
Szczęśliwi ci deweloperzy, którzy kilka lat temu zaplanowali w swoich inwestycjach małe lokale. Dziś to właśnie one napędzają sprzedaż, bo gdy trudniej o kredyt hipoteczny, sięga się po to, na co stać, czyli w tym wypadku mieszkania o mniejszym metrażu.
Dawniej kawalerka, dzisiaj 2 pokoje
Choć jeszcze jakiś czas temu brzmiałoby to jak naiwny marketingowy slogan towarzyszący najsłabiej sprzedającym się lokalom, dziś użyteczność połączona z wygodą to zupełnie poważne argumenty, używane nawet przez największych deweloperów. O tym, że na niewielkiej powierzchni można z powodzeniem nie tylko urządzić się, ale i wyodrębnić kilka niezależnych stref, przekonuje m.in. Gant.
| »Deweloperskie trendy: minimieszkania |
W ofercie mieszkań zlokalizowanych w Polanicy-Zdrój, w ramach 31 mkw. powierzchni, proponuje aż 2 pokoje. I to jednak nie są mieszkania najmniejsze – tradycyjne kawalerki z aneksem kuchennym to nieruchomości o powierzchni sięgającej nawet 23 mkw. Jeszcze kilka lat temu ten sam deweloper sprzedawał we Wrocławiu lokale bliskie 20 mkw., co było wyróżnikiem mieszkaniowej oferty jak na tamte czasy.
Niewielkich mieszkań wciąż mniej
Kto jednak szukał niewielkiego mieszkania ten wie, jak niewielki odsetek wszystkich wystawionych na sprzedaż lokali one zwykle stanowią – o ile w ogóle deweloper zdecydował się zaproponować je w swojej ofercie. To, w jakim stopniu nasycony jest nimi rynek, widać choćby po liczbie dotyczących ich ogłoszeń w wyszukiwarkach mieszkaniowych. Zawężając wyniki wyszukiwania do mieszkań nieprzekraczających 30 mkw. w serwisie otodom.pl otrzymamy ponad 1300 ofert. Mieszkań o powierzchni z przedziału 30-50 mk. jest prawie 14 tysięcy, mieszkań większych niż 50 mkw. - prawie 30 tys.
Pojawiające się nowe pomysły na zagospodarowanie niewielkich przestrzeni nie oznaczają, że budownictwo nagle oprze się na M2. Metraż tak mały jest koniec końców ofertą odpowiadającą tylko pewnemu gronu poszukujących nieruchomości. Co więcej, kluczową rolę odgrywa w ich sprawie chociażby lokalizacja. Kawalerki sprzedają się blisko centrum miasta czy uczelni, dokąd ściągają ci, którzy na docelowe mieszkanie w spokojnej dzielnicy będą mieli jeszcze czas, a póki co potrzebują mniejszego metrażu i infrastruktury różnego sortu na wyciągnięcie ręki. Samo otwarcie się na małe mieszkania nie daje więc jeszcze gwarancji sukcesu.
mw/bankier.pl






























































