REKLAMA

Poluzowanie rekomendacji T może zachęcić do zaciągania kredytów

2013-04-22 06:10
publikacja
2013-04-22 06:10
Dodaj Bankier.pl w Google

Zdaniem prezes BIG InfoMonitora, poluzowanie rekomendacji T, która zaostrzyła w 2010 roku wymogi kredytowe, niekoniecznie musi doprowadzić do odejścia klientów od parabanków. Nie wszyscy klienci tych ostatnich decydowali się na usługi firm pożyczkowych tylko z powodu braku możliwości otrzymania kredytu bądź pożyczki w banku. Wielu zachęciły łatwiejsze procedury i szybsza obsługa. Zmiany w rekomendacji T mają zacząć obowiązywać w bankach najpóźniej 31 lipca tego roku.

- Patrząc na osobę fizyczną, która zaciąga zobowiązania w różnych sektorach rynku finansowego, czy to w bankach czy to w pozabankowych firmach pożyczkowych, często pokutuje stereotyp, zgodnie z którym z usług firm pożyczkowych korzystają tylko osoby, które nie są w stanie otrzymać finansowania w ramach sektora bankowego  mówi Agencji Informacyjnej Newseria Mariusz Hildebrand, prezes Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor.

Tymczasem, zdaniem Mariusza Hildebranda, nie zawsze przyczyną zadłużania się w firmach innych niż banki są kłopoty ze zdolnością kredytową.

- Często z pożyczek w tzw. parabankach korzystają osoby, które mają wysoki scoring w ramach sektora bankowego i mogłyby w tym sektorze bankowym swobodnie otrzymywać pożyczki, natomiast z ich punktu widzenia szybsze, wygodniejsze i łatwiejsze jest otrzymanie finansowania z firmy pożyczkowej  twierdzi Hildebrand.  Te firmy pożyczkowe wcale nie stosują złych zasad, a potrafią w szybszy i łatwiejszy sposób dostarczyć finansowanie, co dla niektórych osób jest istotne z punktu widzenia czasu.

Wakacje na giełdzie

Polacy nie boją się parabanków

Banki liczą na powrót klientów, którzy zrezygnowali z ich usług po wprowadzeniu rekomendacji T w 2010 roku. Według Mariusza Hildebranda, klienci mogą nie wrócić.

  - Odpływ klientów z sektora bankowego - szacowany na 1,5 miliona osób -  nie był do końca powiązany tylko z rekomendacją T. Dlatego też jej poluzowanie nie oznacza, że klienci wrócą do sektora bankowego  - przekonuje Hildebrand.

Wielu pożyczkobiorców nie uważa, by korzystanie z usług parabanków miało być czymś niewłaściwym.

- Większość klientów firm pożyczkowych zakłada, że skorzystanie z firmy pożyczkowej nie jest niczym złym i korzystają z tego finansowania, tym bardziej, że jest w miarę łatwo i szybko dostępne. Atutem są też uproszczone procedury w porównaniu z procedurami bankowymi. Ani jedna, ani druga strona nie jest złym rozwiązaniem. Każdy z nas wybiera to, co jest dla niego lepsze czy wygodniejsze  zauważa rozmówca Newserii.

Rekomendacja T, która weszła w życie 2010 r., zaostrzała warunki przyznawania kredytu w walucie obcej. Ponadto zakazywała udzielania kredytów osobom, których łączne zobowiązania przekraczałyby 50 proc. zarobków, a w przypadku osób zarabiających powyżej średniej krajowej  65 proc. Według znowelizowanych procedur z 2013 r. to banki będą decydować, czy klient jest w stanie znieść obciążenie kredytowe. Znowelizowana rekomendacja upraszcza też procedury w przypadku niewielkich kredytów, a więc takich, które najczęściej oferują parabanki. Np. umożliwia wzięcie kredytu ratalnego na towary do ok. 15 tysięcy złotych bez obowiązku przedstawiania zaświadczeń o dochodach. Banki mają czas do 31 lipca na dostosowanie się do znowelizowanych zaleceń.


/ newseria.pl
Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
UOKiK wjechał do Biura Informacji Kredytowej. Prezes BIK: nie mamy nic do ukrycia
Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~00000
JUŻ LECĘ PO KTERDYT! CIOŁKU
~lol
tzw. parabanki często są bardziej uczciwe mimo że nie muszą podawać RRSO i tym podobnych "ułatwiaczy". Walą kawę na ławę i człowiek wie czego się spodziewać, a banki... niby rynek regulowany, niby obwarowane ustawami, niby nadzorowane, niby instytucje zaufania publicznego, a doliczyć się po spłacie kredytu skąd i ile tego tzw. parabanki często są bardziej uczciwe mimo że nie muszą podawać RRSO i tym podobnych "ułatwiaczy". Walą kawę na ławę i człowiek wie czego się spodziewać, a banki... niby rynek regulowany, niby obwarowane ustawami, niby nadzorowane, niby instytucje zaufania publicznego, a doliczyć się po spłacie kredytu skąd i ile tego wyszło to naprawdę trzeba być geniuszem. Najczęściej pracownicy banku też nie wiedzą, bo "to liczy system", no i w zasadzie jest to koniec dyskusji. Dlatego niech się banki nie dziwią, że ludzie idą w inne miejsca po kasę i z kasą. Bo nie tylko kredyty są tutaj problematyczne. Normą stały się wielkie napisy "LOKATA 7%", a pod spodem litania gwiazdek i warunków do spełnienia, po czym okazuje się, że 7% to jest, ale tylko w ostatnim miesiącu, a lokata jest na 2 lata i ma średnie oprocentowanie 4% i jeszcze trzeba założyć rachunek, który kosztuje np. 10 zł miesięcznie. Równie dobrze mógłbym reklamować "MLEKO ZA 1 ZŁ", po czym okazuje się, że nie mleko tylko na biało barwiona woda z 0,5% tłuszczu i o pojemności 0,33 l (ktoś pomyślał, że litr, bo to standard? No to jego problem)

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki