Rynek mieszkaniowy stanie się rynkiem kupującego, pozostanie w stagnacji z ewentualnymi wzrostami cen 2-3 proc. rocznie - ocenia centrum analityczne AMRON.


"Najbardziej prawdopodobny pozostaje scenariusz umiarkowanej stagnacji: ceny transakcyjne stoją w miejscu lub rosną o 2-3 proc. rocznie (poniżej inflacji), rynek staje się rynkiem kupującego (jest czas na negocjacje, oglądanie i wybieranie perełek), a zyski osiągają ci, którzy potrafią selekcjonować okazje" - pisze w raporcie.
Według raportu scenariusz gwałtownego powrotu FOMO (Fear of Missing Out) wymagałby połączenia bardzo niskich stóp i silnego wzrostu płac.
Wtedy kapitał z lokat masowo ruszyłby na rynek, tworząc ostatnią wielką falę wzrostową tej dekady. Z kolei korekta cenowa pozostaje możliwa jedynie w przypadku silnego szoku zewnętrznego (geopolityka) – „lewarowani” inwestorzy zostaliby zmuszeni do wyprzedaży, co mogłoby obniżyć ceny o 10-15 proc. Dla osób kupujących na szczycie w 2024/25 oznaczałoby to utratę całego wkładu własnego - ocenia AMRON.
AMRON ocenia, że rynek mieszkaniowy w Polsce w 2026 roku nie znajduje się ani w fazie bańki, ani w fazie załamania.
"Jest to rynek dojrzały, stabilny i wyraźnie bardziej wymagający niż w poprzednich cyklach. +Betonowe złoto+ nie przestało istnieć, ale przestało świecić jednakowo dla wszystkich. Bezpieczną przystanią pozostaje tylko dla tych, którzy potrafią realistycznie ocenić koszt kapitału, rentowność i ryzyko płynności. Dla pozostałych może stać się kotwicą – ciężarem ograniczającym elastyczność finansową na lata. W 2026 roku prawdziwym luksusem nie jest posiadanie wielu mieszkań. Jest nim płynność finansowa i spokój, którego beton – kupiony za wszelką cenę – może łatwo pozbawić" - konkluduje. (PAP Biznes)

map/ gor/





























































