Na fali optymizmu w kwestii irańskiej kurs euro znalazł się blisko najniższych poziomów od wybuchu wojny w Zatoce Perskiej i zamknięcia Cieśniny Ormuz. Jeśli porozumienie na linii USA-Iran stanie się faktem, to notowania euro mogą przetestować zeszłoroczne minima.


W czwartek pojawiła się informacja o tym, że negocjatorzy USA i Iranu doszli do porozumienia w sprawie ram umowy o zakończeniu wojny, wraz z 60-dniowym przedłużeniem rozejmu. Ogłoszone memorandum zakłada „nieograniczoną” żeglugę przez Cieśninę Ormuz, ale jeszcze nie zostało podpisane przez prezydenta Donalda Trumpa. Zatem oficjalnego „dealu” wciąż nie ma, ale wydaje się on być bliższy niż jeszcze kilka tygodni temu.
Rynek złotego zareagował na te doniesienia jeszcze w czwartek po południu. Kurs euro spadł wtedy w rejon 4,2250 zł, osiągając dolne ograniczenie trwającej od początku marca konsolidacji o zakresie 4,2250-4,3070 zł. W piątek rano euro drożało jednak o 0,4 grosza, osiągając cenę 4,2332 zł.
Na gruncie analizy technicznej kluczową kwestią jest to, czy na fali doniesień o pokoju z Iranem i otwarcia Cieśniny Ormuz kurs EUR/PLN przełamie wsparcie wyznaczane przez poziom dolnego ograniczenia wiosennego trendu bocznego. Jeśliby się tak stało, to kurs euro mógłby następnie spaść w pobliże 4,14 zł – czyli do wieloletnich minimów z lutego 2025 roku.
- W naszej opinii pozytywny finał negocjacji USA z Iranem może w perspektywie kilku dni zmniejszyć jeszcze dyskonto geopolityczne w notowaniach euro i złotego, wspierając przesunięcie EURPLN w stronę strefy 4,22-4,1950, a USDPLN co najmniej w kierunku 3,56 – napisali w piątkowym raporcie analitycy PKO BP.

Jednakże póki co nie widać istotniejszych zmian na najważniejszej parze walutowej świata. Jeśliby udało się pokojowo rozwiązać „kwestię irańską”, to dolar powinien wyraźnie osłabić się względem euro, a kurs EUR/USD powrócić w rejon 1,20 USD. A na to się obecnie nie zanosi. W rezultacie za dolara na polskim rynku trzeba płacić 3,6378 zł, a więc o 0,8 grosza więcej niż w czwartek wieczorem.
Frank szwajcarski drożał o blisko grosz, osiągając cenę 4,6382 zł. Od początku wojny amerykańsko-irańskiej na rynku obserwujemy ciekawą zależność. Otóż frank osłabiał się w początkowej fazie konfliktu, by zacząć umacniać się po ogłoszeniu zawieszenia broni. To zachowanie mocno nieintuicyjne, gdyż teoretycznie taka „bezpieczna przystań” powinna zyskiwać na wartości wraz z eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie. Tymczasem w rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie. Bez większych zmian pozostawały notowania funta brytyjskiego, o poranku wycenianego na 4,8826 zł.
KK






























































