USA będą nadal dostarczać Sojuszowi Północnoatlantyckiemu kluczowe, choć bardziej ograniczone zdolności wojskowe, podczas gdy europejscy sojusznicy przejmują większą odpowiedzialność za obronę kontynentu - powiedział w czwartek naczelny dowódca sił sojuszniczych w Europie (SACEUR) gen. Alexus Grynkewich.


Amerykański generał przekazał te informacje w rozmowie telefonicznej z agencją Reutera.
Waszyngton wcześniej wielokrotnie informował, że podtrzymuje swoje zobowiązania sojusznicze, jednak stopniowo przesuwa ciężar prowadzenia zapewniania obrony Europie na państwa członkowskie z tego kontynentu.
Grynkewich przekazał, że NATO zintensyfikuje wymianę danych wywiadowczych w odpowiedzi na falę aktów sabotażu i innych incydentów, które wydają się mieć związek z Rosją. W rozmowie z Reuterem przekazał jednocześnie, że Sojusz powinien jednak zachować "spokój i pewność siebie", wiedząc, że jest w stanie poradzić sobie z każdym zagrożeniem ze strony Moskwy.
Wypowiedź generała sił powietrznych USA padła po ostrzeżeniu duńskiego wywiadu wojskowego, według którego Rosja prawdopodobnie nasili w nadchodzących miesiącach wojnę hybrydową. Termin ten obejmuje szereg działań ofensywnych o charakterze innym niż konwencjonalny atak zbrojny, wymierzoną w Zachód.

Duńskie służby dodały, że istnieje "niskie, lecz rosnące ryzyko", iż Moskwa może przeprowadzić ograniczony atak zbrojny na jedno lub kilka państw NATO graniczących z Rosją.
- To niepokojące - stwierdził Grynkewich, odnosząc się do serii incydentów z ostatnich tygodni, w tym próby ataku dronem na niemieckie lotnisko Lipsk-Halle oraz wystrzelenia przez rosyjski okręt flar w kierunku duńskiego śmigłowca wojskowego.
- Powinniśmy jednak zachować spokój i pewność, że jako Sojusz - najpotężniejszy sojusz w historii - dysponujemy niezbędnymi narzędziami i mechanizmami, by zarządzać tym ryzykiem - dodał.
Zapytany o ryzyko ograniczonego ataku Rosji na terytorium NATO, Grynkewich podkreślił gotowość Sojuszu na taki scenariusz, zaznaczając, że choć jest on "mało prawdopodobny, to nie można go wykluczyć".
Odrzucił sugestie, jakoby prezydent Rosji Władimir Putin mógł dostrzegać okazję do uderzenia w NATO, biorąc pod uwagę, że USA zużyły znaczną część swoich światowych zapasów precyzyjnych pocisków dalekiego zasięgu podczas wojny z Iranem.
- Absolutnie nie. Lepiej, żeby nie próbował tego, póki ja tu dowodzę - powiedział, dodając, że NATO jest dobrze przygotowane do obrony każdego cala swojego terytorium. - Jeśli przejdziemy do kolejnego etapu i zaczniemy dostrzegać pojawiające się zagrożenia, jestem przekonany, że dysponuję już niezbędnymi uprawnieniami, by podjąć działania mające na celu odstraszenie wszelkiej agresji wymierzonej w Sojusz - podkreślił.
Generał przekazał też, że nie ma "z góry ustalonego rozstrzygnięcia" co do liczby amerykańskich żołnierzy, którzy pozostaną w Europie ani tego, "jakie zdolności mogą zostać przeniesione".
Obecnie, jak podał Reuters, na kontynencie stacjonuje około 80 tys. amerykańskich żołnierzy.
Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)
luo/ kar/
































































