Mocno ujemna dynamika zamówień w niemieckim przemyśle okazała się nie tylko rekordowo niska, ale i gorsza od oczekiwań ekonomistów. To zły sygnał także dla Polski.


Marcowa dynamika zamówień w przemyśle Niemiec wyniosła -15,6 proc. w ujęciu miesięcznym (dane wyrównane sezonowo i kalendarzowo). To najniższy odczyt w historii badania sięgającej 1991 r. Ekonomiści spodziewali się mocnego spadku, jednak ich konsensus zatrzymał się na -10 proc. m/m.
W ujęciu rocznym spadek zamówień w niemieckim przemyśle wyniósł natomiast 16 proc., co również wcześniej nie miało miejsca.
Względem ubiegłego miesiąca, spadek zamówień krajowych wyniósł 14,8 proc., zaś zagranicznych 16,1 proc. Nowe zamówienia w strefie euro spadły o 17 proc., a z innych państw o 15 proc.
Spadki rozkładały się nierównomiernie między sektorami. Zamówienia na dobra kapitałowe spadły o 22,6 proc., na dobra pośrednie o 7,5 proc., a na dobra konsumpcyjne tylko o 1,3 proc.

Dane publikowane przez niemiecki urząd statystyczny Destatis korespondują z obrazem wyłaniającym się m.in. z indeksów PMI dla sektora przemysłowego. W poniedziałek opublikowaliśmy przegląd wskaźników za kwiecień, w którym Niemcy odnotowały rekordowy spadek do poziomu 34,5 pkt., po raz ostatni obserwowanego w marcu 2009 r. Warto dodać, że mimo to niemiecki przemysłowy PMI był w kwietniu lepszy od polskiego.
Informacje z przemysłu największej gospodarki Europy mają dla Polski szczególne znaczenie. Zachodni sąsiedzi są od lat naszym najważniejszym partnerem handlowym, odpowiadającym za ponad 25 proc. eksportu i 20 proc. importu towarów.
W czwartek, 7 maja, o 08.00 Destatis przedstawi dane o niemieckiej produkcji przemysłowej, zaś w piątek 8 maja o tej samej porze przedstawiony zostanie raport o handlu zagranicznym. Tydzień później, 15 maja, niemieccy statystycy opublikują dane o dynamice PKB w pierwszym kwartale 2020 r. Tego samego dnia analogiczne dane przedstawi też polski GUS.
Michał Żuławiński































































