Marcin P.: W areszcie funkcjonariusz zaczął mi opowiadać o znajomości z Michałem Tuskiem i Tomaszem Kloskowskim

Podczas pobytu w areszcie, w ramach dozoru, przyszedł do mnie funkcjonariusz i zaczął opowiadać na temat swojej pracy w służbie ochrony lotniska i znajomości z Michałem Tuskiem i Tomaszem Kloskowskim, prezesem Portu Lotniczego Gdańsk - zeznał we wtorek Marcin P. przed komisją śledczą.

Wiceszef komisji Marek Suski (PiS) pytał świadka, czy w trakcie jego pobytu w areszcie kontaktowali się z nim pracownicy Amber Gold. "Wydaje mi się, że nie, nie przypominam sobie" - odparł.

"Jedyna sytuacja jaka miała miejsce (...) to funkcjonariusz, który w ramach dozoru przyszedł do mnie i zaczął opowiadać na temat jego pracy w służbie ochrony lotniska i jego znajomości z Michałem Tuskiem i Tomaszem Kloskowskim (prezesem Portu Lotniczego Gdańsk - PAP)" - mówił Marcin P. Podkreślił, że sytuacja ta wydała mu się nienormalna". "Od razu poprosiłem, żeby ten funkcjonariusz został ode mnie zabrany" - oświadczył. Dodał, że zgłosił ten fakt również w sądzie.

Jak mówił, sytuacja ta miała miejsce ok. miesiąc temu. Przekonywał, że później nie widział już wspomnianego funkcjonariusza, oraz że nie zna jego nazwiska. Według b. prezesa Amber Gold, w momencie spotkania, funkcjonariusz pracował w więzieniu od miesiąca. Dopytywany, czy podczas rozmowy Marcin P. otrzymał od niego jakieś propozycje, zaprzeczył. "Raczej uważam, że to była jego czysta ciekawość. Nie chcę szukać tutaj żadnych teorii spiskowych" - zaznaczył.

Suski pytał też m.in., czy klienci Amber Gold "mieli jasno w projekcie umowy wpisane, że lokatę w złoto mają w wysokości 1 proc. lub, być może 2 proc. swojej lokaty". "Mieli to wpisane. Było to we wszystkich informacjach na stronach internetowych, łącznie z aplikacjami, które pokazywały jak mniej więcej wygląda cały proces inwestycji" - odparł. Zaznaczył jednocześnie, że klienci mogli o tym nie wiedzieć, "bo nie czytali umów".

Wiceszef komisji pytał ponadto o czerwcowe zeznania świadka, w których twierdził on m.in., że środki na inwestycje Amber Gold pochodziły z różnicy kursów między złotem zakupionym a sprzedanym. Suski dopytywał, jakie zyski udało się spółce osiągnąć w ten sposób. "Odmawiam odpowiedzi. Mogę tylko tyle zobrazować, że kurs złota i dolara w stosunku do złotówki w ciągu dwóch lat wzrósł o około 200 proc." - powiedział.

Pytany o to, "w jakim charakterze" osoby o nazwiskach Kopacz i Adamowicz, były klientami Amber Gold, Marcin P. podkreślił, że nie wie, czy te osoby były klientami spółki. "Ja tylko mówiłem, że osoby o takich nazwiskach występują, które założyły lokatę lub wzięły pożyczkę. Ja nie wiem, czy to jest pani Ewa Kopacz. Nie znam numeru PESEL pani Kopacz i wszystkich innych osób, żeby powiedzieć, że to jest ta osoba. Mogę tylko powiedzieć, że w systemie Agnet występuje osoba o imieniu i nazwisku Ewa Kopacz" - tłumaczył.

Suski pytał też, czy spółka Amber Gold współpracowała z lotniskiem w Zielonej Górze. Marcin P. odparł, że OLT Express Poland chciało wziąć udział w przetargu na uruchomienie połączenia z Zielonej Góry do Warszawy. Został on jednak odwołany. "Współpraca nie została podjęta" - zeznał. (PAP)

autor: Maciej Zubel

zub/ son/

Źródło: PAP
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% XI 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,0% X 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil