„Kupujący mieszkania zapłacą za rosnące ceny gruntów”

Drożejące grunty i koszty budowy zapewniają stały wzrost cen nieruchomości, a bez poważnego spowolnienia gospodarczego rynkowi mieszkaniowemu nie grozi zapaść. Wkrótce deweloperzy mogą jednak zacząć budować mniej, by zwiększyć swoje marże. Za rosnące ceny gruntów także zapłacą klienci.

Indeks cen nieruchomości urban.one dla całej Polski przygotowany dla Bankier.pl i „Pulsu Biznesu” w dalszym ciągu rośnie, śrubując kolejne rekordowe wyniki. We wrześniu wyniósł 102,46 i wzrósł o 0,19 pkt. w porównaniu z sierpień oraz o 3,69 pkt. w relacji do września ubiegłego roku.

– Rynek na razie nie zaskakuje, przynosząc w kolejnych miesiącach powtarzalne informacje o lekkim wzroście cen i solidnym popycie. Cały trzeci kwartał zaprezentuje więc ponownie wzrosty cen mieszkań, zauważmy jednak, że ich dynamika nie będzie już tak wysoka jak wcześniej i prawdopodobnie wyniesie od 1 do 3 proc. - mówi Barbara Bugaj starszy analityk ds. rynku nieruchomości w Cenatorium.

(YAY Foto)

Rok 2020 na rynku nieruchomości pod znakiem niewiadomych

Zdaniem większości ekspertów rynku nieruchomości w najbliższym czasie sytuacja pozostanie stabilna, choć nadchodzący rok niesie ze sobą kilka niewiadomych, które mogą istotnie wpłynąć na ceny. Do tych czynników zaliczyć można ewentualną zmianę stóp procentowych przez Narodowy Bank Polski, zaostrzenie ustawy deweloperskiej czy konieczność utworzenia deweloperskiego funduszu gwarancyjnego.

– Póki nie będzie podwyżek stóp procentowych, nie należy spodziewać się spadku popytu na mieszkania – twierdzi Wojciech Bartosik, analityk Michael/Ström Dom Maklerski.

Jak z kolei twierdzi Michał Kubicki, prezes zarządu CMP Center Management Polska, jakiekolwiek pogorszenie sytuacji finansowej firm będzie skutkować większą presją na zmiany w prawodawstwie, mocniej chroniące klientów. Wprowadzenie funduszu gwarancyjnego zaś jest znacznie bardziej prawdopodobne i z pewnością wpłynie na ostateczne ceny mieszkań. Pozostaje nam mieć nadzieję, że nie będzie nieprzewidzianych okoliczności, które dodatkowo będą wpływać na sytuację – dodaje.

Niskie zwroty wyprą gotówkę z rynku

W opinii ekspertów rynku nieruchomości, jeśli stopy procentowe pozostaną na tym samym poziomie przynajmniej przez kolejny rok, a wynagrodzenia będą nadal rosły, możemy liczyć na utrzymanie się popytu. Wszystko przez to, że kupujących mieszkania w celach inwestycyjnych nie przekonują już obecne zwroty z zainwestowanego kapitału.

– Jest niemal pewne, że rok 2020 będzie pod znakiem zamierania transakcji gotówkowych. Na rynku pozostaną jedynie ci, którzy będą musieli zaspokoić potrzeby mieszkaniowe za każdą cenę – twierdzi Michał Kubicki.

Klienci zapłacą za rosnące ceny gruntów

Od stycznia rośnie także wartość indeksu urban.one dla grupy dużych miast. We wrześniu odczyt wyniósł rekordowe 104,73 pkt. – o 0,36 pkt. więcej względem sierpnia i o 5,26 pkt. w porównaniu z wrześniem ubiegłego roku.

Coraz wyższe ceny mieszkań powodowane są także przez rosnące ceny gruntów. Jak jednak uważa Wojciech Bartosik, fakt ten nie powinien znacząco obniżyć popytu.

– Ceny gruntów powinny rosnąć w tempie kilku procent w skali roku, a przy obecnym bardzo silnym popycie na mieszkania wydaje się, że deweloperzy będą w stanie przerzucić te koszty na klientów poprzez podniesienie cen mieszkań – komentuje Wojciech Bartosik, analityk Michael/Ström Dom Maklerski

Deweloperzy będą budować mniej?

