Powiew optymizmu na światowych rynkach finansowych nieco wzmocnił apetyt na ryzyko, z czego w poniedziałek rano skorzystała także polska waluta. Kurs euro poszedł w dół o ponad dwa grosze, ale wciąż utrzymuje się na bardzo wysokich poziomach.


Tydzień rozpoczęliśmy od mocnych – nierzadko sięgających 3-4% - wzrostów na giełdach azjatyckich i europejskich. Lepsze nastroje globalnych inwestorów wsparły popyt na ryzykowne aktywa – w tym także waluty z rynków wschodzących.
W rezultacie o 9:33 kurs euro zniżkował o ponad dwa grosze, obniżając się do 4,45 zł. Niemniej jednak kurs EUR/PLN w dalszym ciągu notowany jest o 27 groszy wyżej niż miesiąc temu. Przez ostatnią dekadę euro tylko raz było przez dłuższy czas wyceniane powyżej 4,50 zł. Zatem w dalszym ciągu polska waluta znajduje się w strefie ekstremalnej słabości.
Na bardzo wysokich poziomach utrzymywały się notowania dolara amerykańskiego. Za „zielonego” w poniedziałek rano trzeba było zapłacić 4,20 zł, czyli o ponad 3,5 grosza mniej niż przed weekendem. Frank szwajcarski wyceniany był na blisko 4,30 zł, a więc o prawie trzy grosze niżej niż w piątek. O 3,5 grosza zniżkował kurs funta brytyjskiego, którego wyceniano na niespełna 5,16 zł.
KK



























































