Coraz gorsza sytuacja na Bliskim Wschodzie i niemal rekordowo wysokie ceny paliw szkodzą złotemu i pogarszają sentyment na rynkach finansowych. Kurs euro rośnie trzecią sesję z rzędu i powoli zbliża się do tegorocznych maksimów. Silną zwyżkę obserwujemy także w przypadku dolara.


W poniedziałek rano euro kosztowało 4,3380 zł i było o 1,3 grosza droższe niż przed weekendem. W zeszłym tygodniu kurs euro poszedł w górę o ok. 1,5 grosza. W ten sposób kurs EUR/PLN zbliżył się do górnego ograniczenia lokalnego trendu bocznego, które zarazem stanowi tegoroczne maksimum. Kluczowy wydaje się zatem poziom 4,35 zł, do którego się szybko zbliżamy.
- W naszej opinii otoczenie dla złotego pozostanie w najbliższych dniach niekorzystne, a kursy EURPLN i USDPLN mogą kierować się odpowiednio w okolice 4,33– 4,34 i 3,74–3,75 – napisali w poniedziałkowym raporcie analitycy PKO BP.
Złotemu szkodzą teraz przede wszystkim czynniki zewnętrzne. Ofensywa jemeńskich Huti grozi istotnym ograniczeniem dostaw ropy naftowej z Arabii Saudyjskiej, co podnosi presję inflacyjną i skłania bankierów centralnych do podnoszenia stóp procentowych. Podwyżki mają za sobą banki centralne m.in. Australii, Norwegii, strefy euro oraz Czech. Jest dość prawdopodobne, że w środę stopy podniesie Rezerwa Federalna – rynek terminowy na 86% wycenia taką ewentualność.
Tymczasem większość członków polskiej Rady Polityki Pieniężnej nawet nie chce słyszeć o zaostrzeniu polityki monetarnej i otwarcie spekuluje o możliwości obniżania stóp procentowych w 2027 roku. To zdecydowanie nie służy polskiemu złotemu.

- Na osłabienie złotego wpływało pogorszenie dyferencjału stóp procentowych między Polską i strefą euro, a po podwyżce stóp EBC nominalny spread między stopą referencyjną NBP i EBC zawęził się do 125pb. Jednocześnie jastrzębi wydźwięk posiedzenia EBC przy neutralnej postawie RPP sprzyjał dalszemu zawężeniu oczekiwanego przez rynek dyferencjału stóp, co ograniczało atrakcyjność PLN w strategiach carry. – odnotowali w PKO BP.
Lokalnie szkodzi nam też polityka fiskalna rządu, który czwarty rok z rzędu zamierza utrzymywać deficyt budżetowy powyżej 7% PKB i tolerować rosnący dług publiczny powyżej 60% PKB. W piątek Polskę czeka przegląd ratingu w agencji Moody’s. Obniżka nie jest wykluczona, choć raczej nie jest to scenariusz bazowy dla większości ekonomistów.
Złą informacją dla polskiej waluty jest też umocnienie złotego, które historycznie jest ujemnie skorelowane z siłą walut z rynków wschodzących. Kurs EUR/USD spadł z 1,16 do 1,1537 USD i znalazł się najniżej od miesiąca. W rezultacie dolar na polskim rynku podrożał o ponad 3 grosze, osiągając poziom 3,7587 zł.
Notowania franka szwajcarskiego zwyżkowały o 2,2 grosza, rosnąc do 4,5870 zł. A jeszcze w piątek kurs CHF/PLN wyznaczył 8-miesięczne minimum na poziomie 4,5640 zł. Kurs funta brytyjskiego notował wzrost o 2,7 grosza, dochodząc do 5,0682 zł.
KK


























































