Kwiecień 2020 r. przejdzie do historii jako miesiąc niespotykanego w najnowszej historii załamania polskiego przemysłu. Wartość indeksu PMI okazała się gorsza od i tak niskich oczekiwań ekonomistów.
W kwietniu wskaźnik PMI dla polskiego sektora wytwórczego spadł do zaledwie 31,9 pkt. wobec 42,4 pkt. odnotowanych w marcu i 48,2 pkt. odnotowanych w lutym – poinformowała firma badawcza IHS Markit. Ekonomiści oczekiwali wyniku na poziomie 34,6 pkt.
Kwietniowy odczyt jest najniższy w historii badania sięgającej czerwca 1998 r. Rezultat ten oznacza przyspieszenie tempa, w jakim malała aktywność ekonomiczna w polskim przemyśle. Poprzedni rekord odnotowany został w grudniu 2008 r. (38,3 pkt.).
Największa w historii badania była także miesięczna zmiana wartości indeksu (-10,5 pkt.), które było niemal dwukrotnie silniejsze od odnotowanego w marcu (-5,8 pkt.).
Wskaźnik PMI kalkulowany jest na podstawie ankiety przeprowadzonej wśród menedżerów odpowiedzialnych za logistykę w firmach przemysłowych. Malejące wyniki poniżej 50 punktów sygnalizują szybszy spadek aktywności ekonomicznej w badanym sektorze. Dopiero odczyty powyżej 50 punktów wskazują na ekspansję gospodarczą.

Przemysł tnie ceny
W kwietniowych danych najniższą w historii wartość przyjął nie tylko główny indeks, ale i wskaźniki produkcji, nowych zamówień, eksportu, zakupów, zaległości produkcyjnych, czasu dostaw oraz przyszłej produkcji. Najgorsze w historii badań były także oczekiwania wobec 12 miesięcy.
- Przedsiębiorcy uzasadniali swój pesymizm obawą przed długofalowymi skutkami gospodarczymi obostrzeń społecznych obowiązujących w Polsce i za granicą. Aby pobudzić popyt polscy producenci obniżyli znacznie swoje stawki. Ceny wyrobów gotowych spadły w najszybszym tempie od pięciu i pół roku – czytamy w komunikacie.
Ze względu na konstrukcję wskaźnika, opóźnienia w dostawach podbijały jego wartość – w „normalnych” czasach opóźnienia te są dowodem dobrej koniunktury, obecnie jednak wynikają z paraliżu gospodarczego.
- Tak jak w marcu odczyt polskiego indeksu PMI podniosły rekordowe opóźnienia w dostawach – wskaźnik dla tej zmiennej jest indeksem odwróconym, gdyż pogorszenie wydajności zaopatrzeniowców zazwyczaj wiąże się ze wzrostem popytu. Dlatego rekordowo niski wynik przekształca się w rekordowo wysoki odczyt, który stanowi 15% wagi głównego indeksu – tłumaczy IHS Markit.
Dane do najnowszego raportu zebrano w dniach 7-24 kwietnia 2020 roku na próbie menedżerów odpowiedzialnych za logistykę w ok. 200 przedsiębiorstwach produkcyjnych.
- Gwałtowny spadek produkcji oraz osłabienie popytu wywołane obostrzeniami społecznymi wprowadzonymi w Europie i na całym świecie w celu zwalczania pandemii koronawirusa, spowodowały zapaść w polskim sektorze wytwórczym. Ponadto, biorąc pod uwagę wcześniej opublikowane dane flash, polski Wskaźnik PMI (31,9 pkt.) zarejestrował w kwietniu niższą wartość niż wskaźnik dla strefy euro (33,6 pkt.) oraz wskaźnik dla Wielkiej Brytanii (32,9 pkt) - skomentował Trevor Balchin, ekonomista IHS Markit.
Dane z Polski wpisują się w szerszy trend załamania ekonomicznego w Europie będącego następstwem rządowych zakazów prowadzenia działalności gospodarczej. Również na Zachodzie odczyty indeksów PMI były fatalne, podobnie było z dynamiką PKB w państwach, które zdążyły podać już te dane: Francja (-5,8 proc.), Hiszpania (-5,2 proc.) czy Włochy (-4,7 proc.).
Na raport o dynamice polskiego PKB w pierwszym kwartale poczekać musimy do piątku, 15 maja. Tego samego dnia pojawią się także finalne dane dotyczące inflacji, w przypadku której wstępny odczyt pokazał istotny spadek. Więcej szczegółowych raportów o kondycji polskiej gospodarki w kwietniu zacznie napływać po 20 maja.
Michał Żuławiński
































































