac, ale bank wypłacił wszystkie transze kredytu, mimo że ostatnie etapy określone w harmonogramie nie zostały zakończone (i mimo że przy każdej transzy pracownik banku miał przeprowadzić inspekcję na budowie). Podobnie było w przypadku większości nabywców.

Czy przez ten czas pojawiły się jakiekolwiek symptomy złej kondycji finansowej dewelopera?

 A.W.: Nie zauważyłem żadnych takich symptomów.

Czytaj dalej: Co wskazywało na złą kondycję dewelopera

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 4 ~Alina

jedyna rada - kupować gdy już jest fizycznie , a nie obiecywane wydmuszki komputerowe

! Odpowiedz
1 1 ~pit

Taaaaak. Niedawno byłem przypadkowym świadkiem takiej rozmowy: A: Wiesz, ci gangsterzy z mojej miejscowości co to ich kiedyś pozamykali, powychodzili już z więzienia. No ta mafia. Odsiedzieli po 7-9 lat. Gadałem z jednym, to mój kolega z podwórka. Powiedział, że teraz interesują ich tylko legalne interesy, żadne wymuszenia. Chcą być normalnymi obywatelami i zarabiać legalnie. B: To czym chcą się zajmować? A: Założyli firmę.....developerską. To podobno najlepszy biznes, tylko trzeba mieć bajer i dar przekonywania. Oni mają./ Amen/.Rozmowa jak najbardziej autentyczna, chociaż zasłyszana przypadkowo. Ot, Polska.Z naiwnych wszyscy żyją. "Developerzy", prawnicy, gazety z pięknymi ogłoszeniami. Obserwacja życia ludzi jednak nie uczy. A to już 20 lat.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 12 ~Arek212

Jedynym skutecznym rozwiązaniem, które niestety żaden parlament nie wprowadzi, ze względu na układy z lobby deweloperskim jest wprowadzenie absolutnego zakazu finansowania inwestycji ze środków kupującego. Po prostu - albo deweloper buduje za swoje, albo z kredytu własnego, a przepisanie nieruchomości następuje z reki do reki - po jej zakończeniu. Niestety ludzie z natury przejawiają skłonności samobójcze finansowo, jeżeli sami decydują o sobie i po prostu trzeba ich chronić przed nimi samymi. Podobnie jak się chroni pasażerów samochodów wprowadzając przepis o obowiązku zapinania pasów.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 2 ~Tomo

Nieliczni, ale są - mądrzy Polacy.

! Odpowiedz
1 1 ~ja

zdarza się i tak, że developer buduje w całości ze środków z kredytu, a bank nie dopilnuje prawidłowości wykorzystania poszczególnych transz. Pojawia się znaczący wzrost kosztów (matriałów budowlanych), by harmonogram był poniżej rzeczywistych kosztów, deweloperzy próbują ratować się wcześniejszą sprzedażą poszczególnych mieszkań, z czegoś trzeba zapłacić odsetki bankowi. Dodatkowy kredyt na dokończenie budowy spowoduje, sprzedaż z wybudowanych mieszkań musi odbywać się po wyższych cenach niż planowano, wystarczy spadek cen m2 na rynku i katastrofa gotowa.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 1 ~adam odpowiada ~ja

wydaje mi sie, że dobry biznes plan zakłada pewien wzrost materiałów budowlanych co pozwala na płyny przebieg budowy. Ponadto marże developerskie są na tyle duże nie ma co sie zasłaniać kilku procentowymi wachaniami cen za metr2. jeśli więc jakiś developer "pada" w moim odczuciu jest to poprostu sposób na wyprowadzenie pieniędzy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 7 ~Cbn

Jak zwykle przepisy niejednoznawcze, zagmatwane, polskie prawo jak zwykle nie chroni obywatela w pełni. Kiedy zmieni się prawo na takie, które będzie chronić obywatela w pełni jak wpłaci na mieszkanie, to nie będzie się bał, że go nie otrzyma?

! Odpowiedz
3 9 ~FV

kiedyś za czasów PRL to było nie do pomyślenia, co się porobiło, że osoba wpłaca kasę jeszcze musi się potem martwić, co dalej? Dlaczego Rząd na to pozwala? Przecież można znaleźć skuteczny sposób na złodziei, naciągają ludzi a potem upadłość, najłatwiej powiedzieć, to gdzie kasa którą wpłacili ludzie, dlaczego bank przelał, a inwestycje nie była dokończona?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 8 ~mati

naprawa tego dzikiego i chorego kraju jest banalnie prosta - wsadzenie złodziei do więzienia, tylko wtedy trzeba by tam wsadzić wszystkich premierów i ministrów od 89r., wszystkich samorządowców, wszystkich ludzi zajmujących wysokie stanowiska w panstwie. do tego ich rodziny i wszystkich znajomych. wyszłoby pewnie kilkaset tys ludzi. nie ma tyle wolnych miejsc w polskich więzieniach !!!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 24 ~zerro

"papierowe państwo", papierowe prawo: udawajmy dalej że "nic się nie stało" przy wyborze przewodniej siły narodu...

! Odpowiedz