Prezydent USA Donald Trump ogłosił w czwartek, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych pięć tysięcy żołnierzy z uwagi na zwycięstwo wyborcze prezydenta Karola Nawrockiego i „relację z nim”.


W związku z sukcesem wyborczym obecnego prezydenta Polski Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem, oraz naszymi relacjami z nim, z przyjemnością ogłaszam, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych 5000 żołnierzy. Dziękuję za uwagę! Prezydent Donald J. Trump - napisał prezydent USA w swoim serwisie Truth Social.
Trump nie ujawnił szczegółów dotyczących tej decyzji. PAP wysłała zapytania w tej sprawie do Białego Domu i Pentagonu.
Prezydent opublikował wpis o planowanym wysłaniu dodatkowych pięciu tysięcy żołnierzy na tle informacji o wstrzymaniu rotacji amerykańskiej brygady do Polski.
Agencja Reutera poinformowała w piątek, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. Z kolei CNN podał, że decyzja szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie. 1 maja Pentagon zapowiedział wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec.
Przedstawiciele polskiego rządu, w tym wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, dementowali informacje, by amerykański kontyngent w Polsce miał zostać zmniejszony. Szef MON mówił m.in., że reorganizacja prowadzona przez amerykańską administrację może skutkować tym, że „inne brygady będą wyznaczone do poszczególnych krajów”, lecz liczebność sił w Polsce pozostanie na dotychczasowym poziomie ok. 10 tys.
Również w czwartek wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski powiedział podczas wizyty w Waszyngtonie, że otrzymał jednoznaczną deklarację o tym, że choć Stany Zjednoczone redukują siły w Europie, w tym procesie zostanie uwzględniona deklaracja Trumpa o niezmniejszaniu sił w Polsce.

W środę Biuro Bezpieczeństwa Narodowego po rozmowie szefa BBN Bartosza Grodeckiego z wiceszefem Pentagonu Elbridge'em Colbym podało, że Polska może liczyć na utrzymanie silnego zaangażowania wojskowego USA.
„Podsekretarz Colby podkreślił znaczenie dobrych relacji między prezydentem USA Donaldem Trumpem a prezydentem RP Karolem Nawrockim dla kształtowania stosunków amerykańsko-polskich. Zasygnalizował, że zapowiadane zmiany zaangażowania sił USA w Europie będą uwzględniały status Polski jako modelowego i priorytetowego sojusznika Stanów Zjednoczonych. Podkreślił, że RP może liczyć na utrzymanie silnego zaangażowania wojskowego USA” - podkreślono we wpisie BBN.
W środę rzecznik resortu obrony USA Sean Parnell potwierdził, że Pentagon zdecydował o zmniejszeniu liczby tzw. Brygadowych Zespołów Bojowych (BCT) stacjonujących w Europie z czterech do trzech. Dodał, że oznacza to m.in. „opóźnienie rozmieszczenia sił amerykańskich w Polsce”.
Kosiniak-Kamysz: Decyzja prezydenta Trumpa potwierdza, że relacje polsko-amerykańskie są bardzo silne
Decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa o wysłaniu do Polski 5 tysięcy dodatkowych żołnierzy potwierdza, że relacje polsko-amerykańskie są bardzo silne, a Polska jest modelowym i żelaznym sojusznikiem - oświadczył wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
„Dobrze, że o sprawy fundamentalne dla bezpieczeństwa naszej Ojczyzny walczymy wspólnie. To obowiązek, który przeradza się w skuteczność” - dodał szef MON. Prezydent USA w swoim serwisie Truth Social napisał w czwartek, że „w związku z sukcesem wyborczym obecnego prezydenta Polski Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem, oraz naszymi relacjami z nim, z przyjemnością ogłaszam, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych 5000 żołnierzy”.
