Na rynku polskich obligacji skarbowych padł nowy rekord. Po raz pierwszy w historii w czwartek przed południem papiery 10-letnie były notowane przy rentownościach powyżej 8,5%. Presję na spadek cen polskich obligacji wywierają rosnące rynkowe stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych.


8,56% - tyle w porywach wyniosła w czwartek przed południem rentowność 10-letnich obligacji wyemitowanych przez rząd Polski. To nowy rekord w stosunkowo niedługiej współczesnej historii polskiego rynku długu. Raptem tydzień temu informowaliśmy Państwa, że rentowności polskich 10-latek ponownie znalazła się powyżej 8%. Wzrost rentowności obligacji sygnalizuje spadek jej ceny rynkowej.
W ostatnich dniach wyraźnie w górę poszła cała krzywa terminowa w Polsce. Papiery 3- i 4-letnie notowane były przy blisko 9-procentowych rentownościach. Dla porównania jeszcze miesiąc temu były to wartości rzędu 6,5%. Tak szybki wzrost wymaganej przez inwestorów stopy zwrotu może być niepokojący i na dłuższą metę przełoży się na bardzo istotny wzrost kosztów obsługi zadłużenia Skarbu Państwa.
Zobacz także
Jak widać, rynek niewiele sobie robi z deklaracji tych członków Rady Polityki Pieniężnej, którzy chcieliby zakończyć cykl podwyżek stóp procentowych na poziomie 6,75% przy inflacji zmierzającej w stronę 20%. Wydaje się, że RPP będzie zmuszona dokonać kolejnych – i to być może nawet radykalnych – podwyżek w odpowiedzi na oczekiwane ruchy ze strony amerykańskiej Rezerwy Federalnej i Europejskiego Banku Centralnego.
Nam podnosić nie kazano
Rynek terminowy na niemal 94% wycenia szanse 75-punktowej podwyżki stopy funduszy na nadchodzącym listopadowym posiedzeniu FOMC. Do wiosny Fed ma według rynku podnieść stopy w okolice 5%, czyli poziomów ostatni raz widzianych na początku kryzysu finansowego w 2007 roku. Zdecydowane podwyżki oczekiwane są także w EBC.

Rynek wyprzedza oczekiwane decyzje bankierów centralnych i sam intensywnie podnosi długoterminowe stopy procentowe. Amerykańskie obligacje 2-letnie oferują już ponad 4,60% w skali roku (najwięcej od 2007 roku), a 10-letnie 4,16% (najwięcej od 2008 r.). 10-letnie papiery niemieckie „płacą” ponad 2,4% - może i mało, ale zarazem najwięcej od 11 lat.
W takim układzie polskie władze monetarne mogą nie mieć pola manewru. Brak dalszych podwyżek groziłby bowiem kryzysem walutowym i skokowym wzrostem rentowności polskiego długu. Stawki FRA wyceniają wzrost krótkoterminowych stóp procentowych w Polsce do ok. 8%. W takim układzie obligacje długoterminowe mogą niedługo przynosić ponad 9% rentowności w terminie do wykupu (YTM).
| Rentowność obligacji | ||
|---|---|---|
| Obligacja | 20.10.2022 | Rok temu |
| 2-letnia | 8,82% | 1,84% |
| 3-letnia | 8,89% | 1,94% |
| 4-letnia | 8,84% | b.d. |
| 5-letnia | 8,69% | 2,28% |
| 6-letnia | 8,55% | b.d. |
| 7-letnia | 8,54% | 2,39% |
| 9-letnia | b.d. | b.d. |
| 10-letnia | 8,44% | 2,75% |
| Źródło: Investing.com | ||
Problemem pozostaje też wysoka podaż polskich obligacji na rynku pierwotnym. Ministerstwo Finansów musi emitować coraz więcej długu, aby sfinansować festiwal przedwyborczego populizmu: dopłat do energii elektrycznej, n-te emerytury, zasiłki, etc. Równocześnie ekonomiści PKO BP zwracają uwagę na słabość popytu.
- Na ostatniej aukcji MF nie sprzedało też papierów WZ0533, na które zostały złożone zapisy na poziomie zaledwie 10 mln PLN. Pod koniec miesiąca wesprzeć popyt może natomiast wypłata odsetek, które szacować można na 3,7 mld PLN. Dodatkowo krajowy rynek osłabiać może też perspektywa zbliżającej się oferty obligacji BGK (24 X) - napisali analitycy PKO BP.
Okazja czy ostrzeżenie?
Równocześnie po tak gwałtownej przecenie polskie obligacje zaczynają wyglądać całkiem atrakcyjnie z inwestycyjnego punktu widzenia. Przy rentownościach zbliżonych do 9% w przypadku papierów zapadających za kilka lat tylko scenariusz zakładający utrzymanie się dwucyfrowej inflacji przez lata skutkowałby poniesieniem realnej straty na tych papierach.
Jeśli jednak założymy, że polski rząd nie będzie miał problemów z wiarygodnością kredytową i że na początku 2023 roku inflacja rzeczywiście zacznie się obniżać i w dłuższej perspektywie powróci do 2,5-procentowego celu inflacyjnego NBP (co jednak może nastąpić dopiero w roku 2025), to papier „płacący” średniorocznie 9% może wyglądać atrakcyjnie.
Z drugiej strony w takim kraju jak Polska, która przez światowy kapitał wciąż traktowana jest jak rynek wschodzący, rosnąca rentowność długoterminowych obligacji skarbowych jest traktowana nie tylko jako nasilenie oczekiwań inflacyjnych, ale też jako spadek wiarygodności kredytowej państwa. Póki co o tym drugim zbyt często się nie mówi.
Inwestor indywidualny zasadniczo dysponuje dwoma sposobami uzyskania ekspozycji na polskie obligacje skarbowe. Pierwszym jest samodzielny zakup tych papierów na rynku Catalyst, gdzie obecnie notowanych jest 31 serii obligacji SP oraz papiery wyemitowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego i Polski Fundusz Rozwoju. Drugim sposobem jest zakup jednostek funduszy obligacyjnych. Tu mamy do wyboru długą listę aktywnie zarządzanych funduszy otwartych (FIO) oraz fundusze pasywne: „tradycyjny” SFIO inPZU Polskie Obligacje oraz pierwszy polski obligacyjny ETF od Beta Securities, odzwierciedlający giełdowy indeks TBSP mierzący ceny stałokupowanych obligacji notowanych na rynku Catalyst.






























































