Z powyborczego rajdu złotego powoli zaczęło uchodzić powietrze. Analitycy spekulują, że kurs euro może w najbliższym czasie powrócić w pobliże poziomu 4,50 zł.


W piątek rano kurs euro kształtował się na poziomie 4,4623 zł – czyli o 1,6 grosza wyższym niż dzień wcześniej. Także w czwartek o poranku notowania pary euro-złoty usiłowały iść w górę, ale ostatecznie zakończyło się bez większych zmian.
Nie zmienia to faktu, że po bardzo dynamicznym umocnieniu złotego z wtorku i poniedziałku rynek zaczął nabierać coraz większych wątpliwości. Raz, że powyborczy entuzjazm łatwo może się okazać nieuzasadniony. A dwa, złotemu coraz mniej sprzyja sytuacja na rynkach bazowych, gdzie obserwujemy silną presję na wzrost długoterminowych stóp procentowych w USA.
- W najbliższych dniach na zachowanie złotego kluczowy wpływ powinny mieć globalne nastroje, a te uzależnione będą od rozwoju wypadków w regionie Bliskiego Wschodu. W przypadku ewentualnej deeskalacji napięcia geopolitycznego złoty mógłby być ponownie mocniejszy względem walut z regionu CEE-3, co byłoby głównie wynikiem zmiany postrzegania PLN wśród zagranicznych inwestorów i zapewne podążających za tymi zmianami przepływów finansowych - oceniają ekonomiści PKO BP.
- W krótkim terminie widzimy jednak cały czas ryzyka pogłębienia rozpoczętych we wtorek ruchów korekcyjnych, które mogłyby pchać kurs EUR/PLN w kierunku 4,50 – dodają eksperci PKO BP.

Póki co złotego cały czas wspiera sytuacja na głównej parze walutowej świata. Kurs EUR/USD od początku października nie pogłębia już tegorocznych dołków. Brak umocnienia dolara w kontekście szybko rosnących rentowności amerykańskich obligacji można uznać za pewne zaskoczenie. Nikt też nie może dać gwarancji, że taki stan rzeczy utrzyma się w dłuższym terminie.
Dzięki temu na polskim rynku za dolara wciąż płacimy ok. 4,22 zł. To co prawda nieco więcej niż na początku tygodnia (gdy „zielony” był wyceniany na niespełna 4,17 zł), ale też wyraźnie mniej niż na początku miesiąca, gdy kurs USD/PLN przekraczał nawet 4,44 zł.
Frank szwajcarski wyceniany był na 4,7282 zł i był o 2,5 grosza droższy niż w czwartek wieczorem. Notowania helweckiej waluty odbijają się z dwumiesięcznego minimum osiągniętego we wtorek na poziomie 4,62 zł. Za funta brytyjskiego w piątek rano trzeba było zapłacić 5,1048 zł. Zatem szterling w relacji do złotego nadal wyceniany jest blisko najniższych wartości od 2,5 roku.
KK



























































