Informacje o dwóch pociskach rosyjskich, które uderzyły w terytorium Polski, napłynęły już po zamknięciu handlu na GPW. Ale zareagował na nie rynek walutowy. Po 19.15 złoty zaczął gwałtownie tracić względem euro i dolara, choć zwykle w tych godzinach aktywność na polskim rynku walutowym jest już iluzoryczna.


Aktualizacja godz. 19.50
W mediach społecznościowych pojawiły się podejrzenia, jakoby na terytorium Polski spadła „zabłąkana” rakieta rosyjskiej produkcji. Jeśli te doniesie się potwierdzą, to mamy poważny incydent międzynarodowy przy bardzo napiętej sytuacji geopolitycznej na świecie. Jak na razie z poważniejszych agencji informacyjnych do godz. 20.00 Associated Press podało, że wysoki rangą urzędnik wywiadu USA potwierdził, że rosyjskie pociski przeleciały nad granicą NATO i uderzyły w terytorium Polski, zabijając dwie osoby. Rzecznik rządu na razie milczy. Premier zwołał w trybie pilnym KOmitet Rady Ministrów do spraw bezpieczeństwa. "W związku z zaistniałą sytuacją kryzysową premier Mateusz Morawiecki w porozumieniu z prezydentem Andrzejem Dudą zarządzili zwołanie spotkania w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego z członkami Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego i spraw Obronnych" - przekazał rzecznik rządu Piotr Müller po spotkaniu.
Informacje te napłynęły już po zamknięciu handlu na GPW. Ale zareagował na nie rynek walutowy. Po 19:15 złoty zaczął gwałtownie tracić względem euro i dolara, choć zwykle w tych godzinach aktywność na polskim rynku walutowym jest już iluzoryczna. Do 19:45 euro zdążyło podrożec o ok. 6 groszy, do 4,7467 zł. Dolar zyskiwał aż 9 groszy, osiągając cenę ponad 4,60 zł.
O ile reakcja na rynku złotego nie powinna być zaskoczeniem, to warto odnotować równoczesny wzrost zmienności na parze euro-dolar. Po 19:25 euro zaczęło osłabiać się względem dolara. Wyraźnie pogorszyły się też nastroje na Wall Street. O 19:50 S&P500 zyskiwał już tylko 0,2%, choć jeszcze kilkadziesiąt minut wcześniej notował zwyżkę o przeszło 1,3%.
Nawet biorąc poprawkę na poniedziałkową zadyszkę na Wall Street, globalny sentyment inwestycyjny pozostaje sprzyjający dla złotego, o czym świadczą rosnące notowania pary euro-dolar. Kurs EUR/USD dotarł do poziomu 1,04, od wrześniowego 20-letniego dołka zyskując już solidne 8,7%. To naprawdę dużo jak na główną parę walutową świata.

Zwykle osłabiający się dolar wpływa korzystnie na wyceny walut z rynków wschodzących, do których zaliczany jest polski złoty. I faktycznie przez ostatnie tygodnie nasza waluta radziła sobie całkiem nieźle i to pomimo „sabotażu” ze strony większości w Radzie Polityki Pieniężnej, która odmówiła kontynuacji podwyżek stóp procentowych i walki z już niemal 20-procentową inflacją.
We wtorek o 10:39 kurs euro kształtował się na poziomie 4,6997 zł, a więc o grosz mniej względem stanu z poniedziałkowego popołudnia. Od 6 października do 7 listopada kurs EUR/PLN obniżył się o przeszło 20 groszy, ale później złoty przestał się umacniać. Sytuacji nie zmieniły publikowane dziś rano dane z polskiej gospodarki. Dowiedzieliśmy się, że w III kwartale wzrost PKB był wyższy od oczekiwań, a inflacja CPI w październiku zgodnie ze wstępnym szacunkiem przyspieszyła do 17,9%.
Na skutek wzrostu kursu EUR/USD na polskim rynku walutowym doszło do zdecydowanej przeceny dolara. Amerykańska waluta taniała o 3,7 grosza, osiągając cenę 4,5201 zł. Są to jedne z najniższych od sierpnia poziomów kursu USD/PLN.
Kurs franka szwajcarskiego zniżkował o ponad dwa grosze do 4,8041 zł. Funt brytyjski kosztował 5,3365 zł, czyli o ponad grosz mniej niż dzień wcześniej.
KK



























































