REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Korekta po ekstazie, czyli co czeka złoto w 2012 roku

Krzysztof Kolany2012-01-02 11:30główny analityk Bankier.pl
publikacja
2012-01-02 11:30
Dodaj Bankier.pl w Google
Po ekscytującym roku 2011 rynkowi metali szlachetnych należy się oddech i być może nawet głębsza korekta. Nie zmienia to jednak długoterminowych prognoz i według mojej rachuby rok 2012 zakończymy ze złotem kosztującym ponad 2.000 USD.



W 2011 złoto nie zaskoczyło analityków, a i tak dostarczyło sporych emocji. Majowe i czerwcowe spadki okazały się tylko preludium do wakacyjnego rajdu, który wzniósł nominalne ceny złota do rekordowych 1.924 USD za uncję. Szaleńcze poszukiwania bezpiecznych przystani zaowocowało formacją podwójnego szczytu i wrześniowym przesileniem. W kilka dni ceny złota spadły o 20%. Do końca roku królewski metal nie odbudował pozycji i w grudniu zaliczył pierwszy od trzech lat spadek poniżej 200-sesyjnej średniej kroczącej. Mimo to w ujęciu dolarowym złoto zyskało na wartości 10%.


Źródło: Bankier.pl

Szarzejące srebro i zapomniana platyna


Jeszcze bardziej spektakularne były dzieje srebra, które od stycznia do końca kwietnia niemal podwoiło cenę, po raz pierwszy od 1980 roku zbliżając się do 50 USD za uncję. Wiosną mieliśmy do czynienia z klasyczną bańką spekulacyjną, która ogarnęła stosunkowo niewielki rynek białego metalu. Zakończyło się to fatalnie, bo dwoma 35-procentowymi krachami. Słaby grudzień przesądził sprawę i srebro zakończyło rok mniej więcej tam, gdzie go rozpoczęło.

Znacznie gorszy rok mają za sobą inwestujący w platynowce. Notowania platyny zakończyły rok spadkiem o 19%. Przyczyną była nadprodukcja metalu będąca pochodną słabości popytu i oczekiwanych problemów w branży motoryzacyjnej. W marcu w platynę uderzyło trzęsienie ziemi w Japonii, a we wrześniu strach przed powtórką globalnej recesji. W rezultacie na rynku pojawiła się anomalia w postaci platyny wycenianej o ponad 10% niżej niż złoto.


11 lat hossy i pęczniejąca „bańka”


Po 11 latach hossy i śrubowania nominalnych rekordów rynek złota coraz częściej postrzegany jest jako bańka spekulacyjna. Wielu analityków głosi, że szczyt cen albo mamy już za sobą, albo zobaczymy go w pierwszej połowie 2012 roku. Dla nastawionego kontrariańsko i znającego temat inwestora trudno o lepszy sygnał kupna.

Wzrost częstotliwości ostrzeżeń przed rzekomą „bańką na złocie” przyniosły ostatnie miesiące. Złoto najpierw doznało spektakularnego i mocno spekulacyjnego rajdu, by we wrześniu i grudniu srodze rozczarować. Za sprawą aprecjacji dolara, chwiejnego sentymentu części inwestorów instytucjonalnych oraz zakulisowych rozgrywek banków centralnych złoto przestało się zachowywać jak bezpieczna przystań. Mimo eskalacji kryzysu w strefie euro ceny żółtego metalu spadały, co zdawało się potwierdzać opinie sceptyków. W mojej ocenie jest to jedynie zdrowa korekta trendu wzrostowego, która może się przedłużyć na pierwsze miesiące 2012 roku. Dopiero potem powinna rozpocząć się ostatnia i najbardziej spektakularna faza wzrostu cen złota, które zacznie być sprzedawane nawet w aptekach i galeriach handlowych.

Betonowe fundamenty szklanych wież


Chłodny rzut oka na fundamenty pozwala posiadaczom kruszcu spać spokojnie. Przy obecnym kursie (1.600 USD/oz.) rynkowa wartość całego złota dostępnego na Ziemi sięga 7,4 biliona dolarów. Ale ta astronomiczna kwota tylko o jedną czwartą przekracza nominalną wartość wszystkich papierowych pieniędzy na świecie i pozostaje trzykrotnie mniejsza od globalnej podaży pieniądza pod postacią depozytów bankowych (agregat M1).

Bieżąca wycena złota stanowi zaledwie 15% rynkowej wartości przedsiębiorstw notowanych na światowych giełdach. Kapitalizacja samych tylko spółek amerykańskich jest przeszło dwukrotnie większa niż wartość globalnych zasobów kruszcu. Choć złoto nie jest już tak atrakcyjne względem akcji jak kilka lat temu, to o bańce nie może być mowy. Pod koniec grudnia na zakup średniej przemysłowej Dow Jonesa trzeba było wyłożyć prawie 7,7 uncji złota wobec niemal 45 pod koniec XX wieku.


