We wtorek rano w Warszawie agenci CBA zatrzymali Piotra M. i Annę P. - poinformował rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Wyjaśnił, że chodzi o nieprawidłowości w Polskiej Fundacji Narodowej.


„Zatrzymane osoby przewożone są do Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie, która prowadzi śledztwo dotyczące nieprawidłowości w Polskiej Fundacji Narodowej. Na tym etapie są to jedyne informacje, które mogę przekazać» - napisał na platformie X Jacek Dobrzyński.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek przekazał na X, że zatrzymanie kolejnych osób w śledztwie dotyczącym opłacanej ze środków Polskiej Fundacji Narodowej kampanii „Sprawiedliwe Sądy» „to jasny sygnał: mechanizmy wyprowadzania publicznych pieniędzy na partyjną propagandę są skrupulatnie rozliczane".
Z nieoficjalnych informacji PAP ze źródeł zbliżonych do sprawy wynika, że zatrzymanymi są Anna Plakwicz i Piotr Matczuk. W czasie kadencji rządu PiS Beaty Szydło odpowiadali oni za działania wizerunkowe tej partii. Obecnie Plakwicz jest dyrektorką Biura Wydarzeń Prezydenta, a Matczuk - komentatorem telewizji Republika.
Polska Fundacja Narodowa (PFN) założona została w 2016 r. przez 17 spółek Skarbu Państwa. Zadaniem Fundacji miało być promowanie wizerunku Polski za granicą, budowanie marki i promowanie polskiej gospodarki.

W lipcu Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali dwóch byłych członków Polskiej Fundacji Narodowej: 64-letniego Macieja Ś. i 63-letniego Cezarego J.
Usłyszeli oni zarzuty sfinansowania kampanii „Sprawiedliwe Sądy», a także nielegalnego finansowania partii politycznych: PiS i Solidarnej Polski. Nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Prokuratura Regionalna w Rzeszowie dokonała zabezpieczeń majątkowych na mieniu Macieja Ś. i Cezarego J.
W połowie lipca br. funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego przeszukali też miejsca zamieszkania współpracowników byłej premier rządu PiS Beaty Szydło, którzy odpowiadali za kampanię wizerunkową tej partii.
W drugiej połowie czerwca 2024 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez członków zarządu Polskiej Fundacji Narodowej.
Premier: dobrze, że osoby odpowiedzialne za kampanię "Sprawiedliwe Sądy" zapoznały się bliżej z wymiarem sprawiedliwości
Premier Donald Tusk, komentując zatrzymania ws. Polskiej Fundacji Narodowej, stwierdził, że to dobrze, iż osoby odpowiedzialne za kampanię "Sprawiedliwe Sądy" zapoznały się bliżej z wymiarem sprawiedliwości. Jak zaznaczył, sprawa z czasów rządu PiS billboardów atakujących niezależne sądownictwo była szczególnie bulwersująca.
Premier powiedział w rozmowie z Polsat News, że to, co robił rząd Zjednoczonej Prawicy, "przekraczało wszystkie wyobrażenia". Poinformował, że także w kancelarii premiera prowadzone są różne postępowania wyjaśniające, jak za poprzednich rządów wykorzystywano publiczne pieniądze, publiczne stanowiska, miejsca pracy na rzecz kampanii wyborczej i kampanii partyjnej.
Tusk stwierdził, że sprawa Polskiej Fundacji Narodowej była szczególnie spektakularna. - To były billboardy w całym kraju, to był zorganizowany przez rząd atak na niezależne sądownictwo, więc to taki podwójny skandal. Nie dość, że nadużywanie środków publicznych to jeszcze w bardzo jednoznacznie złym celu. Także dobrze, że osoby za to odpowiedzialne zapoznały się bliżej z wymiarem sprawiedliwości - skwitował szef rządu.
kmz/ par/
Postępowanie zostało wszczęte w sprawie nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w okresie od 1 stycznia 2017 roku do 31 grudnia 2017 roku w Warszawie przez członków Zarządu Polskiej Fundacji Narodowej, obowiązanych na podstawie przepisu ustawy oraz decyzji Rady Fundacji do zajmowania się jej sprawami majątkowymi, w związku ze sfinansowaniem kampanii medialnej „Sprawiedliwe Sądy», czym wyrządzono fundacji szkodę majątkową w wielkich rozmiarach, w kwocie nie mniejszej niż 8 mln 428 tys. zł - poinformował wtedy rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Skiba.
Dyskusję na temat wydatkowania pieniędzy przez PFN wzbudziły również owiane tajemnicą kulisy zakupu i później sprzedaży jachtu „I love Poland», za który w 2018 r. zapłacono 900 tys. euro.
Sprawę przejęła potem Prokuratura Regionalna w Rzeszowie.
Również Najwyższa Izba Kontroli wytknęła brak kontroli spółek założycielskich nad wydatkami PFN. Fundacja odmawiała poddania się kontroli przez NIK.
Wielokrotnie podnoszono kwestie legalności utworzenia, finansowania i wydatków PFN, podając, że fundacja przeznaczała środki publiczne na cele polityczne, podkreślając brak profesjonalizmu oraz nieprzejrzystość działań. PFN odmówiła dostępu do swoich dokumentów finansowych NIK, argumentując, że nie jest podmiotem dysponującym środkami publicznymi, co skłoniło Najwyższą Izbę Kontroli do złożenia zawiadomienia o możliwym popełnieniu przestępstwa utrudniania kontroli.
PFN założyły: Enea, Energa, PGE, Grupa Azoty, Lotos, Tauron, Orlen, PGNiG, PZU, PKO BP, GPW, KGHM, Totalizator Sportowy, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, Polskie Koleje Państwowe, Polski Holding Nieruchomości i Polska Grupa Zbrojeniowa. Przy jej tworzeniu finansujące ją spółki Skarbu Państwa zobowiązały się bezwarunkowo przez 10 lat do łącznych wpłat na kwotę 45,5 mln zł. (PAP)
akuz/ akar/































































