W kontekście zagrożenia ze strony Rosji Polsce potrzeba jedności narodowej i elementarnej lojalności ze strony opozycji i prezydenta Karola Nawrockiego - powiedział w Krakowie premier Donald Tusk. Dodał, że Polska musi być przygotowana do ewentualnego konfliktu także pod względem politycznym.


Tusk towarzyszył w czwartek kandydatce na prezydenta Krakowa senatorce Monice Piątkowskiej (KO) podczas spotkania z mieszkańcami.
Zapytany, co zrobić, aby "opozycja uwierzyła, że zagrożenie wojną jest realne", Tusk podkreślił, że każdy musi zrozumieć, iż "obowiązkiem wszystkich jest dobrze przygotować się na różne scenariusze". - I to jest droga do pokoju - dodał.
Przeczytaj także
Premier powiedział, że obecnie Rosja "nie jest zainteresowana pokojem" - Rosja jest zainteresowana eskalacją - zaznaczył. - Nie grozi nam inwazja, nic na to nie wskazuje. Nie mówimy o wojnie takiej jaka się toczy w Ukrainie z frontem, czołgami. Natomiast musimy być przygotowani - podkreślił Tusk.

Tusk: Nie grozi nam inwazja, ale musimy być przygotowani
Dodał, że Polska musi być też przygotowana pod względem politycznym, m.in. jak reagować na zdarzenia, by nie sprowokować "ostrzejszej wersji konfliktu i równocześnie w żadnym wypadku nie kapitulować".
Zdaniem premiera, prezydent Rosji Władimir Putin chce "zamęczyć Europę" i w tym celu w Europie i Polsce ma "swoją piątą kolumnę". W tym kontekście podkreślił, że Polsce potrzeba jedności narodowej i "elementarnej lojalności ze strony opozycji i prezydenta".
- Trudno z tym jest. Coraz bardziej jestem rozczarowany szczególnie tym, co robi prezydent. Nie rozumiem tego, co mu po głowie chodzi, bo ma całą wiedzę. Przesyłam mu każdą informację, która definiuje naszą sytuację bezpieczeństwa. Może się to trochę zmieni w przyszłości - dodał.
Tusk apeluje do PiS o respektowanie art. 5 NATO
Premier zaapelował zwłaszcza do polityków PiS o respektowanie art. 5 Traktatu NATO w wypowiedziach publicznych. Zdaniem Tuska, słowa wskazujące na brak chęci pomocy sojusznikom, takim jak Litwa czy Łotwa, w czasie ataku, mogą spowodować niechęć polityków innych krajów NATO do pomocy Polsce.
W czwartek po południu premier poinformował, że Rosja ponownie zaatakowała punkty w Ukrainie blisko granicy z Polską. W związku z tym - jak przekazał - ewakuowano przejścia graniczne w Hrubieszowie i Dorohusku.
W środę Dowództwo Operacyjne RSZ poinformowało, że rosyjski śmigłowiec na 42 sekundy naruszył polską przestrzeń powietrzną w regionie Braniewa przy granicy z obwodem królewieckim. Jak podano, śmigłowiec wleciał w polską przestrzeń na ok. 300 m i był obserwowany przez polskie wojsko.
13 września br. w trakcie ataków Rosji na Ukrainę w bezpośredniej bliskości przejścia granicznego w Dorohusku, po ukraińskiej stronie odnotowano dwa uderzenia dronów Geran-5. W wyniku jednego z nich uszkodzona została lokomotywa pociągu relacji Kijów-Warszawa, który znajdował się 2 km od granicy z Polską na stacji Jagodzin. Drugi dron uderzył w stację benzynową w pobliżu przejścia.
Tego samego dnia na specjalnej, pilnej odprawie służb premier Donald Tusk podkreślił, że eskalacja działań Rosji staje się faktem, a jej przykłady są coraz bliżej naszej granicy. (PAP)
kl/ juka/ par/































































