REKLAMA

Na rynku pracy ludzie przepływają do nowych branż

Ignacy Morawski2021-08-05 08:56główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2021-08-05 08:56
Na rynku pracy ludzie przepływają do nowych branż
Na rynku pracy ludzie przepływają do nowych branż
fot. kofana12 / / Shutterstock

Bezrobocie w Polsce powoli spada, a popyt na pracę jest bardzo wysoki. Najważniejsze wskaźniki rynku pracy w lipcu powoli wracały do przedkryzysowej normalności. Jedne szybciej, inne wolniej, ale trend jest klarowny. Wygląda też na to, że na rynku występują zmiany strukturalne, czyli relokacja pracowników między branżami - z tych tracących na kryzysie do zyskujących.

W lipcu stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce spadła do 5,8 proc. wobec 5,9 proc. w czerwcu – wynika ze wstępnych danych Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii. Gdy usunie się z nich efekty sezonowe, widać powolny trend spadkowy, obniżający stopę bezrobocia o ok. 0,05-0,1 pkt proc. miesięcznie. Pokazałem to na wykresie. W tym tempie bezrobocie wróci do poziomu sprzed kryzysu na wiosnę 2022 roku. Jest to oczywiście inna miara niż bezrobocie mierzone metodą badań ankietowych, ale w obu wskaźnikach trendy są zwykle podobne.

Puls Biznesu

Do przedkryzysowego poziomu wróciła już liczba ofert pracy zgłaszanych przez firmy do urzędów pracy. Wynosi ona ok. 112 tys. miesięcznie, czyli niemal tyle samo, ile na przełomie 2019 i 2020 roku. Wzrost liczby ofert nie jest gwałtowny, wygląda to raczej na stopniowe dostosowanie.

Skokowo wzrosła natomiast liczba firm, które deklarują w ankietach chęć zatrudniania pracowników. Widać to po wynikach kwartalnej ankiety Narodowego Banku Polskiego wśród przedsiębiorstw, która tradycyjnie dostarcza ciekawych wniosków na temat kondycji i oczekiwań biznesu w Polsce. Odsetek netto firm, które chcą zatrudniać nowych pracowników (czyli odsetek firm zatrudniających pomniejszony o odsetek firm redukujących zatrudnienie), wyniósł na początku trzeciego kwartału 28 proc. i był najwyższy w historii badań (po odsezonowaniu było to 25 proc., też najwięcej w historii).

Jak połączyć te badania w jeden wniosek? Popyt na pracę jest duży, ale jednocześnie firmy nie znajdują szybko pracowników. Widać to po powolnym spadku bezrobocia.

Przyczyny problemu z zapełnieniem stanowisk mogą być dwie.

Przede wszystkim zmianie mogła ulec struktura branżowa i technologiczna popytu na pracę. Po pandemii pracodawcy mogą oczekiwać nieco innych kwalifikacji lub gros popytu może być generowane w branżach, które zyskały w ostatnim roku. Firmy potrzebują na przykład specjalistów IT, ekspertów ds. spedycji albo marketingu internetowego, a na rynku pracy wolni są specjaliści z branży hotelarskiej z dużych miast (zakładam, że hotele w dużych miastach wciąż radzą sobie słabo w przeciwieństwie do miejscowości typowo turystycznych). W takiej sytuacji popyt i podaż zaczęły się trochę rozjeżdżać.

Problem może być jednak też inny. Niektórzy pracownicy z sektora usług HoReCa mogą nie chcieć wrócić do pracy z powodu obaw przed kolejnymi lockdownami, cięciami płac, niepewnością itd. Któż w Warszawie nie zaważył w ostatnich miesiącach rotacji pracowników w kawiarniach i restauracjach? O nowych ludzi jest naprawdę trudno. Możliwe więc, że część pracowników stara się przekwalifikować, a to zajmuje czas.

Polska gospodarka jest obecnie w fazie ożywienia, ale też przebranżowienia. Następują przepływy pracowników między branżami, kwitną nowe modele biznesowe. Niektórzy ekonomiści sądzą, że takie zmiany strukturalne możliwe są głównie w warunkach recesji i dużego bezrobocia. Moje spojrzenie jest jednak zupełnie inne i mam poczucie, że obecna sytuacja pięknie potwierdza, że przebranżowienie, zmiany strukturalne, relokacje pracy i kapitału są absolutnie możliwe również w warunkach rozpędzonej gospodarki. Oby tak dalej!

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Otwórz Konto Firmowe Godne Polecenia i zyskaj nawet 1300 zł premii!

Otwórz Konto Firmowe Godne Polecenia i zyskaj nawet 1300 zł premii!

Advertisement

Komentarze (7)

dodaj komentarz
coolonel
W rzeczywistości bezrobocie wygląda trochę inaczej niż uparcie opisują to niektóre media. Np na ścianie wschodniej osoby 50+ nie mają wielkich szans godną na pracę. Czasem do wyboru jest telemarketing, praca na taśmie albo na kasie za 2000 na rękę. Jest jeden wyjątek.
Sytuacja nie dotyczy osób 50+ z koneksjami.
W rzeczywistości bezrobocie wygląda trochę inaczej niż uparcie opisują to niektóre media. Np na ścianie wschodniej osoby 50+ nie mają wielkich szans godną na pracę. Czasem do wyboru jest telemarketing, praca na taśmie albo na kasie za 2000 na rękę. Jest jeden wyjątek.
Sytuacja nie dotyczy osób 50+ z koneksjami.

mgr resocjalizacji
teri14
Najfajniej ratownicy medyczni odchodzą z branży albo zostają pielegniarzami, tylko kilka procent. Więc za rok lub kilka lat , nie będzie miał kto was ludzie wozić tymi wozami z niebieskimi światłami, i wtedy znów będziecie mogli pisać na ratowników różne przykre rzeczy.
qwertas
Praca w gastronomii okazała się najgorszym wyborem dlatego ludzie jeszcze przez długi czas będą uciekać stamtąd.
robokaktus
Pracodawcy nie mogą znaleźć pracowników bo za mało płacą
luxferre
Płacą OK.
Nie mogą znaleźć pracowników, bo coraz mniej ludzi chce utrzymywać patolę, a coraz więcej chce być utrzymywana przez pracujących.
Dobra praca dla przeciętnego Polaka to 3500-4000 netto.
Rekordziści z socjalów (uwzględniając 500+) wyciągają po 9000 netto.

Sam się zastanawiam czy tego wszystkiego
Płacą OK.
Nie mogą znaleźć pracowników, bo coraz mniej ludzi chce utrzymywać patolę, a coraz więcej chce być utrzymywana przez pracujących.
Dobra praca dla przeciętnego Polaka to 3500-4000 netto.
Rekordziści z socjalów (uwzględniając 500+) wyciągają po 9000 netto.

Sam się zastanawiam czy tego wszystkiego nie jebnąć i nie przejść na socjal.
greg2k odpowiada luxferre
To ile tych bombelków trzeba aby dostać socjal 9.000 PLN netto? :)
A to bombelki nie chcą jeść?
kenn
Dalsza nagonka medialna gdzie ludzie "mają" pracować :P Kształtowanie społeczeństwa.

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki