
Źródło: Thinkstock
Teksty na temat Państwowej Inspekcji Pracy i sanepidu wywołały burzliwą dyskusję na naszym forum. Według większości czytelników, urzędnicy jedynie wprowadzają zamęt i utrudniają życie ludziom. Wybraliśmy najciekawsze komentarze na temat PIP-u i sanepidu.
„Oszukujemy, żeby przetrwać”
Najwięcej negatywnym emocji wśród czytelników wzbudza Państwowa Inspekcja Pracy. Poniżej przedstawiamy najbardziej interesujące z nich. Treść wypowiedzi zachowuje oryginalną pisownię.
„Inspektorka PIP przeprowadziła w mojej firmie 2 osobowej kontrolę podczas trwającej już innej kontroli. Powiedziałem, że nie mogę mieć dwóch kontroli jednocześnie to powiedziała, że ma to w d...” pisze ~XYZ. Oszukiwany od 89 r dodaje: „Panowie inspektorzy PIP, obserwuję wasze poczynania od długiego czasu, zajmujecie się durnotami i papierkami a nie prawdziwymi problemami ludzi pracy najemnej”. „Oczywiście, że tak, PIP to kolejna zbędna instytucja. Nikt nie powinien się mieszać w relację pracownik <-> pracodawca” dodaje ~Obiektywnie.
![]() | » Bez tego Sanepid nie pozwoli ci działać |
„To wszystko przez system”
Inni użytkownicy dostrzegają problem, jednocześnie zauważając, że zatrudnianie na umowy o pracę nie pozwala konkurować z przedsiębiorstwami stosującymi inne praktyki: „Pewnie że wszystkich chętnie bym zatrudnił na umowę o pracę, tylko jak wygrać przetarg z firmami, które oferują 20% kosztorysu inwestorskiego ??” pisze ~xxx.
Wielu czytelników uważa, że inspektorzy nie ponoszą winy za obecną sytuację na rynku pracy, którą należy zrzucić na obecny system. „To nie w inspektorach jest problem. Skoro liczy się liczbę kontroli a nie jakość, a inspektorzy którzy robią dokładne kontrole trwające dłużej są zaraz rozliczani ze zbyt małej ich ilości to czego oczekiwać” zauważa ~zniesmaczony. „Cóż, niewydolność organów państwowych w Polsce jest normą. Policjant łapie złodzieja na gorącym uczynku, a prokurator go wypuszcza. Podobnie jest z PIP i doskonale zdaje sobie z tego sprawę” dodaje ~xyz.
![]() | » Sąsiad, była żona, konkurencja – to oni najczęściej donoszą do skarbówki |
Absurdalne wymogi sanepidu
Podobne tendencje można zauważyć przy opiniach o sanepidzie. Przedsiębiorcy z reguły wręcz go nienawidzą, ale część czytelników dostrzega sens jego istnienia. „Blokowanie rozwoju drobnego biznesu jest niedźwiedzią przysługą dla nas wszystkich” mówi ~Malkontent. „Czyli dla ciebie dobry biznes to biznes z kupami szczurzymi i grzybem w cieście? Gratulacje, dobrze wiedzieć, nie kupię nigdy nic u ciebie” ripostuje ~fda.
Niektórzy podają istnienie takich instytucji jako fakt ograniczania wolnego rynku: „Trzeba je natychmiast zlikwidować. Rynek i klient powinien decydować gdzie i co jemy, nie urzędnik” napisał ~Obiektywnie. Szybko odpowiada mu ~sasza: „To co wygląda ładnie na talerzu nie znaczy, że spełnia normy, gdyby nie sanepid to byś jadł syf z podłogi bo właściciele knajp nie mają żadnych hamulców przed przekrętami. Bardzo dobrze, że są takie instytucje”.
![]() | » Odliczenie 50% VAT od zakupu auta to jak samodonos |
Część zaznacza, że wiele wymogów może zabić uroki i tradycje lokalnych kuchni. Wiele produktów regionalnych nie miałoby prawa znaleźć się w sprzedaży, gdyby musiały spełnić tak restrykcyjne wymogi. „Wiecie, że tradycyjne oscypki, wędliny czy nawet piwa robione wg receptur naszych dziadków nie mają szans na przejście sanepidu (i przepisów sanitarnych)? A potem się dziwimy, że dodają wszędzie tony konserwantów i innych śmieci „ komentuje ~lol. – Takie działania doprowadziłyby wiele uroczych knajp i knajpeczek do bankructwa w Hiszpanii, Portugalii, Grecji” dodaje ~zejman.
Nasze negatywne nastawienie do urzędników (szczególnie tych opisywanych powyżej) może wynikać z wielu rzeczy: z absurdalnych wymogów, z braku zaufania do instytucji państwowych, a często z naszej natury. Faktem jest, że wiele wymagań stawianych przez PIP czy sanepid jest bezcelowych i tylko sprawiających problem prowadzącym biznes oraz pracownikom, a struktura organizacyjna urzędów pozostawia wiele do życzenia. Musimy jednak pamiętać, że gdyby nie takie i podobne instytucje, kraj zapewne prędzej czy później pogrążyłby się w anarchii jeszcze większej niż ta, którą powodują niektóre niedorzeczne decyzje urzędników.
Marcin Lekki
Bankier.pl

























































