REKLAMA

Fałszywe zdjęcia i filmy. Jak AI pomaga oszustom podszywać się pod ekspertów i celebrytów

Wojciech Boczoń2026-09-23 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2026-09-23 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Omena Mensah czytała na Facebooku o własnej śmierci. Prof. Jerzy Szaflik dowiedział się od pacjenta, że poleca preparat, którego nigdy nie widział. Generatywna AI sprawiła, że cudza twarz i cudzy głos są dziś najtańszym elementem kampanii oszustów. Platforma, która te reklamy emituje, bierze za nie pieniądze.

Fałszywe zdjęcia i filmy. Jak AI pomaga oszustom podszywać się pod ekspertów i celebrytów
Fałszywe zdjęcia i filmy. Jak AI pomaga oszustom podszywać się pod ekspertów i celebrytów
fot. rafapress / / Shutterstock

Na Facebooku pojawiały się fałszywe informacje o śmierci dziennikarki i prezenterki Omeny Mensah albo o tym, że trafiła do więzienia. Deepfake'owe reklamy wykorzystywały jej prawdziwe, aktualne dane osobowe. W skardze do UODO Mensah wskazała 263 reklamy, z których wiele miało od dwóch do sześciu wersji. W sierpniu 2024 r. prezes UODO nakazał Mecie wstrzymanie takich reklam na terenie Polski na trzy miesiące.

Bankier.pl

Dwa lata później problem wrócił do domu Mensah i Rafała Brzoski. Fałszywe reklamy z wizerunkiem małżonków trafiły do ich dzieci, choć sądy i UODO nakazywały blokadę. Brzoska zaatakował Metę publicznie, a koncern tymczasowo zablokował jego konto. Wicepremier Krzysztof Gawkowski ocenił, że Meta emituje reklamę, zarabia na niej, a odpowiedzialność próbuje przerzucić na anonimowego reklamodawcę.

Twarz, która daje gwarancję

Mechanizm nie jest nowy, zmieniła się jakość. Już w 2024 r. NASK opisywał deepfake'i, w których do „wyjątkowo korzystnych" inwestycji namawiali prezydent Andrzej Duda, ministra zdrowia Izabela Leszczyna, Robert Lewandowski, Rafał Brzoska i influencer Kamil Labudda. Mówili „swoim" głosem, a treść zgadzała się z ruchem ust i gestykulacją. Nagrania osadzano w szablonie programu informacyjnego, żeby podnieść ich rangę.

Po autorytet medyczny oszuści sięgają równie chętnie. Prof. Szaflik, okulista, trafił do zmontowanych materiałów wideo zachęcających do przyjmowania preparatu, którego nigdy nie polecał. O sprawie dowiedział się od pacjenta, który zadzwonił zapytać, czy naprawdę wystąpił w reklamie.

Scammingout

Fundacja Rafała Brzoski przeanalizowała tysiące podejrzanych reklam. W materiałach podrabiano szyldy TVN24, Gazeta.pl i wPolsce24, a także marki LOTTO, PKO BP, PGE, Allegro, InPost, NFZ i Poczty Polskiej. Fałszywe paski, nagłówki, logotypy i studia telewizyjne mają zastąpić wiarygodność, której oszust nie ma. Autorzy analizy streszczają schemat w czterech krokach: ukradnij zaufanie, sfabrykuj dowód, wywołaj emocję, zarabiaj na kliknięciu.

Szkoda bez przelewu

Nie każda fałszywka celuje w oszczędności. Z analizy fundacji wynika, że dziecko może zobaczyć reklamę informującą o śmierci rodzica, a obok zwykłych treści pojawiają się seksualizujące deepfake'i. Reklamowane są też aplikacje działające według schematu „wgraj zdjęcie, rozbierz osobę". Do krzywdy nie potrzeba przelewu. Wystarczy upokorzenie albo strach.

760 mln zł rocznie

Fundacja Instrat oszacowała we wrześniu, że oszukańcze reklamy odpowiadają za 10,8 proc. zasięgu wszystkich reklam na platformach Mety w Polsce. W ciągu roku mogły przynieść koncernowi około 760 mln zł, czyli ponad jedną trzecią jego polskich przychodów. Straty po drugiej stronie są podobnego rzędu: według Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości Polacy stracili w 2025 r. na oszustwach internetowych 537 mln zł.

Meta przedstawia inne liczby. Od lipca 2025 r. do czerwca 2026 r. usunęła około 137 tys. reklam pochodzących z Polski z powodu naruszeń zasad dotyczących oszustw, z czego ponad 88 proc. przed zgłoszeniem przez użytkowników. Ministerstwo Cyfryzacji twierdzi, że szybko weryfikowane i usuwane jest zaledwie kilkanaście procent zgłaszanych treści. 26 sierpnia Gawkowski skierował do Komisji Europejskiej wniosek o nałożenie na Metę 250 mln euro kary.

150 proc. i licznik

Brzoska uważa, że to za mało. W sierpniu wystartował z inicjatywą „150%": platforma, która zarobiła na emisji scamu, miałaby oddać półtora raza tyle, liczone od każdej reklamy osobno. Petycja w kilka dni zebrała blisko 100 tys. podpisów.

- Nie chcemy kolejnej kampanii mówiącej ludziom tylko: „uważajcie w internecie" - mówi Brzoska.

Drugim krokiem jest ScamWatch, narzędzie zbudowane przez startup Augurium Sebastiana Kondrackiego, prezesa Bielik.AI. Użytkownik zgłasza podejrzaną reklamę przez formularz. Zestaw agentów AI analizuje obraz, tekst, domenę, infrastrukturę i powiązania z innymi kampaniami, żeby wyłapać całe rodziny reklam jednej operacji. System archiwizuje reklamę, przekazuje platformie udokumentowany przypadek i uruchamia licznik, który mierzy, jak długo treść pozostaje dostępna. Nie blokuje reklam i nie orzeka o winie.

Meta zapowiada, że do końca 2026 r. zweryfikowani reklamodawcy mają odpowiadać za 90 proc. jej globalnych przychodów z reklam. Dziś to 70 proc.

Bankier.pl
Źródło:
Wojciech Boczoń
Wojciech Boczoń
analityk Bankier.pl

Ekspert z zakresu bankowości. Autor komentarzy, poradników, artykułów i branżowych raportów o bankowości. Redaktor prowadzący serwisu PRNews.pl. Autor cyklu raportów "Polska bankowość w liczbach". Dziennikarz Roku 2013 według Kapituły Konkursu IX Kongresu Gospodarki Elektronicznej przy ZBP. Dwukrotnie nominowany do nagrody Dziennikarskiej im. Mariana Krzaka oraz laureat tej nagrody w 2014 r. Dwukrotny finalista Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska (2019 i 2026). Laureat nagrody dziennikarskiej w XXIII edycji konkursu im. Władysława Grabskiego organizowanego przez NBP (2025). Tel. 881 083 389.

Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Scamming out

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki