Utworzona przez prezydenta USA Donalda Trumpa Rada Pokoju nie poczyniła postępów w realizacji zapowiadanych działań – powiedziała w rozmowie z „Sueddeutsche Zeitung” przewodnicząca Zgromadzenia Ogólnego ONZ Annalena Baerbock.


Była szefowa niemieckiego MSZ-u pytana o Radę Pokoju utworzoną przez prezydenta USA Donalda Trumpa stwierdziła, że organ ten stanowi „zaproszenie do powrotu do czasów, w których ponownie obowiązuje prawo silniejszego zamiast siły prawa”.
Baerbock powiedziała, że Rada przestawiła ONZ-owi sprawozdanie ze swojej działalności. „Bardzo wyraźnie okazało się przy tym, że nie poczyniono postępów w niemal żadnym z zapowiadanych działań – ani w rozbrojeniu Hamasu, ani w poprawie sytuacji humanitarnej, ani w ustanowieniu palestyńskiej administracji” - stwierdziła.
Pytana o to, które państwa imponują jej na forum ONZ wymieniła Hiszpanię. A także Kanadę, Meksyk, oraz Danię, których rządy w kontekście amerykańskich gróźb dotyczących Grenlandii „jasno pokazały, że nie można uchylać się od reakcji, gdy podejmowane są próby przesuwania granic”.
W wywiadzie dla „SZ” poruszono również temat głośnej porażki Niemiec na wiosnę w staraniach o miejsce niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ. Baerbock oceniła w tym kontekście, że gdy „milczy się w chwili, gdy w Wenezueli czy podczas wojny z Iranem otwarcie łamana jest Karta Narodów Zjednoczonych, to niektórzy naturalnie zaczynają się zastanawiać, dlaczego właściwie Niemcy kandydują do Rady Bezpieczeństwa”.

Szefowa MSZ Niemiec w latach 2021-2025 ujawniła także, że podczas wyboru na stanowisko przewodniczącej Zgromadzenia Ogólnego ONZ we wrześniu rok temu „doświadczyła rosyjskich gróźb i ataków, w tym sfabrykowanych materiałów pornograficznych”. Powodem było jej „zdecydowane opowiadanie się za europejskim ładem pokojowym i wolnością Ukrainy”.
Z Berlina Mateusz Obremski (PAP)
mobr/ kj/



























































