Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w czwartek potępił atak dokonany przez Ukraińca w Jarosławiu. Oświadczył, że Ukraina liczy na szybkie i dokładne wyjaśnienie wszystkich okoliczności napadu, a sprawca powinien ponieść pełną odpowiedzialność zgodnie z prawem.


„Wstrząsająca zbrodnia w opactwie sióstr benedyktynek w Jarosławiu, popełniona przez obywatela Ukrainy. Jesteśmy wstrząśnięci tym złem. (...) Sprawca tej zbrodni musi ponieść pełną odpowiedzialność zgodnie z prawem. Liczymy na szybkie i dokładne wyjaśnienie wszystkich okoliczności» - napisał Zełenski w komunikatorze Telegram.
Prezydent wyjaśnił, że obecnie wiadomo o śmierci księdza oraz o rannych kilku osobach. Szef państwa złożył najgłębsze wyrazy współczucia rodzinie i bliskim zmarłego, a wszystkim poszkodowanym życzył jak najszybszego powrotu do zdrowia.
„To bolesne, że ludzie są zdolni do tak strasznych zbrodni. Sprawiedliwość musi zwyciężyć» - podkreślił Zełenski.
W czwartek przed południem na terenie jarosławskiego opactwa przy ul. Benedyktyńskiej na Podkarpaciu 31-letni obywatel Ukrainy ranił nożem czerech mężczyzn i kobietę. Poszkodowani trafili do szpitala. Jedna z ranionych osób zmarła. Według relacji świadków do ataku doszło przed mszą.

BREAKING:
— Visegrád 24 (@visegrad24) September 24, 2026
5 people stabbed at a Catholic convent in Jaroslaw in south-eastern Poland.
2 priests were killed and one is in serious condition. The suspect is a 31-year-old Ukrainian man. pic.twitter.com/CQu12vDV6O
Prezydent Karol Nawrocki, komentując morderstwo w Jarosławiu, zaznaczył, że atak wymaga stanowczej odpowiedzi państwa. Premier Donald Tusk przekazał, że sprawca będzie ukarany z całą surowością polskiego prawa.
Premier: dobrze się stało, że po zbrodni w Jarosławiu prezydent Zełenski natychmiast zareagował
Premier Donald Tusk podkreślił, że to dobrze, iż prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski natychmiast zareagował na morderstwo dokonane przez Ukraińca na polskim księdzu. Zapewnił, że dopóty będzie premierem, polskie państwo będzie bezwzględne wobec zła i wobec przemocy, niezależnie od narodowości sprawcy.
W czwartek przed południem na terenie Jarosławskiego Opactwa przy ul. Benedyktyńskiej na Podkarpaciu 31-letni mężczyzna ranił nożem czerech mężczyzn i kobietę. Poszkodowani trafili do szpitala. Jedna z ranionych osób zmarła. Według relacji świadków do ataku doszło przed mszą święta. Sprawca został zatrzymany. To 31-letni obywatel Ukrainy. Sprawą zajęła się prokuratura.
Zełenski napisał na X, że jest wstrząśnięty zbrodnią. Dodał, że jej sprawca musi ponieść pełną odpowiedzialność zgodnie z obowiązującym prawem. - Liczymy na szybkie i rzetelne wyjaśnienie wszystkich okoliczności - podkreślił.
Premier Tusk podczas spotkania z mieszkańcami Krakowa ocenił, że dobrze się stało, iż prezydent Zełenski natychmiast zareagował.
Zapewnił, że dopóty będzie stał na czele rządu, państwo polskie będzie bezwzględne wobec zła i wobec przemocy. - Niezależnie od tego, czy to jest Ukrainiec, czy to jest rosyjska prowokacja, czy to jest polski przestępca, będziemy bezwzględnie wymuszać na wszystkich poszanowanie dla prawa, dla wolności człowieka, będziemy wymuszać szacunek i respekt dla interesów innych ludzi - powiedział.
- Będziemy dbać o bezpieczeństwo, i tu też proszę was o pomoc, dbać o to, żeby ludzie źli, ludzie czasami opłacani przez Rosjan, czasami szaleni, nie zamienili tej bardzo trudnej wojennej sytuacji w piekło nacjonalizmu, nienawiści między człowiekiem a człowiekiem - dodał premier.