Tomczyk: Szczegóły decyzji Trumpa dopracujemy w rozmowach z Dowództwem Europejskim
Wiceszef MON Cezary Tomczyk powiedział w czwartek PAP, że szczegóły tego, co w praktyce będzie oznaczać decyzja Donalda Trumpa o wysłaniu „dodatkowych 5 tys. żołnierzy” do Polski zostaną ustalone w rozmowach MON i Sztabu Generalnego z dowódcą wojsk USA w Europie gen. Alexusem Grynkewichem
- Myślę, że szczegóły przed nami. Szczegóły ustali generał Grynkewich razem z MON i SG WP. Tak umówiliśmy się z Amerykanami - powiedział Tomczyk, pytany przez PAP o to, co oznacza nagłe ogłoszenie prezydenta Donalda Trumpa o wysłaniu „dodatkowych 5 tys. żołnierzy” USA do Polski.
Tomczyk, który w czwartek zakończył wizytę w Waszyngtonie, podczas której spotkał się z przedstawicielami Białego Domu, Kongresu i Pentagonu, zinterpretował ogłoszenie Trumpa jako skutek dyplomatycznej „ofensywy” Polski.
- Nasz kraj ma wielu przyjaciół w USA, zaczynając od Prezydenta przez Kongres aż do po prostu amerykańskich obywateli. W takich sytuacjach sprawa jasna. Wszystkie ręce na pokład. W czasie rozmowy w Białym Domu umówiliśmy się z Amerykanami, z doradcami Prezydenta, że dajemy sobie kilka dni na rewizję decyzji - powiedział. - Tak jak mówiłem - mamy karty do tej rozmowy. Ten proces właśnie nastąpił. Dziękuję wszystkim zaangażowanym w ofensywę rządu i państwa - dodał.
Nawrocki: Dziękuję prezydentowi Trumpowi za decyzje, których praktyczny wymiar widzimy bardzo wyraźnie
Prezydent Karol Nawrocki w czwartek w nocy podziękował prezydentowi Stanów Zjednoczonych Donaldowi Trumpowi za „przyjaźń wobec Polski i za decyzje, których praktyczny wymiar widzimy dziś bardzo wyraźnie”. Oświadczył, że stoi i będzie stał na straży sojuszu polsko-amerykańskiego.
Prezydent Nawrocki odniósł się w ten sposób we wpisie na X do tego, że prezydent USA ogłosił, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych pięć tysięcy żołnierzy z uwagi na zwycięstwo wyborcze prezydenta Nawrockiego i „relację z nim”.
„Stoję i będę stać na straży sojuszu polsko-amerykańskiego – ważnego filaru bezpieczeństwa każdego polskiego domu i całej Europy. Dobre sojusze to sojusze oparte na współpracy, wzajemnym szacunku i dbaniu o nasze wspólne bezpieczeństwo” - napisał Prezydent RP.
Dziękuję Prezydentowi Stanów Zjednoczonych Donaldowi Trumpowi za przyjaźń wobec Polski i za decyzje, których praktyczny wymiar widzimy dziś bardzo wyraźnie - dodał Nawrocki. Jak podkreślił, bezpieczeństwo Polski i Polaków jest dla niego najważniejsze.
Deklarację prezydenta USA skomentowali także prezydenccy ministrowie: szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz oraz szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker.
Przydacz podkreślił na X, że bezpieczeństwo Polski opiera się na sile własnej, ale także na dobrej współpracy sojuszniczej. „Dziś po raz kolejny przekonujemy się, że spokojna praca dyplomatyczna i konsekwentne budowanie relacji przynosi efekty” - podkreślił.
Zaznaczył, że „za tę dobrą decyzję podziękowania należą się prezydentom Polski i USA”. „To ich doskonała relacja przynosi dziś spokój i bezpieczeństwo” - ocenił szef Biura Polityki Międzynarodowej.
Pytany przez PAP, czy decyzja prezydenta USA, to efekt rozmowy prezydentów Polski i USA Przydacz odpowiedział, że „to efekt działań dyplomatycznych pana prezydenta i jego zespołu”.
Szefernaker z kolei podkreślił na X, że „poważna polityka nie rodzi się w medialnym zgiełku i nieodpowiedzialnych wywiadach dla zagranicznych mediów”.
