Wycena meksykańskich obligacji rządowych na rynkach finansowych uległa w ostatnich miesiącach drastycznemu pogorszeniu, a inwestorzy traktują je obecnie jak aktywa spekulacyjne o ratingu śmieciowym, zauważa Bloomberg. Ta sytuacja jest bezpośrednią konsekwencją ogromnych kosztów, jakie budżet państwa ponosi na utrzymanie przy życiu państwowego giganta naftowego – Petróleos Mexicanos, czyli koncernu Pemex.


Głównym powodem niepokoju inwestorów na rynku długu stała się gigantyczna kroplówka finansowa dla państwowego koncernu naftowego Pemex, na którą przeznaczono już ponad 130 miliardów dolarów w ostatnich ośmiu latach, czyli więcej niż wyniosły w tym czasie wydatki na wojsko i walkę z kartelami narkotykowymi, czytamy w artykule Bloomberga pt. „Obligacje Meksyku są notowane jak śmieci po 130-miliardowej akcji ratunkowej Pemeksu”.
Ratingi Meksyku w dół
Meksyk, który niegdyś był wzorem dyscypliny fiskalnej wśród państw rynków wschodzących (do którego zalicza się także Polska), balansuje dzisiaj na granicy utraty poziomu inwestycyjnego. Co prawda Meksyk utrzymuje rating inwestycyjny we wszystkich trzech agencjach, ale dwie z nich oceniają go teraz o stopień wyżej niż poziom śmieciowy.
Moody's obniżyła w maju 2026 roku rating wiarygodności kredytowej Meksyku z poziomu Baa2 do Baa3. S&P Global Ratings również w maju 2026 roku zmieniła perspektywę ratingu Meksyku ze stabilnej na negatywną, ostrzegając przed obniżeniem oceny w ciągu najbliższych 24 miesięcy, jeśli kraj nie zdoła opanować rosnącego zadłużenia lub pogorszą się jego relacje handlowe z USA.
Fitch od dłuższego czasu utrzymuje rating na poziomie BBB- ze stabilną perspektywą, czyli również o krok od statusu śmieciowego, wiążąc tę ocenę z ogromnym długiem Pemeksu. Jako kluczowy powód majowej obniżki ratingu Agencja Moody’s’ także wskazała zobowiązania związane z Pemeksem, które potęgują ryzyko fiskalne.

W rezultacie rentowności obligacji skarbowych odzwierciedlają znacznie wyższe ryzyko i płacą wyższe rentowności niż obligacje mniejszych państw regionu, takich jak Gwatemala czy Panama. Różnica między oficjalnym ratingiem inwestycyjnym Meksyku a rzeczywistym obrotem jego obligacjami na wiele mówi. Rynek już traktuje meksykańskie obligacje jako spekulacyjne.
Dla zagranicznych inwestorów instytucjonalnych stwarza to trudną sytuację. Wiele funduszy emerytalnych i firm ubezpieczeniowych jest zobowiązanych do utrzymywania wyłącznie długu o ratingu inwestycyjnym. Jeśli Moody's lub Fitch obniżą rating Meksyku o kolejny stopień, inwestorzy ci będą zmuszeni do sprzedaży, co potencjalnie wywoła lawinę odpływów kapitału, która wywrze presję na peso i podniesie koszty pożyczek.
Dojna krowa wydojona
Za kadencji prezydent Claudii Sheinbaum oraz jej poprzednika do Pemeksu trafiła kwota, która doprowadziło to do niemal dwukrotnego wzrostu deficytu budżetowego. Wiarygodność kredytowa państwa stała się w istocie zakładnikiem niewypłacalności państwowej spółki. Jej historia to przykład, jaki los czeka tzw. „dojne krowy” czyli państwowe przedsiębiorstwa, z których państwo potrafi tylko brać, zapominając o ich rozwoju.
Zamiast przeznaczać wypracowane zyski na poszukiwanie nowych złóż, modernizację przestarzałej infrastruktury czy spłatę zadłużenia, państwo obciążało firmę ekstremalnie wysokimi podatkami i opłatami na finansowanie budżetu państwowego. W efekcie Pemex musiał zaciągać coraz większe pożyczki na bieżącą działalność operacyjną.
Ale Meksyk! i "efekt tequili"
Meksyk to kraj pełen kontrastów, ekonomicznych wzlotów i upadków oraz zmagający się z krwawą wojną narkotykową. Dziesiąte najludniejsze państwo świata to popularna turystyczna destynacja z plażami Morza Karaibskiego czy piramidami Majów i Azteków. To także ojczyzna tequili, której efekt w latach 90. odczuwalny był nawet w Argentynie.
Sytuację drastycznie pogorszył stały spadek wydobycia ropy naftowej, widoczny od około 2005 roku, kiedy to słabnąć zaczęły kluczowe złoża, w tym gigantyczne pole Cantarell. Spadek ten wywołał klasyczną spiralę zadłużenia: mniejsza produkcja oznaczała mniej gotówki, co przy wysokich kosztach stałych i podatkach wymagało emisji kolejnego długu, na którego obsługę (odsetki) brakowało pieniędzy.
Ponadto Meksyk, mimo posiadania ogromnych zasobów ropy (23. Rezerwy na świecie), nie posiadał wystarczająco wydajnych i nowoczesnych rafinerii. Zmuszało to kraj do eksportu surowej ropy do USA i odkupywania gotowych paliw po wyższych cenach. Kosztowne projekty polityczne, takie jak budowa rafinerii w Dos Bocas (rafineria Olmeca), okazały się bardzo drogie, opóźnione i mało rentowne, a próby ograniczenia importu paliw kosztem własnej nieefektywnej rafinacji dodatkowo drenowały kapitał spółki.
