Nepal na krawędzi drugiej katastrofy humanitarnej

Od dwóch miesięcy w Nepalu trwa blokada południowej granicy. Protestujący walczą o swoje prawa, których odmawia im nowa konstytucja. Cały kraj cierpi przez brak paliwa, lekarstw i wzrost cen. W demonstracjach zginęło dotychczas ponad 50 osób.

(fot. dutourdumonde / YAY Foto)

Bijay Tamang wiezie taksówką swojego pierwszego od miesiąca klienta. "W kolejce po benzynę stałem ponad tydzień i wciąż nie było paliwa - kręci głową zrezygnowany. - Niektórzy stali dwa tygodnie, żeby dostać dziesięć litrów. Pięć litrów przewidziano dla motocykli".

Kiedy gęsty pył przykrył granatowe Maruti Suzuki stojące w kolejce, Tamang w końcu zdecydował się kupić paliwo na czarnym rynku. "Zapłaciłem 350 rupii" - wzdycha. Miał szczęście, bo przyjaciel kuzyna szmugluje paliwo przez wschodnią granicę. Na czarnym rynku litr benzyny kosztuje już 500 rupii (18 zł), przed blokadą - tylko 130 (ok. 4,8 zł).

Ale trudno o klientów, turystów prawie nie ma. Pięćdziesięcioletni Tamang, kupując przecenioną benzynę, liczył, że znajdzie zarobek w swoim rejonie, w okolicy zabytkowego pałacu Durbar. Teraz przyznaje, że nie wie, co zrobi, jeśli blokada potrwa dłużej. Na inną pracę nie ma szans, bo fabryki stoją i zwalniają pracowników.

Większość restauracji też jest zamknięta, bo brakuje gazu ziemnego. Na ulicy trudno już dostać tradycyjną herbatę z mlekiem, od której każdy Nepalczyk zaczyna dzień. Jest dwa razy droższa, podobnie jak olej do smażenia, cukier i mąka. Drożeje ryż, bez którego żaden Nepalczyk nie wyobraża sobie posiłku.

"Zmieniliśmy butlę ponad dwa miesiące temu, dosłownie w ostatniej chwili - cieszy się Indira Manandhar z Maru Tole, ulicy w centrum starego Katmandu. - Teraz nowa, duża butla może kosztować nawet 8000 rupii (300 zł)". Przed kryzysem nowa butla była dwa razy tańsza, teraz o napełnieniu starej nawet nikt nie marzy. Sąsiedzi zaczynają już gotować na dziedzińcach, używając drewna. Na wsiach już dawno zabrakło błękitnego paliwa i ludzie ruszyli na wycinkę lasów.

Wielokilometrowych kolejek przed stacjami benzynowymi pilnuje policja. Komitety kolejkowe tworzą się spontanicznie przed każdym punktem dystrybucji gazu w reakcji na najmniejszą plotkę, że w końcu rzucili butle.

"To wina Indii, powinniśmy zbojkotować ich sklepy" - radzi Satish przed jednym z punktów, a kolejkowicze gniewnie kiwają głowami. "To wina czarnych Madhesi!" - Ktoś z tyłu nie wytrzymuje, ale zaraz chowa się za plecami innych. Wszyscy czujnie lustrują oblicza sąsiadów. W końcu osoba o ciemniejszej karnacji nie wytrzymuje i odrywa się od kolejki. Większości robi się trochę głupio. "Niech idzie jak chce" - syczy ktoś.

"Mieszkam tu dwadzieścia kilka lat i cierpię jak wszyscy. Tu są moi przyjaciele. Czemu ktoś miałby bojkotować mój sklep? Czemu oni wszyscy nie mogą się dogadać?" - mówi właściciel sklepu z biżuterią na placu Basantapur, prosząc o niepodawanie imienia.

Obok trwa mała demonstracja, kilkaset osób słucha mówców. Apelują do polityków, żeby zaczęli rozmawiać z Madhesi, mniejszością zamieszkującą nizinny region Teraj, gdzie od ponad dwóch miesięcy blokuje ona południową granicę kraju. Na trybunę wchodzą też osoby stamtąd, mieszkające w Katmandu. Mówią, że też są Nepalczykami i że trzeba zacząć wreszcie rozmawiać.

"Za blokadą stoją Indie, które utrudniają ciężarówkom wjazd do kraju. Ale protestują również ludzie z południa, którzy czują się dyskryminowani w Nepalu z powodu pochodzenia i koloru skóry" - tłumaczy PAP Sumana Shreshta, organizator demonstracji obywatelskiej w Katmandu.

"Jeśli człowiek na każdym kroku musi udowadniać, że nie jest Indusem, a tylko urodził się na południu, to coś jest z nami nie tak" - Sumana pochodzi z newarskiej rodziny (Newarowie to mniejszość etniczna zamieszkująca Dolinę Katmandu), studiowała w USA i mówi, że m.in. to jej społeczność, czyli urodzeni w wysokiej kaście bramini, odmawiają praw mniejszości z południa. "Mniejszości, która stanowi 30 proc. ludności Nepalu. A kiedy dodamy Tamangów i inne górskie ludy, tak samo dyskryminowane w czasach monarchii, to mamy ponad połowę społeczeństwa" - dodaje.

Dwa miesiące wcześniej, 20 września, weszła w życie nowa konsytuacja Nepalu. Głównym partiom politycznym uchwalenie ustawy zasadniczej zajęło aż siedem lat i dwie kadencje parlamentu. "Zajmowali się rozdawaniem stołków, nikt nie miał czasu na konstytucję. Przy władzy byli wszyscy, rządy zmieniały się raz na rok, czasami częściej" - tłumaczy PAP Aditya Adhikari, dziennikarz specjalizujący się w polityce nepalskiej.

Trzęsienie ziemi z kwietnia 2015 r. przyspieszyło prace nad konstytucją. "Ludzie byli bardzo rozgoryczeni brakiem działań rządu podczas trzęsienia ziemi i wtedy politycy, ratując swoją reputację, wpadli na pomysł uchwalenia w końcu konstytucji" - opowiada Roman Gautam, redaktor w magazynie "Caravan".

Jednocześnie zapomnieli o uzgodnieniach z końca wojny domowej między partyzantką maoistów z jednej strony oraz królem i armią z drugiej. "Konstytucja miała zagwarantować równe prawa wszystkim obywatelom poprzez proporcjonalną reprezentację mniejszości" - tłumaczy Prashant Jha, dziennikarz specjalizujący się w polityce Teraju.

Przez ponad 250 lat żyjąca na pograniczu z Indiami mniejszość Madhesi była wewnętrznie skolonizowana przez władców z Katmandu. W administracji, policji i sądach pracowały niemal wyłącznie osoby z doliny Katmandu władające językiem nepalskim, czyli językiem wąskiej elity. "Madhesi nie mógł nawet załatwić sprawy w urzędzie, bo urzędnik nie mówił w lokalnym języku" - tłumaczy Jha. Król i elity szybko przejęły ziemię i władzę w Teraju.

Rewolucja, która zmiotła monarchię, miała poparcie Madhesi, ponieważ partie polityczne obiecywały taki podział państwa na stany, w którym ta mniejszość wreszcie mogła być reprezentowana w strukturach władzy. Granice stanów wytyczone w nowej konstytucji okazały się jednak bliźniaczo podobne do podziału państwa za monarchii i konstytucja utrwalała stary porządek dominacji Katmandu nad mniejszościami etnicznymi.

Trzy dni po uchwaleniu ustawy zasadniczej Madhesi wyszli na ulice. Wkrótce rozpoczęła się blokada granicy przez demonstrantów. Indie, tracące wpływy w Katmandu na rzecz Chin, poleciły swoim celnikom skrupulatne sprawdzanie każdej ciężarówki wjeżdżającej do Nepalu, mimo że oba kraje mają umową o wolnym handlu.

Kilka tygodni później Katmandu odczuło brak paliwa i gazu. Nowy rząd odrzucił postulaty protestujących i wysłał jednostki paramilitarne i policję. W zamieszkach zginęło dotychczas ponad 50 osób, w tym kilku funkcjonariuszy.

Organizacja Human Rights Watch oskarża służby nepalskie o dokonywanie egzekucji. Świadkowie opowiadają, jak podczas starć z policją czternastoletni Nitu Yadav został wyciągnięty przez policjantów na środek ulicy, po czym funkcjonariusz siadł mu na nogach i strzelił z broni w twarz.

Media w Katmandu nie relacjonują wydarzeń na południu kraju i popierają rząd.

Ekonomiści wyliczyli, że wkrótce blokada będzie kosztować Nepal więcej niż trzęsienie ziemi, które w kwietniu zabiło prawie 10 tys. osób. Na blokadzie zarabiają m.in. pracownicy państwowego monopolisty paliwowego, którzy sprzedają paliwo na czarnym rynku.

Coraz więcej ludzi w stolicy organizuje protesty, chcąc wymusić negocjacje na premierze K.P. Olim.

"Jesteśmy apolityczni. Po prostu chcemy, żeby ten koszmar się skończył. Niestety obie strony się radykalizują, a ludzie umiarkowani w Teraju i Katmandu są zastraszani" - tłumaczy Sumana.

Z Katmandu Paweł Skawiński (PAP)

pas/ akl/ ro/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 ~abc

A ja nepale 28 lat

! Odpowiedz
5 17 ~Olo

Czy USA zamierzają jakoś pomóc Nepalowi? Chyba nie, gdyż USA "niosą pomoc" tylko krajom zasobnym w ropę lub "krajom-pionkom" potrzebnym USA do strategicznej wojny z Rosją.

! Odpowiedz
4 5 ~heh

USA jak mogą pomóc ? tylko w zmianie tego socjalistycznego bękarta w wolny rynek. Dzieciaku nie wiesz co to komunizm i socjalizm, tak właśnie wygląda z dnia na dzień. Gdyby był wolny rynek inwestorzy już dawno zauważyliby ,że tak może podrożeć i zainwestowaliby w produkcje paliwa ,RAFINERIE, bądź samo paliwo, żywność , BO PODROŻAŁO 2 KROTNIE !!!!!! A KAPITALISTOM NIC NIE UMKNIE I NIE PODROŻAŁOBY WTEDY, AŻ TAK !!!!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 6 ~Gosc

Ktoś tu chyba już ma obsesję na punkcie USA albo po porostu pracuje w fabryce w Petersburgu. Czy USA to jedyny kraj na tej planecie? Bo tylko do USA masz wąty a do żadnego innego kraju nie. Dla czego nie napisałeś o Rosji? Albo tym bardziej o Chinach które graniczą z Nepalem, przecież to też są największe mocarstwa ale Ty masz wąty tylko do USA. Nie uważasz, że to już jest obsesja?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~Olo odpowiada ~Gosc

Tak, lekarze stwierdzili obsesję, ale w ramach terapii kazali pisać, to piszę ;)

! Odpowiedz
2 4 ~Dżejms odpowiada ~Gosc

Obsesja nie obsesja ale USAńcy polują na ludzi z dronów np w Pakistanie - chcesz powiedzieć że graniczy ze Stanami? Albo taki Irak co to miał mieć wszelkie możliwe bronie masowego rażenia - tyle że okazało się że to ściema a powód to chęć handlu nie za dolara. Więc nie koniecznie pisze z Petersburga. Postarałem się o argumenty - czekam na odpowiedź.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 3 ~Olo odpowiada ~Gosc

A tak serio Gościu, to Amerykanów jest wszędzie pełno tylko nie tam gdzie naprawdę mogliby pomóc w sposób bezinteresowny (np. Nepal). Dlatego Polska powinna uważać na wszelkie "interesy" jakie robi z tymi naszymi "przyjaciółmi" zza wielkiej wody.

! Odpowiedz
9 2 ~dependziak

...ale mnie to obchodzi co dzieje sie w nepalu...ojej

! Odpowiedz
1 6 ~Marcin

To tylko świadczy źle o tobie .... ojej

! Odpowiedz
3 1 ~cccc odpowiada ~Marcin

daj na mszę to na pewno tam będzie im lżej Marcin
Martw się o swój kraj bo niedługo ty możesz mieć problemy a wtedy madhesi raczej cię będą wspierali.

! Odpowiedz

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 1,2% II 2019
PKB rdr 4,9% IV kw. 2018
Stopa bezrobocia 6,1% I 2019
Przeciętne wynagrodzenie 4 931,8 zł I 2019
Produkcja przemysłowa rdr 6,1% I 2019

Znajdź profil