Dwie osoby zginęły, a osiem odniosło obrażenia w ataku na międzynarodowe lotnisko w Dammamie w Arabii Saudyjskiej - przekazał w czwartek krajowy urząd lotnictwa. Jemeńscy rebelianci Huti, którzy odpowiadali za wcześniejsze ostrzały saudyjskich portów lotniczych, nie przyznali się dotąd do tego ataku.


Położone nad Zatoką Perską lotnisko zostało ostrzelane w środę. Port wznowił już działalność.
Jedna z ofiar śmiertelnych to obywatel Indii, dwóch Indusów znalazło się też wśród rannych. Saudyjskie władze powiadomiły o tym ambasadę tego kraju.
Lotnisko w Dammamie było już wcześniej celem ataków rakietowych przeprowadzanych przez Huti. Proirańscy rebelianci walczą przeciwko siłom uznawanego przez społeczność międzynarodową rządu Jemenu, podczas gdy Arabia Saudyjska go wspiera.
W środę władze USA nakazały części swoich dyplomatów opuszczenie Arabii Saudyjskiej. Decyzja zapadła po serii ataków Huti oraz w obliczu rosnących obaw przed eskalacją działań wojskowych.

Również w środę saudyjskie ministerstwo energii przekazało, że szczątki przechwyconego drona zabiły dwie osoby na polu naftowym w południowo-wschodniej części kraju, obsługiwanym przez koncern Aramco. Według resortu wśród ofiar śmiertelnych znaleźli się obywatele Nepalu i Filipin, a wśród rannych – obywatel Pakistanu i posiadacz paszportu Indii.
We wrześniu szczątki przechwyconego bezzałogowca wystrzelonego przez Huti spowodowały śmierć mieszkańca Arabii Saudyjskiej pochodzącego z Jemenu. Była to pierwsza ofiara cywilna w Arabii Saudyjskiej od czasu, gdy Huti zintensyfikowali ataki na królestwo, obierając za cel saudyjskie statki, lotniska oraz infrastrukturę naftową - przypomniała agencja AP. (PAP)
os/ akl/






























