Spółka wydobywa poniżej 1,7 miliona baryłek ropy dziennie, co stanowi zaledwie połowę wolumenu osiąganego dwie dekady temu. Zatrudniając ponad 130 tysięcy osób, spółka generuje katastrofalny wskaźnik produktywności zatrudnienia na poziomie zaledwie 13 baryłek ropy na pracownika dziennie. Dla porównania kolumbijski Ecopetrol osiąga ok. 36 baryłek, brazylijski Petrobras ok. 50, a amerykański ExxonMobil ok. 80 baryłek.
Rządowy pakiet ratunkowy co prawda pomógł zmniejszyć zadłużenie finansowe koncernu do około 79 miliardów dolarów, ze szczytowego poziomu 113 miliardów dolarów w 2020 roku, ale i tak przez swoją sytuację w bilansie Pemex dzierży miano najbardziej zadłużonego koncernu naftowego na świecie. Ostatnie wyniki finansowe koncernu wykazują pewną poprawę.
Petróleos Mexicanos
Pemex to w 100 procentach państwowy, zintegrowany koncern naftowo-gazowy Meksyku. Jest jednocześnie przedsiębiorstwem energetycznym i ważnym narzędziem polityki państwa.
Działalność Pemex obejmuje cały łańcuch energetyczny:
poszukiwanie i wydobycie ropy oraz gazu,
transport i magazynowanie,
rafinację,
produkcję petrochemiczną,
dystrybucję paliw i sprzedaż detaliczną.
Spółka prowadzi sześć rafinerii, kompleksy petrochemiczne i gazowe oraz obsługuje ponad 6 tys. stacji paliw.
W 2025 r. Pemex nadal poniósł stratę netto, choć znacznie mniejszą niż rok wcześniej: około 45,2 mld peso (2,67 mld USD) wobec około 304 mld peso (ok. 18 mld USD; na co wpływ miały m.in. odpisy księgowe z tytułu podatku odroczonego po przekształceniu formy prawnej firmy) straty w 2024 r. W II kwartale 2026 r. zysk wyniósł około 18 mld peso (1,06 mld USD), ale mimo przychodów rzędu 510 mld peso (30,1 mld USD).
Zapowiedzi władz dotyczące osiągnięcia przez Pemex samowystarczalności finansowej do 2027 roku spotykają się z głębokim sceptycyzmem analityków. Bloomberg zauważa ideologiczną niechęć do dopuszczenia zagranicznych inwestorów i przeprowadzania głębokiej restrukturyzacji koncerny, która ogranicza pole manewru. Powstały w 1938 r. po nacjonalizacji meksykańskiego sektora naftowego Pemex w 100% należy do rządu Meksyku. Firma nie jest notowana na giełdzie.
Jak wskazuje Bloomberg, proponowane Meksykowi umowy typu joint-venture dotyczące zaangażowania w Pemex nakładają na partnerów prywatnych większość ryzyka przy zaledwie połowie zysków, co skutecznie odstrasza globalny kapitał. W efekcie państwowa „kura znosząca złote jajka” przeobraziła się w finansowe obciążenie, które negatywnie oddziałuje na meksykańską gospodarkę i jej budżet. Tylko w 2025 r. rządowe wsparcie dla Pemeksu wyniosło około 35 miliardów dolarów, co stanowi 1,9% PKB.
Długi firmy spłacane długiem państwa
Aby je sfinansować, w 2025 roku Meksyk pozyskał ponad 41 miliardów dolarów w obligacjach skarbowych denominowanych w zagranicznych walutach, co uczyniło go największym pożyczkobiorcą na rynkach wschodzących w ubiegłym roku. Budżet Meksyku na 2026 rok przewiduje około 14 miliardów dolarów na spłatę zobowiązań Pemeksu, czyli 0,7% PKB, w 2026 roku.
Ponieważ Pemex jest strategiczny dla Meksyku. Jego niewypłacalność mogłaby podważyć zaufanie do meksykańskich obligacji, a przez to jeszcze bardziej zwiększyć koszty finansowania całego państwa, ale i uderzyć w banki i inwestorów posiadających obligacje Pemeksu, sparaliżować dostawców i sektor usług naftowych, zagrozić dostawom paliw. W praktyce Meksyk próbuje więc ograniczać dług spółki i jednocześnie unikać formalnego ogłoszenia, że przejmuje ten dług w całości.
Nieszczęścia chodzą parami
Do problemów wewnętrznych z koncernem dochodzi poważne ryzyko zewnętrzne, jakim są relacje handlowe ze Stanami Zjednoczonymi. Podczas obowiązkowego, sześcioletniego przeglądu umowy handlowej (lipiec 2026 r.) Stany Zjednoczone odmówiły przedłużenia paktu w obecnej formie. Choć samo porozumienie nie wygasło i nadal obowiązuje, brak automatycznego przedłużenia uruchomił procedurę corocznych przeglądów aż do 2036 roku. Taki stan rzeczy generuje ciągłą niepewność w handlu, która skutecznie odstrasza i paraliżuje napływ prywatnych inwestycji zagranicznych, niezbędnych do pobudzenia meksykańskiej gospodarki i ustabilizowania finansów publicznych państwa.




























































