REKLAMA

Niemiecki dom aukcyjny wstrzymał transakcję sprzedaży skradzionego w Polsce obrazu Kandinskiego. Czeka go kontrola

2022-12-01 19:26, akt.2022-12-02 19:38
publikacja
2022-12-01 19:26
aktualizacja
2022-12-02 19:38

Rzeczniczka berlińskiego domu aukcyjnego Grisebach przesłała PAP oświadczenie, dotyczące aukcji akwareli Wassilego Kandinskiego. Chodzi o obraz skradziony z Muzeum Narodowego w Warszawie. Grisebach zapewnia, że pochodzenie obrazu zostało sprawdzone "z największą starannością". Transakcja została jednak wstrzymana.

Niemiecki dom aukcyjny wstrzymał transakcję sprzedaży skradzionego w Polsce obrazu Kandinskiego. Czeka go kontrola
Niemiecki dom aukcyjny wstrzymał transakcję sprzedaży skradzionego w Polsce obrazu Kandinskiego. Czeka go kontrola
fot. Robert Neumann / / FORUM

Grisebach "po raz pierwszy dowiedział się o możliwej kradzieży z polskiego muzeum na krótko przed aukcją dzięki komunikatowi polskiego Ministerstwa Kultury. Komunikat ten został natychmiast potraktowany jako okazja do wszczęcia przeglądu prawnego. Doprowadziło to do jednoznacznego wyniku, że nie było żadnych prawnych zastrzeżeń do aukcji" - napisała rzeczniczka domu aukcyjnego Sarah Buschor.

"Mimo to Grisebach skontaktował się ze sprzedającymi i nabywcami" i będzie dążył do "przeprowadzenia dodatkowej kontroli sądowej w celu uzyskania wiążącego wyjaśnienia. Dalsza realizacja tej transakcji przez Grisebach zostanie wstrzymana".

Grisebach jest zobowiązany do sprawdzenia wszystkich dzieł "pod kątem autentyczności, pochodzenia i własności. Grisebach traktuje ten obowiązek bardzo poważnie i zatrudnia w tym celu zespół 40 ekspertów, w tym historyków sztuki i badaczy pochodzenia" - zapewniła rzeczniczka.

Podkreśliła, że "badanie to odbyło się również z największą starannością w odniesieniu do akwareli Kandinsky'ego. Okazało się, że obraz był w posiadaniu sprzedających od kilkudziesięciu lat i został już sprzedany na publicznej aukcji w Sotheby's w Londynie w pierwszej połowie lat 80-tych".

Ministerstwo alarmowało już wcześniej

Wcześniej dzieło zostało wystawione na sprzedaż, mimo działań podjętych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz polską ambasadę w Berlinie.

"Akwarela została odnaleziona przez pracowników MKiDN w wyniku monitoringu zagranicznego rynku dzieł sztuki" - poinformował wcześniej w czwartek resort, który zwrócił się do domu aukcyjnego Grisebach o wycofanie akwareli z aukcji, aby umożliwić jej dokładne oględziny oraz dalsze działanie w sprawie.

"Pomimo stanowiska resortu kultury oraz działań Ambasady RP w Berlinie dom aukcyjny Grisebach zdecydował o sprzedaży akwareli Wassilego Kandinskiego. W ocenie MKiDN powszechna znajomość historii obrazu oraz zachowane oznaczenia własnościowe Muzeum Narodowego w Warszawie wskazują, że jakakolwiek jego sprzedaż po momencie kradzieży nie może być uznana za działanie w dobrej wierze" - napisano w komunikacie ministerstwa.

Dyrektor Muzeum Narodowego: Dom aukcyjny powinien wstrzymać sprzedaż skradzionej pracy

Renomowany dom aukcyjny, nawet jeśli nie miałby pewności, powinien odstąpić od wystawienia na licytację dzieła, do czasu wyjaśnienia sprawy - powiedział PAP dyrektor warszawskiego Muzeum Narodowego Łukasz Gaweł, komentując czwartkową sprzedaż na aukcji w Berlinie dzieła skradzionego w 1984 roku ze zbiorów polskiej placówki.

Akwarela Wassiliego Kandinskiego została odnaleziona przez pracowników Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w wyniku monitoringu zagranicznego rynku dzieł sztuki. Praca została skradziona z wystawy „Koncepcje Przestrzeni w Sztuce Współczesnej” w 1984 r., a w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie znajdowała się od 1982 r. Do dnia dzisiejszego na odwrocie akwareli zachowała się pieczęć Muzeum Narodowego w Warszawie, która jednoznacznie wskazuje na jej pochodzenie. Również wskazana przez dom aukcyjny Grisebach proweniencja obiektu świadczy o tym, że praca Wassilego Kandiskiego znajdowała się w polskich zbiorach publicznych.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zwróciło się do domu aukcyjnego Grisebach o wycofanie akwareli z aukcji, co umożliwiłoby jej dokładne oględziny oraz dalsze działanie w sprawie. Przesłana została również szczegółowa dokumentacja dot. skradzionej akwareli, która potwierdza jej proweniencję. Pomimo to dzieło zostało sprzedane w czwartek w Berlinie za kwotę 310 tys. euro - poinformowała PAP ambasada RP w Niemczech.

Dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie Łukasz Gaweł powiedział PAP, że „boli go nie tylko, że sprzedawane jest skradzione dzieło sztuki, ale, że podejmuje się tego niemiecki dom aukcyjny”. „Zwłaszcza w obliczu strat kultury polskiej z czasów II wojny światowej” - dodał.

Jego zdaniem, „szczególnie smutne jest to, że w czasie, kiedy Rosjanie napadli na Ukrainę i ponownie przeżywamy wojnę, okazuje się, że dalej nie jesteśmy w stanie w cywilizowanej Europie kierować się etyką, jeśli chodzi o tego typu sytuacje”. „Renomowany dom aukcyjny, nawet jeśli nie miałby pewności, powinien odstąpić od wystawienia na licytację dzieła, do czasu wyjaśnienia sprawy” - wyjaśnił Gaweł. 

Jak akwarela Wassilija Kandinskiego "Kompozycja" trafiła do Muzeum Narodowego w Warszawie

Akwarela Kandinskiego "Kompozycja" sprzedana w czwartek na aukcji w Berlinie za 310 tys. euro, została skradziona w 1984 roku ze zbiorów warszawskiego Muzeum Narodowego. PAP dotarł do wywiadu przybliżającego okoliczności zakupu dzieła do kolekcji MN w 1982 roku przez ówczesnego dyrektora, Stanisława Lorentza za pół miliona złotych.

MKiDN poinformowało w czwartek, że w ofercie niemieckiego domu aukcyjnego Grisebach odnaleziono akwarelę Wasilija Kandinskiego "Kompozycja" skradzioną ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie 14 czerwca 1984 r. Pomimo działań podjętych przez MKiDN oraz Ambasadę RP w Berlinie dzieło zostało wystawione na sprzedaż. Jak podała Ambasada RP w Niemczech, obraz Kandinskiego skradziony z Muzeum Narodowego w Warszawie został w czwartkowy wieczór sprzedany na aukcji w Berlinie za 310 tys. euro.

Akwarela trafiła do zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie w 1982 roku. Wówczas krakowska "Desa" zorganizowała aukcję w Warszawie w salach stołecznego Muzeum Historycznego. Na aukcji wystawiono malarstwo XIX i XX wieku, stare srebra, porcelanę, brązy. Jak podano w "Przekroju" z 1 sierpnia 1982 roku w sumie na licytacji było około 200 pozycji o wartości ponad 25 mln złotych. Wystawiono też dzieła Wasilija Kandinskiego oraz Paula Klee.

Po aukcji w 1982 r. Jerzy Z. Lessman przeprowadził wywiad z dyrektorem Przedsiębiorstwa Państwowego Desa na Polskę południową Konstantym Węgrzynem. Rozmowa ukazała się w numerze "Przekroju" z 1 sierpnia 1982 roku.

"W pierwszej kolejności zwróciliśmy się do Muzeów Narodowych w Krakowie i Warszawie oraz Muzeum Sztuki w Łodzi, które specjalizują się w zbiorach sztuki nowoczesnej, posiadają jej najcenniejsze dzieła w Polsce. I jaka reakcja? Muzeum krakowskie pomija ofertę milczeniem, z muzeum łódzkiego przyjeżdża wprawdzie jedna pani, pyta naiwnie, czy to aby autentyczne prace i... koniec na tym. Z wyjątkiem oczywiście dyrektora Lorentza, który mimo swych lat zjawia się sam na otwarciu wystawy i z miejsca decyduje się na zakup dla swej placówki" - opowiadał wówczas Węgrzyn.

Akwarelę Kandinskiego z 1928 roku, opatrzoną dedykacją kupił wówczas dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie Stanisław Lorentz za pół miliona złotych. Na aukcję do Desy praca trafiła z krakowskiej kolekcji prywatnej, z tej samej kolekcji pochodziły też sprzedane na aukcji prace Paula Klee.

