Keir Starmer co rusz wraca w swoich przemówieniach do resetu w stosunkach z Unią Europejską. Premier zapowiedział podczas konferencji prasowej na Downing Street, że będzie zmierzał ku złagodzeniu skutków brexitu. Jaką cenę krzyknie za to całe zamieszanie Unia Europejska?


Brytyjska Partia Pracy mówi jasno - chcemy bliższego zbliżenia z Unią Europejską. Co wyłoni się z tych zapowiedzi, pokaże zapewne letni szczyt Wielka Brytania-UE, na którym Kier Starmer ma przedstawić - jak sam określił - mabitny pakiet rozwiązań.
- Jestem głęboko przekonany, że dojdziemy do porozumienia... w sprawie mobilności młodzieży, handlu uprawnieniami do emisji, a także w sprawie umowy dotyczącej żywności i napojów – zaznaczył minister w Kancelarii Rady Ministrów Nick Thomas-Symonds, który kieruje rozmowami z Brukselą, w podcaście „Westminster Insider” serwisu Politico.
Znajdujemy się w momencie, w którym bliskie stosunki leżą wyraźnie w interesie zarówno UE, jak i Wielkiej Brytanii - dodaje.
Owo porozumienie ma zostać zawarte podczas wspomnianego już szczytu. Jednak przyznał także, ze Wielka Brytania będzie musiała wpłacać funty do unijnego budżetu. Ale jak zaraz zaznaczył, że "Londyn będzie stosował testy opłacalności, by kierować się przede wszystkim dobrem naszej gospodarki".
Przeczytaj także
Ponowna unia celna z UE realna czy nie?
Coraz głośniej podnosi się także w Londynie kwestię rozważenia ponownego przystąpienie do unii celnej (choć jak na razie premier zaprzecza, to członkowie jego rządu, w tym m.in. wicepremier David Lammy czy sekretarz ds. zdrowia Wes Streeting wypowiadają się w tej sprawie jednoznacznie).

Keir Starmer mówił podczas środowej konferencji prasowej, że "coraz bardziej oczywiste staje się, że w miarę jak świat podąża tą niestabilną ścieżką, nasze długoterminowe interesy narodowe wymagają bliższego partnerstwa z naszymi sojusznikami w Europie oraz z Unią Europejską".
Brexit wyrządził głębokie szkody naszej gospodarce – powiedział Sir Keir, dodając, że „możliwości wzmocnienia naszego bezpieczeństwa i obniżenia kosztów życia są po prostu zbyt duże, by je zignorować”.
I jak podkreślał już wcześniej wielokrotnie, dla Wielkiej Brytanii priorytetem jest obecnie bliższa współpraca gospodarcza, także ta w zakresie bezpieczeństwa, która uznaje "nasze wspólne wartości, nasze wspólne interesy i naszą wspólną przyszłość".
Opozycja: Nie ma odwrotu/powrotu do UE
- Wyraźnie daliśmy do zrozumienia, że nie chcemy płacić Unii Europejskiej ani grosza więcej. Chcieliśmy przejąć kontrole nad naszym prawodawstwem i granicami - zaznaczyła Olukemi Olufunto Adegoke Badenoch, liderka Partii Konserwatywnej. I dodaje, że "jakie zmiany wprowadza premier? Czy cofa nas o 10 lat, by znów rozpocząć te spory o to, jak będą wyglądały nasze relacje z UE? [...] Za każdym razem, gdy negocjuje, Wielka Brytania przegrywa".
Były minister z ramienia Partii Pracy David Miliband powiedział w programie Today w BBC Radio 4, że jego stanowisko jest bardzo jasne: "nie ma odwrotu. Każdy, kto mówi wam: »po prostu przeczekajcie, poczekajcie dwa i pół roku, miejcie nadzieję, że pojawi się nowy prezydent USA, a wszystko wróci do stanu sprzed zmian«, po prostu nie kupuję tego".
Jak zaznacza, dawna koncepcja świata Zachodu z życzliwym hegemonem USA nie wróci, choćby Wielka Brytania i UE poczekała na nowego prezydenta USA.
- Jeśli więc na początku pytania padło: „czy możemy po prostu wstrzymać oddech i czekać?”, odpowiedź brzmi: nie, musimy podjąć działania,- dodaje Miliband.
- Powinniśmy trzymać się mocno tych aspektów sojuszu amerykańskiego, które możemy utrzymać. Ale oczywiście geografia nas łączy z Europą i będziemy musieli utrzymać oraz znacznie poprawić nasze zaangażowanie w Unię Europejską i inne kraje europejskie. Będziemy też musieli myśleć globalnie o rodzajach sojuszy, które są ważne dla Wielkiej Brytanii - dodaje.
Brytyjska Partia (nie)Pracy oskarżana o stworzenie "pokolenia na śmietniku"
Partia (nie)Pracy musi odpierać oskarżenia, że stworzyła pokolenie bezrobotnych i skazała młodych ludzi na życie na zasiłkach. Urząd Statystyczny ujawnił bowiem ponure dane - pod koniec ubiegłego rok stopa bezrobocia była najwyższa od 5 lat i osiągnęła poziom 5,2 proc. (w porównaniu z 4,1 proc. w momencie przejmowania władzy od torysów).
opr. aw






























































