Mimo najniższej stopy bezrobocia od 26 lat realne wynagrodzenia w I kwartale rosły najwolniej od 3 lat. NBP wskazuje, że jest to skutek rosnącej liczby pracowników z Ukrainy, wzrostu zatrudnienia osób o niższych kwalifikacjach i przyspieszającej inflacji.
W czerwcu stopa bezrobocia spadła do 7,2 proc., czyli do najniższego poziomu od marca 1991 roku. Z kolei z wyliczeń Eurostatu opartych na ankietowych badaniach aktywności ekonomicznej wynika, że w maju była już mniejsza niż 5 proc. Wydawałoby się, że kurcząca się dostępność pracowników wywoła silną presję na wzrost płac. Dynamicznie rośnie także płaca minimalna - w ubiegłym roku wynosiła 1850 zł, w tym - 2000 zł.
Jednak dynamika wynagrodzeń, zarówno nominalnych, jak i realnych (po uwzględnieniu wskaźnika inflacji konsumenckiej), pozostaje "umiarkowana" - piszą analitycy Narodowego Banku Polskiego w lipcowym "Raporcie o inflacji". Przeciętne wynagrodzenie wyniosło 4353,55 zł, podczas gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku było to 4181,49 zł, czyli nominalnie o 4,1 proc. Warto przy tym pamiętać o statystycznych ograniczeniach wskaźnika średniej płacy - z jednej strony obejmuje on tylko część pracujących, a z drugiej nie uwzględnia wynagrodzenia wypłacanego "pod stołem".
NBP wskazuje, że dynamikę wynagrodzeń nominalnych prawdopodobnie ogranicza rosnąca liczba pracowników z zagranicy, głównie z Ukrainy. Według danych MRPiPS w 2016 r. polski rynek pracy zasiliło ponad milion Ukraińców, a uwzględniając szarą strefę, mogło ich być jeszcze więcej.
Drugim czynnikiem wpływającym na spowolnienie tempa wzrostu płac w całej gospodarce są zmiany zachodzące w strukturze zatrudnienia. "Wzrost zatrudnienia dotyczy w coraz większym stopniu osób o niższych kwalifikacjach, a przez to o niższej wydajności pracy i wynagrodzeniach, co może dodatkowo obniżać dynamikę płac" - pisze NBP.

Z kolei wzrost płac realnych ogranicza wyższa niż w poprzednich latach inflacja. Dlatego realna dynamika płac w I kwartale była najniższa od ponad 3 lat. Warto jednak pamiętać, że koszyk dóbr, które kupujemy, a w konsekwencji zmiany jego ceny, może się znacząco różnić od GUS-owskiego, więc i przeliczenie płacy nominalnej na realną może odbiegać od wyliczeń urzędu statystycznego.
Maciej Kalwasiński































































