Jesienne zbiory kasztanów i żołędzi mogą znacznie zasilić domowy budżet. Jednak, aby w portfelu zagościł dodatkowy 1000 zł trzeba uzbierać nawet tonę kasztanów. Sprawdzamy, ile w tym roku płacą skupy i jakie warunki trzeba spełnić, żeby zamienić pełne worki na pieniądze.


Zbiór kasztanów i żołędzi może stać się dobrym pomysłem na pozyskanie dodatkowych środków do domowego budżetu. I choć pieniądze leżą pod drzewami, to ich zebranie wymaga sporo pracy.
– Co roku razem z synami zbieramy kasztany i żołędzie. Mieszkamy blisko parku, w którym zwykle jest ich bardzo dużo. To pozwala nam zarobić nawet 500 zł tygodniowo – mówi Anna Biegańska z Wrocławia.
Niektórzy biorą urlop na zbieranie kasztanów
Jak twierdzi Wojciech Wisiński ze Skupkasztanow.pl cena kasztanów w skupie zmieniła się od ubiegłego roku.
– W poprzednim sezonie za kasztany dostarczone do nas płaciliśmy około złotówki za kilogram. W tym roku jest to 1,20 - 1,40 zł. Cena zależy przede wszystkim od jakości surowca. Nie chodzi o wielkość kasztanów, ale o ich stan i sposób przechowywania. Jeśli są spleśniałe, musimy je przebierać, co oznacza dodatkową pracę i dużo odpadów. Natomiast jeżeli sami odbieramy zbiory, uwzględniamy też wielkość partii, odległość i czas potrzebny na transport – mówi Bankier.pl Wojciech Lisicki, zajmujący się skupem kasztanów od 17 lat.

Niektórzy zbieracze traktują sezon jako okazję do intensywnego zarobkowania. Kasztany zbierają zarówno osoby prywatne, szkoły, przedszkola oraz organizacje prowadzące zbiórki charytatywne, które bardzo często właśnie w ten sposób starają się zebrać środki na szczytne cele.
– Zdarza się, że od jednej rodziny odbieramy w sezonie nawet 5-7 ton kasztanów. Dotyczy to na przykład pięcioosobowej rodziny mieszkającej w pobliżu alei kasztanowców. Ich zbiory odbieramy sukcesywnie, raz lub dwa razy w tygodniu. Bywały też osoby, które przy wyjątkowym urodzaju i dużej liczbie zdrowych kasztanów w okolicy potrafiły zebrać 5 - 6 ton przez trzy-cztery tygodnie, bo tyle trwa sezon. Niektórzy brali nawet urlop, żeby zająć się zbieraniem – opowiada Wojciech Lisicki.
Po skupie kasztany są krojone i suszone, a następnie przekazywane do dalszego przetwarzania. Za pośrednictwem kolejnych odbiorców trafiają m.in. do branży kosmetycznej lub farmaceutycznej, która pozyskuje z nich związki potrzebne do produkcji leków i kosmetyków.
Skupy konkurują o dostawców
Kilkakrotnie więcej można zarobić oddając do skupu żołędzie
– Na początku tego sezonu płaciliśmy za żołędzie 3,50 zł za kilogram. Później cena przez dłuższy czas utrzymywała się na poziomie 4 zł, a obecnie płacimy już 5 zł – mówi Bankier.pl Krzysztof Kreczmer ze skupu żołędzi w Ostródzie. – Podwyżki wynikają przede wszystkim z konkurencji między skupami. W niektórych regionach żołędzi jest mało, więc kupujący podnoszą stawki, żeby pozyskać towar. W ubiegłym roku również skupowaliśmy je po 4–5 zł za kilogram.
Jak wyjaśnia, ceny skupu żołędzi są wyższe od cen kasztanów, ponieważ popyt na nie jest większy. Zapotrzebowanie na nie zgłaszają m.in. nadleśnictwa, które wykorzystują je do produkcji sadzonek, ale też importerzy, którzy przerabiają je później na mączki wykorzystywane w przemyśle spożywczym. Znaczenie ma jednak stan dostarczanego surowca.
– Żołędzie powinny być zdrowe, czyste, bez dziurek i nie mogą być nadmiernie wykiełkowane. Najlepiej przechowywać je w przewiewnych, ażurowych workach. Potrącenia stosujemy rzadko, przede wszystkim wtedy, gdy w dostawie jest naprawdę dużo odpadów. Niewielka ilość wadliwych żołędzi nie stanowi dla nas problemu, bo sami je później sortujemy – tłumaczy Krzysztof Kreczmer. – Wrzucamy żołędzie do wanny z wodą. Puste i uszkodzone przez owady wypływają na powierzchnię, skąd je zbieramy. Te, które opadają na dno, zostają do dalszego przygotowania. Po takim sortowaniu je osuszamy – dodaje.
Większa dostawa, większe pole do negocjacji ceny
Na warunki zakupu wpływają również wielkość dostawy i koszty transportu. Większa partia zgromadzona w jednym miejscu pozwala je ograniczyć.
– Zdarza się, że całe rodziny zbierają pół tony czy tonę żołędzi. Przy takich ilościach dostawcy negocjują cenę. Dla mnie też korzystniej jest pojechać w jedno miejsce i odebrać tonę niż zbierać mniejsze partie z kilku punktów – mówi Krzysztof Kreczmer. – Współpracuję również z osobą, która skupuje żołędzie w swojej okolicy po 4 zł za kilogram, a następnie je oczyszcza i sortuje. Za tak przygotowany surowiec płacę jej 5,50 zł za kilogram. Mogę wtedy w jednym miejscu załadować praktycznie cały samochód – dodaje właściciel skupu.
Zbieranie kasztanów i żołędzi może być sposobem na jesienny zastrzyk gotówki, zwłaszcza gdy w okolicy drzew jest dużo, a do zbiorów włącza się cała rodzina. Większe kwoty wymagają jednak czasu i pracy. Dlatego jeszcze przed zapełnieniem pierwszych worków warto sprawdzić aktualne stawki i wymagania kupującego.
























































