„Ziemia za złotówkę” to program, który ma być skierowany do młodych powracających z emigracji lub do młodych, którzy zdecydują się na pozostanie w kraju. Żeby otrzymać ziemie, młodzi będą musieli założyć rodziny i w ciągu pięciu lat zbudować na niej dom. Całość ma być zabezpieczona wekslem. PSL chce przekazać na ten cel 300 tys. ha nieużytków w zasobach Agencja Rynku Rolnego. Najwięcej „wolnej ziemi” leży na zachodzie Polski w woj. zachodniopomorskim, dolnośląskim i lubuskim.
Pomysł ludowców brzmi jak spełnienie marzeń młodego człowieka– w końcu cena gruntu nierzadko stanowiła 50% kwoty potrzebnej do zamieszkania we własnym domu. Dzięki temu łatwiej by było sfinansować budowę, czyli uzyskać kredyt na niższą kwotę. Z całą pewnością obok preferencyjnych stawek za ziemię, PSL postarałoby się o specjalne produkty bankowe dla tych, którzy skorzystają z programu.
W tym miejscu pojawia się problem. Wiadomo bowiem, kto skorzysta z tego programu – dzieci rolników. Większość ziem, które PSL chce rozdać za bezcen to tzw. obszary wiejskie. Bardzo atrakcyjne dla większości ludzi, którzy decydują się na budowę domu z dala od miejskiego zgiełku. Zanim jednak para dorobi się stanowiska i pozycji zawodowej, która pozwoli im na zamieszkanie poza miastem, to najprawdopodobniej przestanie spełniać kryteria „młodego małżeństwa”. Stąd prosty wniosek, że bardzo niewiele młodych „miejskich” małżeństw skorzysta z propozycji ludowców.
Młodzież z obszarów wiejskich ma bardzo duży problem ze znalezieniem pracy i w zasadzie nawet jeżeli otrzymają ziemię za złotówkę to nie będą mieli za co zbudować domu. Zatem wiadomo, kto będzie finansować całe przedsięwzięcie – rodzice. Po raz kolejny okazuje się, że PSL dba tylko o swój elektorat i to niestety kosztem wszystkich podatników. Nie jest to działanie, które kreuje środowisko do tworzenia stałych i dobrze płatnych miejsc pracy, czyli niezbędnego warunku, który mógłby utrzymać młodzież w kraju.
Podstawione dziecko rolnika
Nie wiadomo jaką definicję domu przyjmie się na potrzeby projektu, zatem postawienie rudery za ułamek wartości ziemi będzie świetną inwestycją na przyszłość. Po 5 letnim okresie przejściowym podstawione przez rodziców „dziecko rolnika” będzie mogło z zyskiem pozbyć się gruntu. Małżeństwo można zawrzeć mając skończone 18 lat. Po modnych studiach para będzie mogła cieszyć się z zastrzyku gotówki na który nigdy nie mogliby liczyć inni podatnicy.
Czy zachęci to emigrantów do powrotów, a młodych do nie wyjeżdżania za granicę? Ci pierwsi ucieszą się, że ich chwilowy powrót do domu był tak zyskowny. O interesy i „legalizacje” gruntu zadbają przedsiębiorczy rodzice. Z kolei ci, którzy chcieli wyjechać i tak będą mogli to zrobić a jak się postarają to znajdą sposób na zachowanie ziemi. W końcu powszechnie wiadomo, że nawet minimalna płaca w krajach starej UE jest lepsza niż kierownicza pensja w Polsce.
Straci na tym skarb państwa, który mógłby sprzedać ziemię po cenie rynkowej. Grunty to zawsze była dobra inwestycja i z pewnością znaleźliby się na nie kupcy. Wystarczyłoby wyeliminować niepotrzebnych regulatorów rynku.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Zobacz też:
» Rozlicz PIT 2011 z Bankier.pl
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» PSL chce rozdawać grunty za bezcen
» Rozlicz PIT 2011 z Bankier.pl
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» PSL chce rozdawać grunty za bezcen





























