Kliknij, aby powiększyć. Źródło: sharelynx.com

Relacja cen akcji do złota spadła poniżej historycznej mediany (wynoszącej ok. 8,7). Niemniej w czasie wieloletniej bessy na rynkach akcji relacja DJIA-złoto schodziła znacznie niżej. Oczekuję, że za kilka lat w szczycie giełdowej paniki iloraz ten spadnie poniżej 2,0.

Pozytywnie dla perspektyw złota (czyli ogólnie negatywnie) prezentuje się też sytuacja makroekonomiczna. Rezerwa Federalna w sierpniu obiecała utrzymać zerową stopę procentową „przynajmniej do połowy 2013 roku”. Realnie ujemne stopy procentowe pozostaną sprzymierzeńcem złota i praktycznie eliminują alternatywy w postaci obligacji czy lokat bankowych.

Zobacz, jak sprawdziły się zeszłoroczne prognozy tego autora

Recesja w Europie, stagnacja w Stanach Zjednoczonych i spowolnienie wzrostu gospodarczego w Azji zapewne pogłębią bessę na rynkach akcji, co będzie skłaniać inwestorów do poszukiwania bezpiecznych lokat kapitału. Przy zerowych krótkoterminowych stopach procentowych i absurdalnie niskich rentownościach iluzorycznie bezpiecznych papierów skarbowych metale szlachetne pozostają jedyną sensowną alternatywą.

Na dodatek w 2012 roku czeka nas eskalacja kryzysu strefy euro. W pierwszym półroczu spodziewam się kryzysowego przesilenia skutkującego albo rozpadem eurolandu, albo zgodą Niemiec na nieograniczony dodruk euro przez Europejski Bank Centralny. Zgodnie z prawem popytu i podaży zalew papierowego pieniądza powinien podnieść ceny kruszców. Zwłaszcza że po zmianie składu głosującego w Komitecie Otwartego Rynku Rezerwy Federalnej wzrosną szanse na QE3 (czyli trzecią rundę druku pieniądza) w wypadku spadku dynamiki inflacji lub PKB w Stanach Zjednoczonych.

Ostateczny krach jest groźny także dla złota


Rok 2012 będzie nas przybliżał do ostatecznego załamania systemu monetarnego opartego na pieniądzu fiducjarnym. „Rozwiązanie” kryzysu w Europie poprzez skutkujący wysoką inflacją dodruk euro będzie kolejnym tego elementem. Zachwianiu systemu towarzyszyć będzie ogromna niepewność na rynkach finansowych, co paradoksalnie może skutkować przejściowym spadkiem cen złota. Nerwowość zarządzających funduszami oraz manipulacje banków centralnych w pierwszym półroczu mogą doprowadzić do pogłębienia spadkowej korekty na rynku metali szlachetnych.

Aż do nadejścia nowej fali drukowanego pieniądza inwestorami targać będą wątpliwości, co właściwie jest bezpieczną przystanią. Paniczna repatriacja amerykańskiego kapitału do USA może przejściowo umocnić dolara, co nie będzie sprzyjać wzrostom cen kruszców. Istnieje też ryzyko, że przedłużająca się przecena złota skłoni spółki górnicze do otwierania krótkich pozycji w kontraktach terminowych, aby w ten sposób zabezpieczyć ceny zbytu przyszłej produkcji.

Uważam, że pierwsze miesiące 2012 roku będą stanowić dobry okres do akumulacji złota, o ile kurs dolara nie poszybuje w stronę czterech złotych. Sądzę też, że obecnie jedynym akceptowalnym politycznie rozwiązaniem kryzysu nadmiernego zadłużenia w strefie euro jest dodruk pieniądza przez EBC, co w drugim półroczu powinno doprowadzić do spektakularnej aprecjacji złota względem papierowych walut. Ceny rzędu 2.000 USD za uncję, choć dziś brzmią ekstrawagancko, za rok nikogo nie będą już dziwić.

Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl
Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (21)

dodaj komentarz
~gregor
Strata na złocie 20 czy 30% jest do przeżycia. Jak spadają jego ceny to znaczy, że jest koniunktura na rynku i można się pozbyć bez żalu zabezpieczenia i inwestować w inne aktywa które przynoszą szybki zysk. Nie obawiam się takiej straty w sytuacji kiedy na rynek wkracza normalność i optymizm. Dzisiaj niestety nawet bogaci mają niemałe Strata na złocie 20 czy 30% jest do przeżycia. Jak spadają jego ceny to znaczy, że jest koniunktura na rynku i można się pozbyć bez żalu zabezpieczenia i inwestować w inne aktywa które przynoszą szybki zysk. Nie obawiam się takiej straty w sytuacji kiedy na rynek wkracza normalność i optymizm. Dzisiaj niestety nawet bogaci mają niemałe problemy. Jest więc czas na bezpieczne inwestowanie, a składnikiem bezpiecznego portfela jest złoto i srebro. Bardziej obawiam się trzymać papierowe pieniądze na koncie. Tym bardziej, że pan T. patrzy na nasze pieniądze chciwym wzrokiem (leżące bezproduktywnie na firmowych rachunkach)
~zloto
tak naprawde to na złocie jest wielka spekulacja ,nie ma tu nic dlaczego tak poszło w góre,niedługo 800 dol za uncje .
~seth
ale oczywiście jak ktoś przewiduje bardzo głęboki kryzys lub nawet upadek światowej gospodarki to trochę uncji złotego metalu może się przydać
~Jacek
Ci co kupili złoto, a jest ich wielu - teraz biją w tą nutę. To naturalne, ale słyszałem odmienne opinie i są tez logicznie uzasadnione.
~viki
ciekawe pare lat temu pukali sie w glowe tym co przewidywali rajd zlota do 1000 usd ,dzis tu jakis laik pisze o spadku do tysiaca he he he ,a dlaczego nie zgodzic sie z autorem tego artykulu i nie przyjac ze zloto bedzie kosztowalo ponad 2000 usd? co w tym nienormalnego ? to nie zloto drozeje to pieniadz papierowy tanieje i moze ciekawe pare lat temu pukali sie w glowe tym co przewidywali rajd zlota do 1000 usd ,dzis tu jakis laik pisze o spadku do tysiaca he he he ,a dlaczego nie zgodzic sie z autorem tego artykulu i nie przyjac ze zloto bedzie kosztowalo ponad 2000 usd? co w tym nienormalnego ? to nie zloto drozeje to pieniadz papierowy tanieje i moze sie okazac ze te 2000 czy 5000 usd za uncje to nie sa warte tych 1000 sprzed paru lat,zloto po 20 let bessie jest w mocnym trendzie bull i zadne zaklinania czary nie pokoga droga jest na pln jeszcze pare lat ,i tu dobrze napisal autor jak zobaczymu zloto w aptece czy sklepie spozywczym i ze kupuje je tzw gospodyni domowa ,to bedzie sygnal ze juz czas porzucic ta inwestycje ,ale to jescze duzo wody w rzekach uplynie .
~edy
do AU.....................Zawsze tak bedzie ze ktos kupuje i ktos sprzedaje ,nic w tym nienormalnego nie ma ,to jest rynek niewazne co robisz wazne by byl zysk..............................a co do zlota dzis jest dobry czas na kumulacje tego metalu.
~AU
Jak kurs spadnie do $1000 to będzie jeszcze lepszy czas niż teraz. Jakoś mi się wydaje, że ktoś na tym portalu próbuje zbić extra-kapitał...
~AU odpowiada (usunięty)
Widzę, że wszystkie wpisy dokonała ta sama osoba albo koledzy (z tego samego IP).
Prównajcie sobie: wszyscy, którzy pozytywnie się o złocie wypowiadają mają podobne IP:
~goldted [83.16.9.*]
~edy [83.16.9.*]
~miki [83.16.9.*]
~jjj [83.16.9.*]

Uwaga na manipulację! Podejrzewam, że pozytywnych wpisów o złocie
Widzę, że wszystkie wpisy dokonała ta sama osoba albo koledzy (z tego samego IP).
Prównajcie sobie: wszyscy, którzy pozytywnie się o złocie wypowiadają mają podobne IP:
~goldted [83.16.9.*]
~edy [83.16.9.*]
~miki [83.16.9.*]
~jjj [83.16.9.*]

Uwaga na manipulację! Podejrzewam, że pozytywnych wpisów o złocie dokunali ludzie, którzy chcą manipulowć investorami.
~viki odpowiada ~AU
do ..............au ,ale na czym ma polegac ta manipulacja? na wyrazania swojego zdania?chyba zyjemy w wolnym panstwie i kazdy moze miec swoj poglad na dana sprawe ,zal ci ze inwestowales w zloto jak bylo tanie ? no coz wiadac masz brak wyobrazni lu strachliwy jestes .
~seth odpowiada ~AU
a wcale nie są wulgarne, ani nie naruszają niczyich dóbr.
Widać ktoś tu gdzieś bierze w łapę za robienie z ludzi idiotów i przekazywanie i tylko tej jednej jedynej słusznej prawdy !!!

Powiązane: Złoto

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki