Eryk Łon z Rady Polityki Pieniężnej ocenia w wywiadzie dla PAP, że w sytuacji uporczywej presji deflacyjnej mógłby poprzeć jeszcze w tym roku, co najmniej jeden wniosek o obniżenie stóp procentowych NBP.
"Obecnie polskie stopy procentowe są stosunkowo niskie, co wspiera rozwój gospodarczy naszego kraju. Uważam jednak, że w sytuacji uporczywej presji deflacyjnej możliwe jest poparcie przeze mnie jeszcze w tym roku co najmniej jednego wniosku o obniżenie stóp procentowych NBP" - powiedział Łon w wywiadzie dla PAP.
"To, że na razie zajmuję jeszcze pozycję wyczekującą wynika głównie z tego, że od początku kwietnia tego roku wdrażany jest rządowy program finansowego wsparcia polskich rodzin. Konstrukcja tego programu stwarza szanse na poprawę dynamiki polskiego wzrostu gospodarczego oraz pewne ożywienie krajowych procesów inflacyjnych" - dodał.

Zaznacza, że mimo wszystko jednak wydaje się, że presja inflacyjna w Polsce będzie w najbliższych miesiącach nadal nieznaczna.
"Biorąc pod uwagę wdrożenie wspomnianego programu prorodzinnego, z dużym zainteresowaniem przyglądać się będę publikowanym w najbliższych miesiącach przez nasz polski Główny Urząd Statystyczny danym o sprzedaży detalicznej oraz produkcji przemysłowej" - powiedział.
"Ponadto, jak to czyniłem dotąd, obserwować będę uważnie sytuację na światowych rynkach akcji i dokonywać będę samodzielnych prognoz dotyczących przyszłej sytuacji na tych rynkach" - dodał.
Możliwe osłabienie PLN
Według Łona "dość prawdopodobne" wydaje się pewne osłabienie kursu złotego w perspektywie najbliższych tygodni.
"Dokonując własnej analizy technicznej kursu euro (w polskich złotych) w oparciu o metody bardzo popularnej od XVIII wieku techniki świec japońskich doszedłem do wniosku, że w perspektywie najbliższych kilku a może nawet kilkunastu tygodni dość prawdopodobne wydaje się pewne osłabienie kursu złotego" - powiedział.
"Nie jest to oczywiście pewne, gdyż dokonywanie wszelkich prognoz obarczone jest ryzykiem, tym niemniej gdyby prognoza ta się generalnie sprawdziła nie stanowiłoby to dla mnie powodu do zmartwienia. Wówczas bowiem poprawiłaby się rentowność naszego krajowego eksportu, a ponadto podmioty gospodarcze funkcjonujące w Polsce mogłyby łatwiej konkurować cenowo z importem" - dodał.
"Generalnie nie należy moim zdaniem reagować nerwowo na ruchy zmian kursu złotego, gdyż są one po prostu nieuniknioną cechą systemu kursu płynnego" - powiedział członek RPP.
Jego zdaniem system ten posiada swoje zalety.
"Zauważyłem na przykład, że w okresach stosunkowo długich spadków cen akcji na światowych rynkach akcji, co generalnie przyczynia się do obniżania prognoz wzrostu gospodarczego na świecie, kurs naszej waluty zazwyczaj słabnie, co właśnie poprawia nasz bilans handlowy oraz opłacalność rodzimej turystyki, skłaniając polskich obywateli do spędzania wakacji w naszym kraju" - powiedział.
Niestandardowe instrumenty w polityce pieniężnej
Łon uważa, że obecnie standardowe instrumenty NBP są w dużym stopniu wystarczające do realizacji celu inflacyjnego.
"Generalnie lubię porównywać prowadzenie polityki pieniężnej przez bank centralny do działalności człowieka, który realizując swoje ważne cele życiowe wykorzystuje różne narzędzia: pilniki, młotki, imadła, obcęgi, siekiery oraz topory" - powiedział.
"Z tego powodu nie mam żadnego wewnętrznego oporu przed myśleniem o obecności niestandardowych instrumentów w naszej polskiej polityce pieniężnej, jednak przy zastrzeżeniu, że instrumenty te stosowane byłyby we właściwym momencie i w sposób odpowiadający naszym polskim realiom" - dodał.
"Przede wszystkim wydaje mi się, że obecnie instrumenty standardowe, do których zaliczam dodatnie stopy procentowe, operacje otwartego rynku, rezerwy obowiązkowe oraz interwencje walutowe są w dużym stopniu wystarczające do realizacji celu inflacyjnego w naszym kraju w taki sposób, aby dochodzenie do owego celu było jak najbardziej pomyślne dla polskich obywateli, dla polskiej gospodarki" - powiedział członek RPP.
Zaznaczył, że tym niemniej z wielkim zainteresowaniem obserwuje katalog instrumentów niestandardowych w polityce pieniężnej stosowanych przez różne banki centralne.
"W ostatnich tygodniach moją szczególną uwagę zwróciło to, że Europejski Bank Centralny zapowiedział kupowanie obligacji korporacyjnych. Zastanawiam się, które banki centralne podążą w przyszłości śladem Europejskiego Banku Centralnego w tym zakresie. Wyników moich przemyśleń nie chciałbym ujawniać, ale pragnę poinformować, że przemyśleń tych dokonuję i myślę, że warto, aby dokonywane były one coraz szerzej" - powiedział.
"Zauważyłem też, że banki centralne część swoich rezerw walutowych angażują na rynkach akcji. Ostatnio zaciekawiła mnie bardzo informacja, że od dłuższego czasu część swoich rezerw walutowych na rynkach akcji inwestuje Bank Czech. Warto też pamiętać, że Bank Japonii stosował i stosuje politykę kupowania jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych odwzorowujących skład indeksu japońskiego rynku akcji" - dodał Łon.
W jego opinii trzeba te tendencje bardzo uważnie obserwować i zastanawiać się, czy Polska mogłaby któryś z tych instrumentów w jakimś momencie wykorzystać.
"Trzeba być elastycznym, nie trzymać się ekonomicznych dogmatów. Przede wszystkim motywacji do poszukiwania nowych, niestandardowych rozwiązań upatrywałbym w myśleniu narodowym, zgodnie z którym troska o dobro naszego narodu jest ważniejsza, od kurczowego przywiązania do określonych szkół ekonomicznych" - powiedział Łon.
"Poza tym uważam, że możliwe jest, że zupełnie samodzielnie w Polsce wymyślimy jakieś konkretne, sprytne i pomysłowe niestandardowe działania w prowadzeniu polityki pieniężnej, w przypadku których nasz NBP stałby się światowym pionierem. Niedowiarkom lekko zasugeruję, że to z pozoru niezbyt wielki bank Nowej Zelandii jako pierwszy wprowadził strategię bezpośredniego celu inflacyjnego, a dopiero później jego wzorem poszły inne banki centralne" - dodał.
System bankowy a wspieranie rozwoju
Łon podkreśla, że jednym z podstawowych, faktycznych zadań sektora bankowego działającego w Polsce powinno być wspieranie rozwoju podmiotów gospodarczych znajdujących się pod kontrolą kapitału polskiego.
"Z tego też powodu zadowoleniem napawa mnie treść jednego z dokumentów naszej rodzimej Komisji Nadzoru Finansowego, która w marcu tego roku opublikowała wyniki bardzo ciekawych ankiet poświęconych założeniom do planów finansowych banków komercyjnych na rok 2016" - powiedział.
"Zauważyłem, że w planach tych zakłada się, że dynamika akcji kredytowej dla małych i średnich przedsiębiorstw ma być w tym roku większa, niż wspomniana dynamika w roku poprzednim" - dodał członek RPP.
Według niego warto zauważyć, że małe i średnie przedsiębiorstwa w większym stopniu niż przedsiębiorstwa duże znajdują się pod kontrolą kapitału rodzimego.
"Refleksja ta jest ważna w kontekście pojawiania się obaw o to, że pod wpływem wprowadzonego podatku bankowego banki mogą ograniczać akcję kredytową dla przedsiębiorstw. Mam oczywiście świadomość, że są to tylko plany, ale w każdym razie nastrajają one mnie generalnie optymistycznie" - powiedział.
Łon zaznacza, że mówiąc o sektorze bankowym warto też ciągle zastanawiać się nad tym, jak należy rozumieć stabilność sektora bankowego.
"Należy ciągle zastanawiać się nad tym, w jaki sposób elementem owej stabilności powinna być społeczna odpowiedzialność biznesu, w jaki sposób powinna ona przenikać do całej działalności banków, w jakim stopniu ochrona słusznych praw pracowników banków stanowić może gwarancję ochrony słusznych praw klientów tych instytucji" - powiedział.
"To ważne pytania, które powinny być przedmiotem często prowadzonej, nie zawsze publicznej, czasami dyskretnej refleksji wśród osób interesujących się funkcjonowaniem sektora bankowego" - dodał.
Zagrożenie obniżką ratingu przez Moody's
Łon wskazuje, że w ostatnim czasie pojawiły się przewidywania, że agencja ratingowa Moody's może w maju tego roku obniżyć rating Polski.
"Osobiście namawiam w tym kontekście do zachowania ogromnego, wewnętrznego spokoju. Trzeba pamiętać, że na świecie ukazuje się wiele różnych ocen i należy po prostu dobrze funkcjonować z tą świadomością" - powiedział.
"Co więcej ośmielę się wyrazić pogląd, że zapowiedź ewentualnej obniżki ratingu dla naszego kraju powinna nas jeszcze bardziej mobilizować do konsekwentnej obrony i promocji tego, co polskie" - dodał.
Jacek Barszczewski (PAP)
jba/































