Stale rosną także koszty budowy. Te, zdaniem części ekspertów, mogą jeszcze drastyczniej wzrosnąć, gdy z Polski do Niemiec wyjedzie choćby część pracowników ukraińskich.

Jak wyjaśnia Michał Kubicki, wobec nieustającego wzrostu cen wykonawstwa oraz gruntów pod zabudowę deweloperzy mogą zmniejszać podaż mieszkań, co może skutkować nierównowagą między popytem i podażą. Zabieg ten wyszedłby na korzyść firm deweloperskich, które mogłyby wówczas zwiększyć marże.

– Pozwoli to na utrzymanie rentowności firm deweloperskich na przyzwoitym poziomie. – Wysokie ceny budowy powodują, iż marże brutto mogą obecnie nie przekraczać 15 proc., co oznacza spadek o połowę, w porównaniu z najlepszymi pod tym względem, latami 2013-2016 – wyjaśnia Michał Kubicki. – Jeśli generalni wykonawcy nadal będą podnosić ceny, to pułap, na jakim możemy skończyć spowoduje znaczący spadek popytu, nawet pośród najbardziej potrzebujących klientów. Wydaje się, że jedynym rozwiązaniem, które może spowodować zatrzymanie wzrostu cen będzie mocne ograniczenie podaży nowych mieszkań. Póki co nie zanosi się na to, ale sytuacja może się zmienić przez następny kwartał czy półrocze – tłumaczy Michał Kubicki.

Zapaść w mieszkaniówce mało prawdopodobna

Po sierpniowej korekcie we wrześniu ponownie byliśmy świadkami wzrostu indeksu urban.one dla Warszawy. W porównaniu do sierpnia wzrósł on o 0,35 pkt. Wzrost w ciągu roku wyniósł z kolei 5,09 pkt.

– Jeśli dojdzie do spowolnienia gospodarczego, to nie widzę możliwości, by nie odbiło się to na rynku mieszkaniowym. Pytanie brzmi, czy faktycznie do tego dojdzie. Wydaje mi się jednak, że bez poważnego spowolnienia rynkowi mieszkaniowemu nie grozi poważna zapaść. Czynniki napędzające koniunkturę wciąż pozostają silne, a mieszkania drożeją. Choć dla części kupujących wzrosty cen okazały się być nie do zaakceptowania, to na ich miejsce przyszli inni – mówi Marcin Krasoń, ekspert obido.pl.

Wrzesień był miesiącem lekkiej korekty indeksu urban.one dla gruntów pod zabudowę. Odczyt wyniósł 133,02 i w porównaniu z sierpniem był niższy o 0,22 pkt., a w relacji do lipca nawet o 1,13 pkt. W skali roku indeks wzrósł jednak 2,63 pkt.

Marcin Kaźmierczak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 19 bankierkomentuje

p. Kazimierczak został kolejnym NAGANIACZEM tuz po p. B Turek co wieszcza ciagle wzrost a przede wszystkim STRASZĄ. Obydwaj panowie chyba nie odwiedzili żadnego dewelopera np. w Warszawie przez ostatni rok i tak STĘKAJĄ jak im za te sponsorowane artykuły płacą.
Kiedys pisali ze w wiezowcach w okolicy Spire / ul.Grzybowskiej to 30 tys za m2 trzeba dać - ciekawe ilu naganiacze nagonili bo dzis z pocalowaniem w reke za 17 tys za m2 mozna kupic i jak dobrze przenegocjujesz to ci go wykoncza w tej cenie. Sa nawet tacy co za 15 tys za m2 sprzedadza ok 50m2 tylko wykonczenie we wlasnym zakresie.

Co ok. 3mce wchodze do deweloperów w roznych czesciach warszawy wiec ci NAGANIACZE powtarzają to za co im deweloperzy zapłacili bo ceny juz od dobrych 9mcy nie rosną. Nagonieni frajerzy tylko płacą frycowe ceny, od roku ceny delikatnie juz spadają, czas sprzedaży sie wydluza i rynek najmu jest zasypywany kolejnymi tysiącami mieszkań.
Przez ostatnie 3-5 lat liczba mieszkań na wynajem w Warszawie się co najmniej podwoiła bo wliczając ostatni rok to juz jest ich 2.5 raza więcej i coraz wiecej stoi pustych i nie wynajętych przez co najmniej 8 mcy.
Zapomnijcie tez o 8% netto tak jak wam nagadał deweloper - 4 do 4.5% to max jeśli uda wam się wynająć na cały rok.

