Amerykańskie giełdy straciły ponad 2%, co było najcięższą przeceną akcji od początku roku, w efekcie czego S&P500 znalazł się najniżej od niemal trzech miesięcy. „Winna” oczywiście była Grecja, choć tak naprawdę głębsza korekta na Wall Street należała się od dawna.


W poniedziałek trzy główne nowojorskie indeksy poruszały się ruchem jednostajnym. Kierunek był tylko jeden: w dół. Od otwarcia coraz niżej. Dzienne minimum wypadło na zamknięciu notowań. Dow Jones stracił 350 punktów i zakończył dzień stratą 1,95%. S&P500 spadł o 2,07%, schodząc do 2.058 punktów – to najniższy kurs zamknięcia od 3 kwietnia. Nasdaq osunął się o 2,4% i po raz pierwszy od maja znalazł się poniżej 5.000 punktów.
Przyczyna, bądź jak kto woli – pretekst – do sprzedaży niemal rekordowo drogich amerykańskich akcji była jedna i nazywała się „Grecja”. To słowo-wytrych otwierało akcyjne portfele inwestorów, którzy woleli ograniczyć ekspozycję na ryzykowne aktywa i podobnie jak Grecy rzucili się na gotówkę.
Takie były skutki zerwania „rozmów ostatniej szansy” greckiego rządu z Eurogrupą, co skutkowało zamknięciem banków i ateńskiej giełdy oraz wprowadzeniem kontroli przepływu kapitału. Optymistów dobił reporter „The Wall Street Journal”, któremu jeden z greckich oficjeli powiedział, że Grecja nie zapłaci wtorkowej raty pożyczki od Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W tym kontekście nieco dziwi, że agencja Standard & Poor'' obniżyła rating Grecji tylko o jeden stopień (z CCC do CCC- z perspektywą negatywną), zamiast nadać krajowi jedyną sensową notę: „D” (czyli bankrut).
Amerykanie i tak reagowali bardziej powściągliwie niż giełdy w Europie, gdzie doszło do naprawdę poważnej przeceny akcji. Spadki na giełdach strefy euro przekroczyły 3%: DAX poszedł w dół o 3,6%, CAC40 o 3,7%, hiszpański IBEX35 o 4,7%, a włoski FTSE MIB i portugalski PSI20 spadły po 5,2%.

Nie wiemy, jak zareagowałaby zamknięta do odwołania giełda w Atenach, ale skalę potencjalnego załamania chyba dobrze oddały jednostki ETF notowane w Nowym Jorku. Kurs Global X FTSE Greece 20 ETF spadł o 20% wyrównując dno z maja 2012 roku.
Krzysztof Kolany




























































