Prawie 35 tysięcy uczestników, wyższe średnie rachunki na stacjach i realny dodatek do stopy zwrotu z inwestycji – tak w skrócie można podsumować bilans blisko ośmiu lat funkcjonowania programu lojalnościowego „Orlen w portfelu”. O refleksjach z dotychczasowego przebiegu projektu oraz o nadchodzącej rewolucji, która otworzy program na tysiące nowych inwestorów, w studio Bankier.pl mówił Jakub Frejlich, Dyrektor Biura Relacji Inwestorskich w ORLEN.


Gdy ORLEN startował z projektem „Orlen w portfelu”, był pionierem na polskim rynku kapitałowym. Jak podkreśla Jakub Frejlich, pierwotne założenia zakładające pozyskanie około 10 tysięcy uczestników zostały wykonane z nawiązką. Dziś z programu korzysta niemal 35 tysięcy inwestorów indywidualnych, a koncern zyskał stabilną i zaangażowaną grupę klientów.
– Pierwotne założenia zostały wykonane ponad plan, zwłaszcza w pierwszych latach. Więc pod tym względem jesteśmy bardzo zadowoleni, zwłaszcza że zaczynaliśmy z pierwszym programem lojalnościowym w Polsce, więc wzorców do naśladowania no w Polsce nie mieliśmy. Czy jesteśmy zadowoleni? Tak, jest to najszerszy, najbardziej popularny program lojalnościowy największej spółki, więc to też jest bezpośrednio z tym związane – wskazuje Jakub Frejlich.
Win-win: większy paragon i wyższa stopa zwrotu
Z perspektywy koncernu kluczową korzyścią jest wyższa sprzedaż na stacjach paliw. Uczestnicy programu nie tylko regularnie odwiedzają punkty ORLEN-u (zdecydowana większość robi to co najmniej raz w miesiącu), ale też wydają zauważalnie więcej niż przeciętny kierowca, chętnie sięgając po produkty pozapaliwowe.
– Mamy ogromną satysfakcję z bieżących relacji opartych o lojalność, bo to jest słowo klucz w tym programie, z 35 tysiącami klientów. Zdecydowana większość z nich regularnie, co najmniej raz w miesiącu, dokonuje transakcji na naszych stacjach. Nasi akcjonariusze średnio wydają więcej na zakupy pozapaliwowe, które są dla nas bardziej marżowe niż samo paliwo – wyjaśnia Dyrektor Biura Relacji Inwestorskich ORLEN-u.
Korzyści są jednak obopólne. Dedykowane rabaty na paliwa i ofertę gastronomiczną przekładają się na namacny, finansowy zysk dla samych inwestorów. Średni zwrot z tytułu uzyskanych rabatów wyniósł około 150 zł na osobę. Gdy przeliczyć tę kwotę na kurs giełdowy, program działa jak dodatkowy bonus do dywidendy.
– Wypłacając dywidendę bardzo często, właściwie podstawowy miernik to jest odniesienie wypłacanej dywidendy do bieżącego kursu – jest to stopa dywidendy. My wypłacając rekordowe dywidendy, jesteśmy zdecydowanie w trendzie branżowym, no ale to jest powiedzmy 6-7% stopy zwrotu z dywidendy. 150 zł odniesione do bieżącego kursu to jest dodatkowy 1 punkt procentowy zwrotu. Ale dla inwestorów długoterminowych, którzy byli w naszym akcjonariacie 2 lata temu, oni odnosząc to do pierwotnie zainwestowanych środków, 150 zł ma dla nich wymiar nawet 6 punktów procentowych dodatkowego zwrotu. W związku z tym patrząc na to z tej perspektywy jest to trzeci czynnik budujący rentowność dla portfela inwestora indywidualnego. Dlaczego nie wycisnąć więcej z tego samego aktywa? – zauważa Frejlich.

Przełomowa zmiana - program dostępny dla każdego inwestora
Dotychczas do programu „Orlen w portfelu” mogli przystępować jedynie klienci wybranych sześciu domów maklerskich. To ograniczenie przejdzie jednak do historii. Pomyślnie zakończone testy pozwolą na uruchomienie bezpośredniej rejestracji przez formularz na dedykowanej stronie internetowej spółki.
– Technicznie już jesteśmy gotowi. Jesteśmy w fazie testów, także najpóźniej od 1 października powinniśmy uruchomić pełną indywidualną możliwość rejestracji za pośrednictwem kwestionariusza na stronie internetowej. Obejdziemy to ograniczenie, co pozwoli nam na zwiększenie dostępności tego programu dla wszystkich ponad 170 tysięcy akcjonariuszy – zapowiada Jakub Frejlich.
Przedstawiciel ORLEN-u szacuje, że likwidacja barier technologicznych może w perspektywie kilku kwartałów doprowadzić do skokowego wzrostu liczby uczestników projektu. Jednocześnie spółka nie planuje modyfikacji progu wejścia – aby korzystać z benefitów, wciąż wystarczy posiadać minimum 50 akcji koncernu.



























































