Środki pochodzące z podpisanej w środę z USA umowy Foreign Military Financing zostaną wykorzystane m.in. na zakup śmigłowców Apache czy modernizację samolotów F-16 - mówił wiceszef MON Paweł Bejda. Dodał, że do końca roku powinna zapaść decyzja ws. serwisowania przez Polskę rakiet do systemu Patriot.


Polska i USA podpisały w środę kolejną umowę w ramach amerykańskiego programu Foreign Military Financing. Dotyczy ona gwarancji kredytowej na zakup amerykańskiego sprzętu i opiewa na 4 mld dolarów. - Program FMF jest udzielany tylko najlepszym sojusznikom - podkreślił w środę szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Wiceszef MON Paweł Bejda pytany w czwartek rano w RMF FM, jak zostaną wykorzystane środki z tego instrumentu, powiedział, że do tej pory pieniądze z FMF finansowały zakup aerostatów Barbara, czyli - jak mówił - „balonów bardzo wysokiego rozpoznania”.
Wiceminister doprecyzował jednak, że lista kluczowych zakupów mających wsparcie z tych funduszy jest znacznie dłuższa i obejmuje najnowocześniejszy sprzęt dla polskiej armii. - To np. jest modernizacja samolotów F-16 (...), to np. są śmigłowce Apache i to np. jest cały projekt Wisła, czyli i wyrzutnie i wszystkie systemy rakietowe Patriot - wymieniał Bejda. Dodał, że konkretne efekty tego finansowania widoczne będą bardzo szybko.
Przekazał także, że będzie optował za zakupem „bardzo ciężkich śmigłowców transportowych”. - Chcę podkreślić, to mogą być śmigłowce podwójnego zastosowania np. do ewakuacji ludności, wtedy, kiedy są np. powodzie, albo też do gaszenia pożarów - mówił.

Dopytywany, czy Straż Pożarna otrzyma nowe śmigłowce do gaszenia pożarów powiedział, że MON - w ramach rozmów międzyresortowych - będzie chciało przekonać m.in. MRiRW oraz MSWiA do zakupu śmigłowców Firehawk. - Być może, że porozumiemy się w sensie np. tych pieniędzy z SAFE, które będą przekazywane do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. To jest w fazie jeszcze rozmów i negocjacji, ale ja myślę, że takie śmigłowce byłyby bardzo potrzebne w związku ze zmianą klimatu - dodał.
Bejda pytany, czy w razie zmasowanego wtargnięcia rosyjskich dronów na terytorium Polski - tak, jak miało to miejsce w nocy z 9 na 10 września ub. r. - konieczne byłoby zestrzeliwanie bezzałogowców przez myśliwce stwierdził, że „oczywiście, tak”.
System SAN coraz bliżej
- Coraz bliżej jesteśmy np. systemu SAN, który będzie zabezpieczał polskie niebo. (...) Przystosowujemy też np. samoloty i właśnie Mielec (Polskie Zakłady Lotnicze w Mielcu - PAP) przystosowuje te samoloty, które będą też używane m.in. do zestrzelenia tych dronów, ale też przystosowujemy śmigłowce do tego, ale też całe systemy tzw. krótkiego zasięgu, które będą zwalczały drony, które ewentualnie wkroczyłyby na teren Rzeczypospolitej Polskiej - mówił wiceszef MON. Dodał, że na stanie polskiej armii są już też drony przeznaczone do zwalczania dronów, czyli drony kamikaze.
Bejda został zapytany także, czy realnym projektem jest powstanie centrum serwisowego pocisków do systemów Patriot w Polsce. Wiceminister podkreślił, że jest to „bardzo realne” oraz że takie centrum byłoby wstępem do produkcji rakiet PAC-3 używanych w tych systemach.
Dopytywany, kiedy zapadnie ostateczna decyzja w tej sprawie powiedział, że powinno wydarzyć się to do końca roku. - W tej chwili zostały praktycznie dwa państwa na polu negocjacyjnym - Polska i Niemcy. W kuluarach słyszymy, że Polska ma bardzo duże szanse, żebyśmy byli tym hubem serwisowym dla wszystkich rakiet Patriot - podkreślił. Dodał, że będzie to wspólne działanie, nie zaś konkurowanie z Niemcami.
W nocy z 9 na 10 września ub. r. polską przestrzeń powietrzną wielokrotnie naruszyły drony w trakcie nocnego ataku Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. Podczas wtargnięcia rosyjskich bezzałogowców nad Polskę do ich zwalczania zostało zaangażowane polskie i sojusznicze lotnictwo bojowe; wojskowi i przedstawiciele MON zwracali później jednak uwagę, że zestrzeliwanie tanich dronów kosztującymi miliony dolarów rakietami zaprojektowanymi do zwalczania np. wrogich samolotów jest nieekonomiczne i nieefektywne, a do potencjalnej walki z dziesiątkami czy setkami dronów konieczne są tańsze środki. (PAP)
iwo/ ugw/































