Jezeli juz sprzedaz mieszkania się podwoiła czyli wynosi min 6-8 mcy to jeżeli ceny pójdą znowu do gory to nikt ich nie kupi bo juz są za drogie a nie mowiac po podwyżce. Tuz zaraz deweloperzy musieliby ceny obniżać.

NIE SŁUCHAJCIE tych NAGANIACZY bo etyka u nich jest ZEROWA - sprawdzajcie lepiej rynek.
Przyjdzie bessa na rynku kapitałowym z USA to w EU i Polsce zaczyna się spadki ceny akcji a tuz potem mieszkań niezależnie czy Ukraińcy wyjada i koszty robocizny wzrosną czy nie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 20 zan

Gdy Polacy wyjeżdżali za granicę, klaskaliście w ręce, że pozbywamy się problemu. Gdy Ukraińcy mogą wyjechać, stękacie, że będzie katastrofa. Niezłe z was....

! Odpowiedz
0 5 sammler

Niepotrzebnie mieszasz w to kwestie narodowościowe. Wtedy mieliśmy 20-proc. bezrobocie, dzisiaj wynosi ono ok. 5%. W każdej gospodarce wyróżnia się coś takiego jak stopa bezrobocia NAIRU czy stopa naturalna, która nie wynika z deficytu miejsc pracy, a z naturalnych cech rynku pracy. Dla nas było to ok. 7% (jakiś czas temu, nie aktualizowałem tej liczby). Oznacza to, że w praktyce bezrobocia w Polsce nie ma, co już dla gospodarki groźne jest.

Nikt zresztą Polakom nie broni wrócić. Przez 15 lat od ich wyjazdu naprawdę sporo się zmieniło. Tylko że to oni nie chcą wracać.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 21 loosac

W naszym komunistanie kupowanie mieszkan na wynajem zakrawa na desperacje wieksza niz uprawianie tu niecnego procederu w postaci (o zgrozo) wlasnej dzialalnosci gospodarczej.
Masz pecha, trafisz na bydlo, co nie placi, uchyla sie i kombinuje i jeszcze pojdziesz do sądu za nękanie. Bo jak to tak w komunistanie domagac sie oplaty za usluge badz odmawiac jej wykonania gdy nie placa. Smierc komuchom.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 10 sammler

Najgorzej trafić na karynę, która zaraz zajdzie. Niby podpisujesz umowę z facetem, niby piszesz w niej, że nie może nikomu podnajmować (ma być jedynym lokatorem), ale to w praktyce nic nieznaczące sprawy w obliczu cudu narodzin u Matki Polki. A jak taką spróbujesz jednak eksmitować na własną rękę, zaraz zjadą się hieny dziennikarskie, biorące karynę w obronę.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 14 zimeq

Już teraz różnica pomiędzy cenami transakcyjnymi a cenami ofertowymi to nawet 20%.
To jest kolos na glinianych nogach. Coś pójdzie nie tak, ktoś powie sprawdzam i okaże się ile te apartamenty są warte

! Odpowiedz
4 7 antek10

ja myślałem że juz wyjechali. Straszyli w gazetach że granice im otworzyli a tu lipa.

! Odpowiedz
1 17 zbyszek_

Ktos pamieta Marka Wielgo?

! Odpowiedz
1 4 sammler

MaWi-ego? Oj, wielu pamięta :)

W Wyborczej już nie pracuje. Jest redaktorem Muratora czy innego "branżowego" pisma...

! Odpowiedz
5 62 karbinadel

Autor zdaje się zapominać, że te setki tysięcy Ukraińców gdzieś mieszkają, więc jeśli wyjadą, to sporo mieszkań się zwolni - i nie będzie potrzeby budować tylu nowych :) A poza tym w Niemczech sie tak łatwo nie będą adoptować jak w Polsce, więc strachy na Lachy

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne