Liczba bezrobotnych budzi przerażenie: 2,26 mln osób w Polsce nie ma legalnej pracy. Stopa bezrobocia jest niższa niż przed rokiem, ale czy to powód do zadowolenia? Trudno w to uwierzyć, ale młodzi ludzie sami przyznają, że zarobienie 2 tys. zł netto w wieku 25 lat jest prawie niemożliwe w Polsce. Większość cieszy się, jeśli ma staż.

Źródło: Thinkstock
Na koniec stycznia 2,26 mln osób w Polsce była zarejestrowana jako bezrobotni. Z tego ok. 500 tys. osób pracuje na czarno, ale to nie oznacza, że problemu nie ma. Jedni dorabiają, nie wystawiając rachunku, bo tylko w ten sposób mogą dorobić w regionie o bardzo wysokiej stopie bezrobocia. Innych zmusza do tego pracodawca, który czasami też ledwo wiąże koniec z końcem, a przecież musi być konkurencyjny. Odsetek „pasożytów społecznych” jest niewielki.
| »Jak żyć za minimalną krajową: ostatni dzień eksperymentu |
Stopa bezrobocia na koniec stycznia wynosiła 14%. To o 0,2 pp procentowego mniej niż w roku ubiegłym. GUS podał kilka interesujących informacji. Liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych wyniosła 269 tys., czyli prawie 50 tys. mniej niż w 2013 roku. Równocześnie z ewidencji wyłączono 166 tys. osób, ale to tylko 7 tys. więcej niż w analogicznym okresie rok temu. Słowem, mniej osób się zarejestrowało, ale to wcale nie znaczy, że bezrobotni nagle znaleźli pracę.
Pracy nie ma, co potwierdza liczba złożonych ofert – 46 tys., to co prawda 16 tys. więcej niż przed miesiącem i 10 tys. więcej niż rok temu, ale albo nie znaleźli się chętni do podjęcia pracy, albo pracodawcy wcale nie szukali nowych pracowników. Gdyby tak było, to odpływ zarejestrowanych powinien być przynajmniej o 7-9 tys. osób wyższy. Tylko w Polsce ofertę pracy w PUP-ach zamieszcza się po to, by broń Boże nie znaleźć pracownika, bo np. etat jest już obsadzony, ale konkurs trzeba zrobić, by mieć czyste ręce.
Niestety polski rynek pracy cechuje duża sezonowość
Kłopot w tym, że nawet jeśli wykresy wyglądają jak sinusoida, to nie można pominąć faktu, że trend rosnący jeszcze się nie odwrócił na dobre. Wierzymy, że tak będzie, bo dane napływające z gospodarki wskazują na poprawę m.in. wzrost PKB na poziomie 3% wróży poprawę. Na razie jednak nie wiadomo, czy spadek bezrobocia wynika z lepszej kondycji przedsiębiorstw. Względem stycznia 2013 roku liczba zatrudnionych pozostała bez zmian.
Zatem najprawdopodobniej niewielki spadek w stosunku do analogicznego okresu rok temu może wynikać z lepszej organizacji środków na walkę z bezrobociem. Urzędy pracy już w grudniu wiedziały, ile i na co dostaną pieniądze. W latach ubiegłych sprawa wyjaśniała się dopiero w okolicach marca. Słowem, więcej środków na staże, rozpoczęcie działalności gospodarczej oraz dotowanie etatów w połączeniu z szybszą alokacją mogło mieć największy wpływ na statystyczne poprawienie wskaźników.
Jednak to nie są prawdziwe miejsca pracy tylko „czasowe przechowalnie”. Lepsze to niż nic, ale życie niestety ma się jedno. Dlatego coraz więcej młodych decyduje się na ucieczkę do państw, gdzie nawet kiepska praca na pół etatu jest lepiej płatna niż staż w polskim oddziale banku.
Łukasz Piechowiak



























