"Nazwisko zbieracza jest oczywiście tajemnicą, ale muszę dodać, iż zakup dzieł był dla właściciela okolicznością szczególnie istotną i oczekiwaną. Co do pochodzenia prac, to nie mogę się wypowiedzieć ze stuprocentową pewnością. Wszystko jednak wskazuje na to, iż zostały zakupione podczas okupacji niemieckiej" - opowiadał Węgrzyn.

Węgrzyn zwrócił też uwagę, że ponieważ sztukę awangardową Niemcy hitlerowskie uważały za "wynaturzoną", a dzieła z tego nurtu wpisywały do indeksu dzieł zakazanych, podczas okupacji można było kupić wiele znakomitych dzieł po niższych cenach.

Jak podaje MKiDN praca Wassilija Kandinskiego została skradziona z wystawy "Koncepcje Przestrzeni w Sztuce Współczesnej" w 1984 r.. Do dnia dzisiejszego na odwrocie akwareli zachowała się pieczęć Muzeum Narodowego w Warszawie, która jednoznacznie wskazuje na jej pochodzenie. Również wskazana przez dom aukcyjny Grisebach proweniencja obiektu świadczy o tym, że praca Wasilija Kandinskiego znajdowała się w polskich zbiorach publicznych.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zwróciło się do domu aukcyjnego Grisebach o wycofanie akwareli z aukcji, co umożliwiłoby jej dokładne oględziny oraz dalsze działanie w sprawie. Przesłana została również szczegółowa dokumentacja dot. skradzionej akwareli, która potwierdza jej proweniencję.

"Pomimo stanowiska resortu kultury oraz działań Ambasady RP w Berlinie dom aukcyjny Grisebach zdecydował o sprzedaży akwareli Wassilego Kandinskiego. W ocenie MKiDN powszechna znajomość historii obrazu oraz zachowane oznaczenia własnościowe Muzeum Narodowego w Warszawie wskazują, że jakakolwiek jego sprzedaż po momencie kradzieży nie może być uznana za działanie w dobrej wierze" - napisano w komunikacie. (PAP)

Autor: Olga Łozińska

oloz/ aszw/ bml/ akl/

Źródło:PAP
Tematy
Otwórz konto firmowe w Banku Millennium i zgarnij PREMIĘ

Otwórz konto firmowe w Banku Millennium i zgarnij PREMIĘ

Komentarze (25)

dodaj komentarz
karbinadel
Wygląda na to, że polskie ministerstwo i ambasada celowo nie wszczęły oficjalnych kroków prawnych - bo przecież nie zgłosiło nic na policję, prokuraturę czy do sądu. Poprzestali jedynie na "poinformowaniu" domu aukcyjnego. Dzięki temu mogli rozpętać w mediach histerię o złych Niemcach, która znakomicie wpisuje się linię Wygląda na to, że polskie ministerstwo i ambasada celowo nie wszczęły oficjalnych kroków prawnych - bo przecież nie zgłosiło nic na policję, prokuraturę czy do sądu. Poprzestali jedynie na "poinformowaniu" domu aukcyjnego. Dzięki temu mogli rozpętać w mediach histerię o złych Niemcach, która znakomicie wpisuje się linię propagandową PiS
marok
Praworządność w stylu niemieckim.
Mają ciekawe prawo propagujące złodziejstwo, wystarczy coś ukraść , przetrzymać 30 lat i już jest się właścicielem pełną gębą,.
300_pala
Praworządność po Polsku. Zamiast złożyć doniesienie o kradzieży wolą płakać nad rozlanym mlekiem
friedens
A gdzie był Ziobro? Gdzie polska prokuratura? Zajęci byli i są winami Tuska?
cyklonb
U nas ZAiKS handluje kradzionymi kompozycjami " od zawsze" i Glińskiemu to nie przeszkadza. Nawet wygranie w sądzie procesu o prawa autorskie nic nie daje - mafia rasistowska z komunistycznymi prowinencjami trzyma się dobrze. Nie ma co się dziwić Niemcom jak widzą sytuację w Polsce.
samsza
Czemu nikt nie wystąpił do sądu o zabezpieczenie ??
eunuchy_z_ue
szwab to jednak szwab... nic tego nie zmieni. W jeden dzień zabili na woli 1000 osób czyli tyle ile ginie na Ukrainie teraz w dwa tygodnie..
atyp1
szwab moze tylko rownac sie pod tym wzgledem z ruskiem
barysza51
A nie pomagało im czasami SS Galizien ?

Powiązane: Kultura i sztuka - kina, teatry, muzea, galerie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki