Fiasko unijnego szczytu doprowadziło do przeceny akcji i załamania się kursu euro wobec dolara. We wtorek para EUR/USD po raz pierwszy od stycznia zeszła poniżej poziomu 1,30, choć jeszcze pod koniec października euro było warte ponad 1,40 dolara.
Równocześnie notowania złota spadły do 1.623 USD wobec 1.800 USD na początku listopada. Oznacza to, że w nieco ponad miesiąc notowania żółtego metalu obniżyły się o ponad 10%, powracając do poziomu z października.
Źródło: Bankier.pl
Aprecjacja dolara odpowiada za mniej więcej ¾ przeceny złota, lecz nie wyjaśnia ona słabości waloru, który w tych ekstremalnych warunkach rynkowych powinien sobie radzić zdecydowanie lepiej. Pewnym wytłumaczeniem może być zapaść indyjskiej rupii. Od sierpnia dolar w Indiach podrożał z 44 do niemal 54 rupii, bijąc wieloletnie rekordy.
Cena dolara amerykańskiego w rupiach indyjskich
Z tego powodu złoto stało się zbyt drogie dla części Hindusów. A to Indie są największym na świecie importerem złotego kruszcu. Według Bombay Bullion Association indyjski import może spaść w tym roku aż o 16% do 800 ton. Pośrednio potwierdzają to dilerzy fizycznego złota, którzy wskazują na słabość popytu zgłaszanego przez hinduskich jubilerów.
Rozczarowani inwestorzy
Drugim wytłumaczeniem spadku dolarowych cen złota może być zachowanie inwestorów instytucjonalnych, którzy przed końcem zamykają pozycje i zabezpieczają zyski. Bo złoto wciąż jest wyceniane o 14% wyżej niż na początku roku.
Żółty metal padł też ofiarą własnego sukcesu. Silne i dość niespodziewane wzrosty z lipca i sierpnia sprawiły, że wielu inwestorów zajęło pozycję w opcjach oczekując cen rzędu 2.000 USD/oz. Ta zbyt optymistyczna prognoza się nie sprawdziła i dzisiaj część spekulantów może być tym rozczarowana.
„Zawiodły” też banki centralne. Ani Rezerwa Federalna ani EBC nie zdecydowały się na uruchomienie pras drukarskich, z czym liczyło się wielu inwestorów zajmujących długie pozycje na rynku złota. Na razie szanse na QE3 (ang. quantitative easing – czyli faktycznie dodruk pieniądza) w USA są minimalne, a na nielimitowany skup europejskich obligacji przez EBC nie godzą się Niemcy.
Co będzie dalej?
Na razie spadek notowań złota zatrzymała 200-sesyjna średnia krocząca przebiegająca obecnie w okolicy 1.620 USD. Po tak silnym spadku rynek jest wyprzedany i zasługuje na korekcyjne odbicie. Długoterminowe fundamenty pozostały nienaruszone, ponieważ globalny kryzys nadmiernego zadłużenia dopiero się zaczyna.
Istotnego zagrożenia nie widać także w pozycjach tzw. dużych spekulantów. Na początku grudnia spekulacyjna długa pozycja netto w kontraktach na złoto sięgała blisko 160 tys. kontraktów. Była o jedną czwartą większa pod koniec września, gdy osiągnęła najniższą wartość od kwietnia 2009 r. W mojej ocenie nie jest to wielkość zagrażająca zmasowaną podażą kontraktów przez silnie zlewarowane „słabe ręce”.
Dłua pozycja netto tzw. dużych spekulantów a ceny złota
Przecenione złoto nie dla Polaka
Niestety z powodu słabości złotego polski inwestor nie miał szansy skorzystać na przedświątecznej, 10-procentowej promocji złotych sztabek. Cena dolara osiągnęła najwyższy poziom od marca 2009 roku. Przy dolarze po niemal 3,52 zł uncja złota kosztowała w środę ok. 5.717 złotych. To tylko o 274 złote mniej od rekordu z 30. listopada, gdy za uncję kruszcu trzeba było zapłacić niemal sześć tysięcy złotych (bez uwzględnienia marży dilerskiej i kosztów bicia).Ceny złota w polskich złotych
Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl





























