Sprawca ataku w Jarosławiu został zatrzymany. Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna wjechał w nocy do Polski z Niemiec i podróżował samochodem na przejście graniczne w Korczowej. - Ta granica nie została przekroczona najprawdopodobniej z tego powodu, że było czasowe zamknięcie tego przejścia granicznego. Później wiemy, że z jakichś powodów udał się do Jarosławia – poinformowała Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.
Narzędziem napaści był nóż zabrany najprawdopodobniej z klasztornej kuchni. Śledczy na tym etapie nie znają motywów działania sprawcy. Decyzja o przeprowadzeniu przesłuchania i formalnych czynności procesowych zależy od opinii lekarzy.
Śledztwo na miejscu prowadzą prokuratorzy z Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu.
Świadek ataku w klasztorze w Jarosławiu: napastnik wszedł do kuchni i wziął nóż
31-letni Ukrainiec, który w czwartek w jarosławskim klasztorze zaatakował pięć osób, najpierw wszedł do kuchni. Gdy jeden z księży zwrócił mu uwagę, że tylko pracownicy mogą tam przebywać, mężczyzna wziął nóż i zaatakował – relacjonowała PAP 40-letnia Ukrainka, która pracuje w klasztorze.
Katia przyjechała do Jarosławia wraz z synkiem, dziś 11-letnim, cztery lata temu. Wówczas w klasztorze funkcjonował ośrodek pomagający uchodźcom wojennym z Ukrainy. Większość już wyjechała na Zachód Europy albo wróciła do Ukrainy. Kobieta nie chce wracać, bo tam, gdzie mieszka, codziennie spadają rosyjskie bomby. Została w Jarosławiu, tak jak kilka innych osób, i dostała pracę w klasztorze.
Jak mówiła, w opactwie zatrzymują się różne grupy osób z Ukrainy lub przyjeżdżają na różne wydarzenia organizowane przez siostry zakonne.
Z jej relacji wynika, że w czwartek rano do klasztornej kuchni przyszedł mężczyzna, którego wcześniej nie znały, i chciał szklankę wody. – Kiedy jeden z księży zwrócił mu uwagę, że w kuchni mogą przebywać tylko pracownicy, wziął nóż i zaatakował księdza – powiedziała Katia.
Na pomoc przybiegły kolejne osoby, które 31-latek atakował. Według kobiety mężczyzna nie atakował w kościele.
Kobieta przyznała, że ta tragedia może wpłynąć na stosunek Polaków do Ukraińców. Jak powiedziała, już w czwartek syn jej koleżanki, która również pracuje w klasztorze, usłyszał od rówieśników kilka przykrych słów.
– Już zapowiedziałam swojemu synowi, że on nie pójdzie do szkoły przez kilka najbliższych dni – dodała.
Najbliższe otoczenie klasztoru jeszcze w czwartek późnym wieczorem było ogrodzone policyjną taśmą, a na miejscu pracowali technicy kryminalni.
Przy bramie klasztornej pojawiła się tablica z informacją, że modlitwa w intencji ofiar i poszkodowanych w jarosławskim opactwie zostanie odprawiona w jarosławskiej kolegiacie. Również wszystkie zaplanowane na czwartek nabożeństwa z klasztoru zostały przeniesione do kolegiaty.
Przy klasztorze palą się znicze, zbierają się osoby, które rozmawiają o wydarzeniach, które rozegrały się rano. Niektóre się modlą i wspominają księdza, który zmarł.
Na miejscu tragedii był m.in. poseł KO, pełnomocnik rządu ds. odbudowy Ukrainy Paweł Kowal, który złożył kondolencje rodzinom osób, które ucierpiały w wyniku ataku.
W Jarosławiu w kawiarniach i na miejscowym rynku osób jest mniej niż zwykle. Jak powiedziała PAP kelnerka w jednej z restauracji, być może ma to związek z żałobą, którą ogłosił burmistrz miasta. – A może po prostu ludzie się boją – dodała.
W czwartek 31-letni Ukrainiec zaatakował na terenie klasztoru w sumie pięć osób, jedna zmarła, dwie lżej ranne zostały przetransportowane do szpitali w Przeworsku i Przemyślu. Jedna z nich, która była na leczeniu w przemyskim szpitalu, w czwartek wieczorem wróciła do klasztoru w Jarosławiu. (PAP)
huk/ kcz/
kmz/ juka/ par/
ira/ kar/ mow/





























































