Studio dla architekta, gabinet lekarski albo biuro notariusza mogą z powodzeniem mieścić się w tej samej nieruchomości, w której mieszkamy. Banki gotowe są sfinansować takie łączone przedsięwzięcie, ale różnie podchodzą do wstępnych warunków.


Przeprowadzka do własnego domu lub bardziej okazałego mieszkania to zwykle okazja, żeby powiększyć prywatną przestrzeń życiową. Czasem to również sposobność, by zrezygnować z wynajmowania pomieszczeń na działalność gospodarczą. To rozwiązanie jest szczególnie wygodne dla osób wykonujących zawody, które nie potrzebują specjalnie przygotowanych lokali. Domowe biuro sprawdzi się zarówno u prawnika, jak i projektanta, a odpowiednio zaplanowane miejsce pracy w domu nie zakłóci spokoju domowników.
Nieruchomość mieszkalna z wydzielonym lokalem użytkowym to z punktu widzenia banków specyficzny scenariusz. Nie mamy tu do czynienia ani z nieruchomością wykorzystywaną wyłącznie na cele mieszkaniowe, ani z czysto biznesową inwestycją, o której sfinansowanie stara się przedsiębiorca. Nie oznacza to jednak, że kredytodawcy nie będą skłonni udzielić kredytu na budowę lub zakup.
ReklamaZobacz także
Ekspert wskazuje: „są trzy opcje”
– Klient chcący skredytować taką nieruchomość ma kilka możliwości. Przede wszystkim, może zdecydować się na zabezpieczoną hipotecznie pożyczkę na cel dowolny. Tutaj formalności będzie mniej, chociaż to droższy produkt – wskazuje Maciej Kikta, główny analityk Expander Advisors.
Pożyczka hipoteczna w obecnych realiach wiąże się z oprocentowaniem na poziomie co najmniej ok. 7-8 procent w skali roku. Zwykle relacja zaciąganego długu do wartości nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie (wskaźnik LTV) jest także niższa niż dla kredytów hipotecznych na cele mieszkaniowe.
Drugą możliwością jest zwykły kredyt mieszkaniowy, ale trzeba się wówczas liczyć z limitami narzuconymi przez kredytodawcę.
– W przypadku tradycyjnych kredytów mieszkaniowych różne banki stosują różne ograniczenia – przede wszystkim dotyczące wydzielonej powierzchni komercyjnej w nieruchomości mieszkalnej. Dla większości banków wynosi ona 30%, chociaż są również takie, które przyjęły inne progi: 20% i 50%. W każdym z tych przypadków powinno to wystarczyć, żeby kupić w ten sposób mieszkanie z wydzielonym biurem czy gabinetem – podkreśla Maciej Kikta.
– Oczywiście są banki, które mają w swojej ofercie kredyty dopasowane do tej konkretnej potrzeby – wtedy stosunek części mieszkalnej do komercyjnej nie ma znaczenia. Nie chciałbym wymieniać konkretnych nazw banków, bo podobny zakup możliwy jest w większości z nich – mówi analityk Expander Advisors.
Jak się przygotować do kredytu na „dwa w jednym”?
– Jeśli chodzi o przygotowanie do wzięcia takiego kredytu, to wygląda ono identycznie jak w przypadku każdego innego kredytu mieszkaniowego. Zacząć powinno się od samooceny stanu swoich finansów i próby ich uporządkowania, tak, żeby maksymalnie ograniczyć swoje długi i zwiększyć swoją zdolność kredytową. Wynika to z tego, że w zależności od tego jak dobrze oceni nas bank, tak dobrą ofertę możemy otrzymać – wskazuje Maciej Kikta.
– Kolejny krok to skompletowanie dokumentów i złożenie wniosku kredytowego. Z naszego doświadczenia, na tym etapie problemy ma większość klientów wnioskujących o kredyt samodzielnie. Każdy bank stosuje inne procedury, a każdy błąd w przygotowywaniu dokumentów czy wypełnianiu wniosku może przedłużyć proces nawet o dwa tygodnie. Dlatego warto skorzystać w tym zakresie z pomocy pośrednika – podkreśla ekspert.






























