„Nie buduje się jej komentarzami pisanymi pod emocje, zdjęciami ministrów z kierownikami ambasad ani tweetami obliczonymi na chwilowy poklask. Prawdziwa polityka wymaga ciszy, odpowiedzialności, rozmów prowadzonych konsekwentnie i skutecznie, szczególnie wtedy, gdy kamery są wyłączone. Tak działa prezydent Karol Nawrocki. Tak wzmacnia się sojusze, które realnie chronią bezpieczeństwo Polski” - napisał Szefernaker.
Przydacz: Zakładam, że do Polski przyjedzie 5 tys. amerykańskich żołnierzy zamiast 4 tys. zatrzymanych w rotacji
Przydacz był pytany w piątek rano w RMF FM o decyzję Donalda Trumpa, który ogłosił w czwartek wieczorem czasu polskiego, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych pięć tysięcy żołnierzy z uwagi na zwycięstwo wyborcze prezydenta Karola Nawrockiego i „relację z nim”.
Zdaniem szefa Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta decyzja ta jest przede wszystkim „sukcesem Polski i Polaków”. - Na pewno będziemy wszyscy czuli się bezpieczni, mając dodatkowych amerykańskich żołnierzy - powiedział.
Pytany, czy w rezultacie w Polsce rozlokowanych zostanie 5 tys. amerykańskich żołnierzy zamiast liczącej 4 tys. żołnierzy brygady, której rotacja do Polski została wstrzymana, czy też rotacja ta nastąpi i USA wyślą dodatkowe 5 tys. żołnierzy, Przydacz ocenił, że „to już będzie kwestia działań samego Pentagonu, w jakiej formule oni wypełnią decyzje swojego własnego prezydenta”. Jego zdaniem zamieszanie dotyczące stacjonowania amerykańskich sił zbrojnych w Polsce nie służy „pewności” w Pentagonie, który - jak stwierdził później - „czasami próbuje realizować inaczej działania niż prezydent Stanów Zjednoczonych wskazywał”.
- Ja zakładam minimalistyczny scenariusz, że przyjedzie 5 tysięcy zamiast tych 4 tysięcy zatrzymanych w rotacji. Nie muszą to być koniecznie ci sami żołnierze, ale efektem tego będzie i tak zwiększona obecność amerykańska w porównaniu do poprzednich miesięcy czy lat - powiedział. Dodał później, że strona polska będzie rozmawiać z Amerykanami na temat realizacji „maksymalistycznego scenariusza”, czyli realizacji rotacji amerykańskiej brygady pancernej liczącej 4 tys. żołnierzy połączonej z rozlokowaniem dodatkowych sił liczących 5 tys. żołnierzy.
Podkreślił, że nie jest to koniec starań Polski. - Zabiegamy o zmianę sposobu funkcjonowania amerykańskich żołnierzy z rotacyjnej obecności na rzecz stałej obecności - oświadczył.
Ocenił, że decyzja ta zapadła dzięki „dobrym relacjom osobistym” Donalda Trumpa i Karola Nawrockiego. - Te ostatnie dni i tygodnie, to było zamieszanie w sprawie wojsk amerykańskich - Pentagon w bezpośrednim kontakcie z Ministerstwem Obrony Narodowej wysyłał niezbyt dla nas optymistyczne sygnały. Na szczęście udało się to wszystko poprzez działania dyplomacji prezydenckiej pana prezydenta i jego dobrego kontaktu z prezydentem Stanów Zjednoczonych wyprostować i nawet uzyskać nieco więcej - dodał.
Jak zaznaczył, „decyzja polityczna jest, (...) a teraz trzeba ją wypełnić treścią”. - Liczę, że w końcu rząd zacznie to realizować, a nie tylko wypinać piersi do orderów, zwłaszcza w sytuacji, w której ktoś inny wykonał za nich ciężką pracę - stwierdził. Dodał, że obóz prezydencki nie był zaskoczony decyzją prezydenta Trumpa.
