REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

(Nieco) lepsze nastroje polskiego konsumenta

Krzysztof Kolany2023-01-19 11:31główny analityk Bankier.pl
publikacja
2023-01-19 11:31

Początek roku przyniósł poprawę wskaźników nastrojów konsumenckich w Polsce – wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Problem w tym, że wciąż są to odczyty głęboko recesyjne.

(Nieco) lepsze nastroje polskiego konsumenta
(Nieco) lepsze nastroje polskiego konsumenta
fot. ERIC GAILLARD / / Reuters

Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK), syntetycznie opisujący obecne tendencje konsumpcji indywidualnej, wyniósł w styczniu -38,1 i był o 3,8 pkt wyższy niż miesiąc wcześniej - poinformował GUS. To trzecia z rzędu poprawa tego wskaźnika, który jeszcze w październiku odnotował drugi najniższy odczyt w historii.

Bankier.pl na podstawie GUS

Piąty raz w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy podniósł się wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej (WWUK), który w styczniu wzrósł o 3,1 pkt, osiągając wartość -27,6 pkt. Także w przypadku WWUK-a mówimy o wychodzeniu z odnotowanych jesienią historycznych minimów.

W kwestii interpretacji tych wyników zarówno pesymiści, jak i optymiści znajdą coś dla siebie. Ci pierwsi mogą powiedzieć, że deklarowane nastroje polskich konsumentów nadal są na historycznie bardzo niskich poziomach, podobnych do tych z czasów najgorszej dekoniunktury gospodarczej w latach 2009, 2012-13 czy z 2020.

Z kolei optymiści zapewne zauważą, że od jesieni nastąpiła wyraźna poprawa. Przede wszystkim konsumenci z nieco mniejszym pesymizmem patrzą w przyszłość oraz deklarują większe niż jesienią możliwości w zakresie oszczędzania pieniędzy. Do poprawy w obu tych kwestiach zapewne przyczyniły się mniejsze podwyżki cen energii i opały, niż się tego obawiano jeszcze jesienią. Ponadto na horyzoncie mamy szczyt inflacji i rysujące się coraz wyraźniej tendencje dezinflacyjne w polskiej i światowej gospodarce.

Odnotujmy także, że polskie gospodarstwa domowe nadal niespecjalnie obawiają się wzrostu bezrobocia. Konsumenci lepiej niż przed miesiącem oceniali przyszłą i obecną sytuację gospodarczą w kraju.

Według większości ekonomistów rok 2023 przyniesie wyraźne wyhamowanie inflacji cenowej. Roczna dynamika CPI ma wyznaczyć cykliczne maksimum w lutym na poziomie zbliżonym do 20%. Potem ma szybko spadać, potencjalnie do wartości jednocyfrowych pod koniec roku. Równocześnie wzrost gospodarczy mierzony roczną dynamiką produktu krajowego brutto w bieżącym kwartale ma spaść poniżej zera, a w całym roku utrzymać się tylko minimalnie ponad kreską. Rynkowy konsensus zakłada jednak, że owo spowolnienie gospodarcze albo nawet recesja nie przełoży się na istotny wzrost stopy bezrobocia i nie wyhamuje presji płacowej w gospodarce.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Czołowy fundusz akcji polskich zarabia na wzroście PKB. Oto jego najważniejsze inwestycje
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (9)

dodaj komentarz
kjx
Skończą się wakacje kredytowe to i nastroje spadną :)
po_co
Szczerze mówiąc zastanawiające są wyniki prezentowane przez PKO.
Zarabiam kilka średnich krajowych czyli mówiąc wprost wciąż stać mnie na inflację ale dzisiaj w piekarni za 500g chleba i dwie bułki maślane zapłaciłem 10,20 zł.

Nie wiem jak przy takiej cenie pieczywa ktokolwiek może mieć dobry nastrój.
Blisko 20% Polaków
Szczerze mówiąc zastanawiające są wyniki prezentowane przez PKO.
Zarabiam kilka średnich krajowych czyli mówiąc wprost wciąż stać mnie na inflację ale dzisiaj w piekarni za 500g chleba i dwie bułki maślane zapłaciłem 10,20 zł.

Nie wiem jak przy takiej cenie pieczywa ktokolwiek może mieć dobry nastrój.
Blisko 20% Polaków zarabia nie więcej niż 2500 zł na rękę, przy takich dochodach trzeba się mocno zastanowić czy w ogóle ma się pieniądze na to aby coś zjeść.

Glapińskiemu i rządowi za to co zgotowali obywatelom należy się trybunał stanu i wygnanie albo dożywotnia praca społeczna.
Szkoda zamykać tych darmozjadów w więzieniach bo jeszcze trzeba będzie ich utrzymać, a nie zasługują na żaden ludzki odruch.

Kiedy miną wybory i przyszły rząd będzie musiał zmierzyć się z długami i problemami gospodarczymi jaki przez ostatnie 8 lat nam dołożono (do tych które wcześniej namnożyło równie bezczelne PO) okaże się, że najbiedniejsi będą mieszkać na ulicach.

Wstyd, cholerny wstyd.
dlaczemuktoszajalmojnick
Myślę, że nic nie rozumiesz. Najbardziej zadowoleni są mało zarabiający, bo dostali po kilka stów. Wielu już nie może doczekać się kolejnej podwyżki. A najbardziej przejmują się średniacy. Widzę entuzjazm u takich ludzi. Oni nie liczą realnych wynagrodzeń. Mają poczucie, że jak mieli 2500 zł za tuska, a teraz mają 4500 to są bogaci.Myślę, że nic nie rozumiesz. Najbardziej zadowoleni są mało zarabiający, bo dostali po kilka stów. Wielu już nie może doczekać się kolejnej podwyżki. A najbardziej przejmują się średniacy. Widzę entuzjazm u takich ludzi. Oni nie liczą realnych wynagrodzeń. Mają poczucie, że jak mieli 2500 zł za tuska, a teraz mają 4500 to są bogaci. A to, że mieszkania skoczyły o 100%, samochody o 60% to tym się nie przejmują. Ich golf dalej jest przecież dobry. Mają poczucie, że wzrosty cen zostały im zrekompensowane. Na oszczędnościach nie stracili bo nie mają. Są nawet tacy, którzy cieszą się, że ich mieszkanko zyskało na wartości. To nic, że nie stać ich teraz już na zmianę na większe, bo różnica wzrosła 2-krotnie. I tego się właśnie obawiam w roku wyborczym. Bo tak niestety myślą ludzie słabo wyedukowani.
peluquero
Właśnie teraz, teraz nie należy powstrzymywać się przed zakupami, ponieważ co by się nie działo, surowce tańsze nie będą, robocizna tańsza nie będzie, nie pojawi się nagle deflacja (dobrze jak dezinflacja potrwa te pół roku, może więcej, z 4 kwartały - mowa o realnej a nie tej podawanej przez rząd, spowolnienie musi odpuścić konsumentowi Właśnie teraz, teraz nie należy powstrzymywać się przed zakupami, ponieważ co by się nie działo, surowce tańsze nie będą, robocizna tańsza nie będzie, nie pojawi się nagle deflacja (dobrze jak dezinflacja potrwa te pół roku, może więcej, z 4 kwartały - mowa o realnej a nie tej podawanej przez rząd, spowolnienie musi odpuścić konsumentowi i zapewne pojawi się odprężenie inflacyjne - druga górka).

Dlatego już teraz, na rynek wchodzą produkty u których jakość odczuje jeszcze bardziej zawirowania na rynku. To praktycznie ostatni moment by kupić coś co ma jeszcze stare założenia produkcyjne, bo nowe są proste cieniej taniej słabiej.
dlaczemuktoszajalmojnick
Akurat surowce to zdecydowanie jeszcze potanieją. Obecnie firmy są przekonane, że temat szybko odpuści i trzymają ceny wysoko. Myślę o budownictwie. Znam temat, bo chcę budować spory obiekt komercyjny i jego cena w 2 lata skoczyła o 50% i dalej się trzyma. Poczekam, aż zejdą na ziemię. Do kupowania najlepszy jest moment kiedy dołek Akurat surowce to zdecydowanie jeszcze potanieją. Obecnie firmy są przekonane, że temat szybko odpuści i trzymają ceny wysoko. Myślę o budownictwie. Znam temat, bo chcę budować spory obiekt komercyjny i jego cena w 2 lata skoczyła o 50% i dalej się trzyma. Poczekam, aż zejdą na ziemię. Do kupowania najlepszy jest moment kiedy dołek koniunktury już był i zaczynają spadać stopy procentowe. Wówczas jest względnie tanio i można założyć, że spadną również koszty finansowania. Obecnie nie jesteś w stanie założyć kiedy to się stanie, a surowce są po prostu drogie, bo rynek żyje tym, że w chinach coś się ruszy. Co jest nonsensem. Kupuję w chinach od lat i kupować można było cały czas. Już w 2021 roku normalnie wszystko latało, nie było nawet większych opóźnień. Obecnie ceny frachtu spadły o 80% i praktycznie sami proszą o zamówienia, bo wiele się nie dzieje. A rynek? Rynek to z jednej strony instytucje, które podpuszczają ulicę, a z drugiej amatorzy, którzy poza newsami nie mają kontaktu z rzeczywistą gospodarką. To zluzowanie w chinach polega na tym, że jak zachoruje pracownik w porcie, to nie zamkną wszystkich portów w Szanghaju, tak jak to zrobili w tamtym roku. I tyle. Koniunktura tam zależy od tego czy od nich kupimy czy nie, a nie odwrotnie.
j25piogol
A WIG jak zwykle najgorszy na świecie, ze świecą szukać słabszej giełdy. W USA trochę mniej sprzedały sklepy nawet w święta i już blady strach, wręcz panika. W USA fed zapowiedział podwyżkę stóp procentowych i panika. Co to za giełda ten WIG to pchli targ nie giełda co by nie było zawsze panika. Dobre dane panika i spadki. Złe dane A WIG jak zwykle najgorszy na świecie, ze świecą szukać słabszej giełdy. W USA trochę mniej sprzedały sklepy nawet w święta i już blady strach, wręcz panika. W USA fed zapowiedział podwyżkę stóp procentowych i panika. Co to za giełda ten WIG to pchli targ nie giełda co by nie było zawsze panika. Dobre dane panika i spadki. Złe dane panika i spadki. Co to za giełda i co to za inwestorzy co zawsze panikują. Ta giełda za 10 lat nie zbliży się do poziomu z przed wojny na Ukrainie. Tu handel prowadzą tylko panikarze i spekulanci. No bo jak to jest wszędzie piszą że ceny gazu spadają a u nas nic.
dlaczemuktoszajalmojnick
O czym ty dzieciak bredzisz? Wig20 ignorował wszelkie złe wiadomości przynajmniej od listopada. Na korektach indeksów w usa i niemczech nie chciał spadać, a każde odreagowanie tam u nas było pretekstem do podbicia. I tak został wywieziony z 1350 do prawie 2000, gdzie w tym czasie S&P500 wzrósł z 3500 do 4100. Policz sobie dzieciaku O czym ty dzieciak bredzisz? Wig20 ignorował wszelkie złe wiadomości przynajmniej od listopada. Na korektach indeksów w usa i niemczech nie chciał spadać, a każde odreagowanie tam u nas było pretekstem do podbicia. I tak został wywieziony z 1350 do prawie 2000, gdzie w tym czasie S&P500 wzrósł z 3500 do 4100. Policz sobie dzieciaku na procentach ile to jest i jaka jest skala tej różnicy. Pomijam fakt spadku kursu dolara, który lewarował zyski "inwestorów" zagranicznych i dał im takie stopy zwrotu w pół roku na jakie normalnie inwestując trzeba czekać dekadę. Ale żeby to wiedzieć to trzeba wiedzieć o czym się pisze. Zgadnij teraz "inwestorze", która giełda poleci najmocniej. Wczoraj była już gruba dystrycja na prawie 1,7 mld, ale marzyciele dalej liczą, że "odbije". To nie była żadna hossa, tylko emocjonalna podbitka na niecierpliwych, a teraz jest regularna dystrybucja. A że zyski grube i kapitał do odzyskania spory to chwilę to potrwa. Na szczęście zyski były ogromne więc na spokojnie można sobie z tego schodzić.
j25piogol odpowiada dlaczemuktoszajalmojnick
A od krachu banku w 2008 odrobił WIG20, wrócił do poziomu z przed krachu oczywiście nie, poziomu ok 4000 nie osiągnął od 2008 nigdy. Już od 2008 WIG najgorszą giełdą wszyscy to wiedzą i już od pół roku oficjalnie piszą że WIG najgorszy na świecie, byle pierdnięcie w USA i inwestorzy uciekają. Tą giełdę powinno się zamknąć a handel A od krachu banku w 2008 odrobił WIG20, wrócił do poziomu z przed krachu oczywiście nie, poziomu ok 4000 nie osiągnął od 2008 nigdy. Już od 2008 WIG najgorszą giełdą wszyscy to wiedzą i już od pół roku oficjalnie piszą że WIG najgorszy na świecie, byle pierdnięcie w USA i inwestorzy uciekają. Tą giełdę powinno się zamknąć a handel akcjami na poważne giełdy a nie na pchli targ. Wielu mówi że ta giełda jest a jakoby jej nie było. Tak samo jest teraz na WIG20 2400 kiedy zobaczymy za 5 lat albo nigdy. Inwestorzy nie mają zaufania albo tylko spekulują.
dlaczemuktoszajalmojnick odpowiada j25piogol
Czy ja mam ci chłopie kurs zrobić zebyś sie wszystkiego dowiedział? Czytaj, oglądaj i się ucz. Giełda w 2007 była tak napomponowana, jak dolar, który spadł do 2 zł. Taka wartość złotówki to kuriozum, które nigdy nie wróci. A wycena akcji własnie z tego wynikała. Panował boom na rynkach wschodzących, a Polska, która dopiero weszła Czy ja mam ci chłopie kurs zrobić zebyś sie wszystkiego dowiedział? Czytaj, oglądaj i się ucz. Giełda w 2007 była tak napomponowana, jak dolar, który spadł do 2 zł. Taka wartość złotówki to kuriozum, które nigdy nie wróci. A wycena akcji własnie z tego wynikała. Panował boom na rynkach wschodzących, a Polska, która dopiero weszła do UE była flagowych przedstawicielem. Bardzo modnym wówczas kierunkiem. Wierzono w sukces, który zostanie odniesiony. I ten sukces został odniesiony, ale wiele lat później i jak widać nie o takiej wartości. Typowy balon jakich było wiele i wiele będzie. Te wyceny dla wielu papierów nigdy nie wrócą, bo to firmy wtedy nie były tyle warte i często po tylu latach dalej nie są. Z resztą po co filozujesz na ten temat jak masz o tym takie pojęcie jak ja katechezie. Wiem, że jest i jeszcze do tego nie podoba mi się to co robi kościół. I na tym się moja wiedza kończy.

PS. Więcej polityków idio.tów, którzy nie mają o niczym pojęcia, więcej ich ładowania się w godpodarkę, wiecej zmian podatkowych w ciągu roku, extra podatków a na pewno rynek to doceni. Jak jest tanio to kupuj. Jak jest drogo to nie kupuj. Ja uważam, że jest drogo, bo wiele firm swoich super zysków pocovidowych na pewno nie potwórzy. Oczywiście polskie czempiony monopolistyczne mogą kręcić kolejne rekordy. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki