7 kwietnia Europejski Bank Centralny dokonał pierwszej od 2008 roku podwyżki stóp procentowych i zgodnie z oczekiwaniami ekonomistów podniósł stawkę referencyjną o 25 punktów bazowych, do poziomu 1,25%. Choć na konferencji prasowej prezes Jean-Claude Trichet zapewniał, że kwietniowa podwyżka nie oznacza rozpoczęcia cyklu, to równocześnie użył fraz, które rynek interpretuje jako zapowiedź dalszego zaostrzania polityki pieniężnej. W najnowszej ankiecie Reutersa większość rynkowych ekonomistów oczekuje, że do końca roku cena pieniądza w strefie euro wzrośnie jeszcze trzykrotnie, za każdym razem o 25 pb. Następna podwyżka możliwa jest w czerwcu lub lipcu.

Jak na ironię, zaledwie kilkanaście godzin przed decyzją EBC o pomoc finansową do Komisji Europejskiej zwrócił się rząd Portugalii. Lizbona poszła w ślady Aten i Dublina, faktycznie stając się trzecim eurobankrutem. Do tej pory to właśnie trudna sytuacja państw z grupy PIIGS oraz kiepska kondycja finansowa wielu europejski banków powstrzymywała Radę EBC przed podnoszeniem stóp procentowych. Teraz górę wzięła rosnąca inflacja, która w marcu sięgnęła 2,6% i czwarty miesiąc z rzędu przekroczyła statutowy cel Europejskiego Banku Centralnego zobowiązanego utrzymywać wzrost cen „blisko, ale poniżej 2%” rocznie.
Zobacz też: Kryzys w Japonii przyniesie tylko straty
Dwa dni wcześniej na drugą podwyżkę stóp zdecydowała się polska Rada Polityki Pieniężnej. Stawka referencyjna NBP wzrosła o 25 pb. i wynosi obecnie 4,00%. Prezes Marek Belka przyznał, że to nie koniec cyklu zacieśniania polityki pieniężnej. Wyższe stopy są po prostu niezbędne, ponieważ tempo wzrostu cen na początku roku zbliżyło się do 4%, a drożejące surowce podnoszą koszty zakupu paliw i żywności. W kraju szybko nasilają się oczekiwania inflacyjne, a kolejne grupy zawodowe deklarują protesty w sprawie podwyżek wynagrodzeń. RPP powinna więc za wszelką cenę uniknąć nakręcenia się spirali cenowo-płacowej, która prowadziłaby do znacznie wyższej i niekontrolowanej inflacji.
Najnowszy Biuletyn Gospodarczy Bankier.pl |
|
| Wyprzedź innych. Źródło dobrej informacji jest w dzisiejszych skomplikowanych czasach podstawą dobrych decyzji i ocen, szansą na zyski. Zapraszam do lektury pełnej wersji kolejnego Biuletynu Gospodarczego Bankier.pl. |
Zerowe krótkoterminowe stopy procentowe wciąż obowiązują w Stanach Zjednoczonych, gdzie mimo różnicy zdań we władzach Rezerwy Federalnej mało kto oczekuje w tym roku jakichkolwiek podwyżek. Do końca czerwca Fed będzie drukował dolary w tempie ok. 75 mld USD miesięcznie, co prowadzi do spadku wartości amerykańskiej waluty i przyczynia się do wzrostu cen surowców. Z ultra-łagodnej polityki nie zamierza rezygnować także Bank Japonii ogłaszając, że japońskie banki będą mogły pożyczyć do biliona jenów (ok. 12 mld USD) na jeden rok po koszcie 0,1%.
Banki centralne USA i Japonii nadal dostarczają rynkom finansowym „płynność”, która znajduje ujście w postaci coraz wyższych cen aktywów finansowych, ale także ropy, pszenicy, cukru, srebra czy złota. Bankierzy centralni dmuchają ostateczną mega-bańkę spekulacyjną, której pęknięcie wpędzi świat w recesję znacznie gorszą od kryzysu lat 2008-09.
Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl
K.Kolany@bankier.pl
Zobacz też:
» Droższe kredyty w euro
» EBC podnosi stopy, aby zatrzymać inflację
» Oblicz ratę kredytu
» Droższe kredyty w euro
» EBC podnosi stopy, aby zatrzymać inflację
» Oblicz ratę kredytu



























