Rutte: Z zadowoleniem przyjmuję zapowiedź Trumpa o wysłaniu wojsk do Polski
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte oświadczył podczas spotkania szefów dyplomacji państw NATO w Helsingborgu w Szwecji, że z zadowoleniem przyjmuje zapowiedź prezydenta USA Donalda Trumpa o wysłaniu większej liczby żołnierzy do Polski.
Jednocześnie Rutte zapewnił, że Europa „pozostanie na kursie” wzmacniania potencjału militarnego w ramach NATO, aby być mniej zależna pod tym względem od Waszyngtonu.
- Oczywiście, cieszę się z tej informacji. Nasi dowódcy wojskowi dopracowują wszystkie szczegóły. (...). Powiedzmy sobie jednak jasno, że obrany przez nas kierunek, czyli silniejsza Europa i silniejsze NATO, sprawi, że z czasem, krok po kroku, będziemy mniej zależni od jednego sojusznika – Stanów Zjednoczonych, jak to się działo od dawna. Dzięki temu również oni (Amerykanie - PAP), mając możliwości, będą nadal realizować inne priorytety, które również leżą w naszym interesie. Ale, oczywiście, z zadowoleniem przyjmuję tę zapowiedź - powiedział Rutte, pytany o najnowszą decyzję Trumpa dotyczą rozmieszczenia wojsk w Polsce.
Rutte powiedział w piątek, że założenie jest takie, iż europejscy sojusznicy będą wydawać więcej na obronność. - Wczoraj wspomniałem o przykładzie niemieckim, ale mógłbym też wspomnieć o przykładzie holenderskim, polskim i wielu innych w Europie. Szwecja, gdzie jesteśmy dzisiaj, już osiąga 5 proc. (PKB na obronność). (...) Dzieje się to pięć lat przed terminem - podkreślił.
- Stany Zjednoczone odgrywają kluczową rolę w Europie, zarówno w kontekście broni jądrowej, jak i konwencjonalnej. Jednak w najbliższym czasie będzie to proces stopniowy, w którym Europejczycy będą się bardziej angażować, co jest naprawdę ważne. Amerykanie to przyznają. I w ramach tego procesu zawsze będą podejmowane decyzje i ogłaszane wydarzenia, które są częścią długoterminowej strategii - zaznaczył.
Szef NATO podkreślił, że uczestnicy rozmów na spotkaniu w Szwecji skoncentrują się przygotowaniu szczytu NATO w Ankarze i jego głównych tematach. W tym kontekście, jak mówił, najważniejsze będą wydatki na obronność. Szczyt w Turcji zaplanowany jest na lipiec.
- Dobra wiadomość jest taka, że pieniądze rzeczywiście napływają. Wielu sojuszników angażuje się coraz bardziej, przyspieszając drogę do 5 proc. zobowiązania w kontekście wydatków, (podjętego na szczycie NATO) w Hadze. A to dosłownie oznacza dziesiątki, setki miliardów dolarów dodatkowych wydatków na obronę w ciągu lat - powiedział Rutte.
Dodał, że ważne jest też odpowiednie wydanie tych środków. - Trwa ożywiona debata z przemysłem zbrojeniowym i sektorem finansowym, aby zagwarantować, że oni również podejmują niezbędne działania w celu zwiększenia produkcji obronnej. Nie chodzi o podnoszenie cen, ale o zwiększenie produkcji - wyjaśnił.
Ważnym tematem spotkania szefów MSZ w Szwecji - jak powiedział Rutte - będzie też wsparcie dla Ukrainy. - Musimy zagwarantować, że (Ukraińcy) mają wszystko, czego potrzebują, by utrzymać się w walce. I to również dotyczy pieniędzy - zaznaczył.
Szef BBN: decyzja Trumpa to efekt konsekwentnego budowania relacji transatlantyckich
ecyzja Donalda Trumpa to ogromny sukces prezydenta Karola Nawrockiego i efekt konsekwentnego budowania relacji transatlantyckich - ocenił w piątek rano szef BBN Bartosz Grodecki. Dodał, że zwiększenie kontyngentu sił zbrojnych USA to doskonała wiadomość, potwierdzająca trwałość sojuszu polsko-amerykańskiego.
