Prezydent USA Donald Trump, który krytykuje głosowanie korespondencyjne, sam oddał w ten sposób głos w prawyborach Partii Republikańskiej na Florydzie - poinformował w poniedziałek serwis Politico, powołując się na miejscowe rejestry wyborcze.


Z danych wyborczych hrabstwa Palm Beach wynika, że Trump zawnioskował o kartę wyborczą pod koniec lipca i oddał ją 13 sierpnia.
Podobna sytuacja miała miejsce również w marcu 2026 roku, gdy Trump zagłosował korespondencyjnie w specjalnych wyborach w tym stanie.
Prezydent publicznie krytykuje głosowanie pocztowe i chce, by Kongres przegłosował ustawę Save America Act, zakładającą m.in. obowiązek potwierdzenia obywatelstwa USA przy rejestracji na wybory i dokumentu ze zdjęciem przy głosowaniu.
- Głosowanie korespondencyjne jest z natury podatne na nadużycia — powiedział Trump podczas przemówienia w lipcu.

Jedna z rzeczniczek Białego Domu Olivia Wales podkreśliła, że ustawa Save America Act przewiduje wyjątki, pozwalające Amerykanom korzystać z kart do głosowania korespondencyjnego w przypadku choroby, niepełnosprawności, służby wojskowej lub podróży. Jednak - jak zaznaczyła - „powszechne głosowanie korespondencyjne nie powinno być dozwolone, ponieważ jest bardzo podatne na oszustwa”.
„Jak wszyscy wiedzą, prezydent jest mieszkańcem Palm Beach i bierze udział w wyborach na Florydzie, ale oczywiście na co dzień mieszka przede wszystkim w Białym Domu w Waszyngtonie. To nie jest żadna historia” - skomentowała Wales.
W ubiegłym tygodniu sąd federalny zablokował możliwość wdrożenia fragmentu rozporządzenia wykonawczego prezydenta USA, zakładającego stworzenie federalnego rejestru wyborców i mającego ograniczyć głosowanie korespondencyjne.
Podpisane w marcu przez Trumpa rozporządzenie zakłada stworzenie federalnego rejestru wyborców. Gdyby poszczególne stany nie zastosowały się do tego wymogu i nie przekazały list osób uprawnionych do głosowania, poczta miałaby odmówić dostarczania do nich kart do głosowania. Prezydent argumentował, że dzięki stworzeniu rejestru głosować nie mogłyby osoby, które nie są obywatelami USA.
Jak zauważyła agencja AP, stany już mają szczegółowe procedury dotyczące rejestrów wyborców, a przypadki głosowania przez osoby niebędące obywatelami USA są rzadkie. To przestępstwo za które może nawet grozić deportacja.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ sp/





























































