Rzecznik Finansowy ostrzega przed pożyczkami zabezpieczanymi mieszkaniem. Urząd przypomina, że jest to przestępstwo, a kredyty zabezpieczone hipoteką mogą oferować tylko banki i SKOK-i – korzystanie z podobnych produktów w innych podmiotach może skutkować utratą mieszkania.
Rzecznik Finansowy poinformował w komunikacie, że otrzymuje coraz więcej informacji i próśb o interwencję w przypadkach utraty mieszkania w wyniku niespłaconych pożyczek. Biuro rzecznika już poinformowało prokuraturę w tej sprawie, bo w większości przypadków dochodziło do przestępstwa.
Agnieszka Wachnicka, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Bankowo-Kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego przestrzega przed podpisywaniem umów, w których warunkiem pożyczki od osoby fizycznej lub firmy prywatnej jest ustanowienie zabezpieczenia związanego z nieruchomością.
– Z naszej praktyki widzimy, że tego typu „pożyczki” nie są zabezpieczone wpisem do hipoteki, ale przez przeniesienie praw własności do mieszkania. Czasem jest to umowa w której w przypadku braku spłaty pożyczkodawca przejmuje mieszkanie. W innych wypadkach jest to po prostu umowa kupna-sprzedaży nieruchomości, z prawem odkupu przez pożyczającego po określonym czasie. Od strony prawnej nie jest więc to umowa pożyczki czy kredytu, oparta o zasady określone w ustawie o kredycie konsumenckim lub ustawie o kredycie hipotecznym. A obydwa akty prawne zawierają wiele postanowień chroniących interesy klienta – wyjaśnia.
Dodaje, że już samo zaangażowanie w proces pożyczkowy notariusza powinno wzmóc czujność u potencjalnego pożyczkobiorcy – przy klasycznych umowach pożyczki i kredytu hipotecznego nie ma takiej konieczności. Wachnicka dodaje, że w takich sytuacjach sam notariusz powinien zwrócić uwagę na treść umowy jako osoba wykonująca zawód zaufania publicznego. – Niestety w przypadkach, które do nas trafiają widzimy, że część notariuszy zaniedbuje ten obowiązek – tłumaczy.
MG


































