Szef BBN odniósł się w ten sposób we wpisie na platformie X do tego, że prezydent USA ogłosił, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych pięć tysięcy żołnierzy z uwagi na zwycięstwo wyborcze prezydenta Karola Nawrockiego i „relację z nim”.
Przypomniał, że podczas środowej rozmowy z podsekretarzem ds. Polityki w Departamencie Wojny Elbridge'em Colbym otrzymał informację, że „kwestia wzmocnienia obecności sił USA w Polsce zostanie szybko rozstrzygnięta z korzyścią dla Polski i naszego sojuszu”. „O takich sprawach rozmawia się jednak w ciszy” - dodał.
„Zwiększenie kontyngentu sił zbrojnych USA to doskonała wiadomość dla Polski, wzmacniająca nasze bezpieczeństwo i potwierdzająca siłę oraz trwałość sojuszu polsko-amerykańskiego” - ocenił szef BBN.
„Der Spiegel”: wysyłając wojska do Polski, Trump przedstawia wpadkę jako gest
Ogłaszając przerzucenie dodatkowych 5 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski, prezydent USA Donald Trump przedstawia jako gest wcześniejszą wpadkę związaną ze wstrzymaniem zaplanowanej rotacji sił do tego kraju - pisze w piątek niemiecki tygodnik „Der Spiegel”.
Gazeta odnotowuje, że Trump zdecydował się na wysłanie 5 tys. żołnierzy do Polski prawdopodobnie dlatego, że dobrze dogaduje się z polskim prezydentem Karolem Nawrockim.
„Innymi słowy - jeśli (kanclerz Niemiec) Friedrich Merz krytykuje Trumpa, to ten wycofuje 5 tys. żołnierzy (z Niemiec - PAP). A ponieważ (Trump) lubi Nawrockiego, to wysyła 5 tys. żołnierzy więcej (do Polski - PAP)” - konstatuje „Der Spiegel”.
Swoją decyzją prezydent USA „przede wszystkim odblokowuje (rozmieszczenie - PAP) 4 tys. żołnierzy, których planowaną od dawna rotację do Polski Pentagon wstrzymał tydzień temu bez ostrzeżenia” — uważa niemiecka gazeta. Zaznacza przy tym, że „dotyczyło to akurat jednego z najwierniejszych sojuszników w NATO”.„To, co było wpadką, którą prezydent USA musiał naprawić, Trump sprzedaje teraz jako gest” - ocenia „Der Spiegel”. Dodaje, że cała sprawa „nie ma nic wspólnego” z ogłoszonym wcześniej wycofaniem w ciągu roku 5 tys. amerykańskich żołnierzy z Niemiec.
Senator Bacon zadowolony z decyzji Trumpa
Większość komentatorów potraktowała wpis Trumpa jako odwołanie wcześniejszego, równie nagłego i nieoczekiwanego postanowienia o wstrzymaniu planowanego rozmieszczenia amerykańskiej brygady pancernej w Polsce.
„Cieszę się, że prezydent cofnął decyzję Ministra Obrony o wycofaniu Brygady z Polski. Polska robi to, co mówi i zasługuje na nasze bliskie partnerstwo” - napisał na platformie X kongresmen Republikanów Don Bacon.
Bacon był jednym z najostrzejszych krytyków posunięcia Pentagonu i podobnie jak szereg innych kongresmenów i senatorów z obydwu partii zapowiadał, że będzie naciskał na resort, by odwrócić tę decyzję.
Media: zapowiedź Trumpa ws. wysłania sił do Polski zaskoczyła Pentagon i sojuszników
Nie wiadomo jednak, skąd mają przybyć do Polski zapowiedziane siły - zauważył Daniel Fried, były ambasador USA w Polsce. Napisał on, że jest to dobry ruch Trumpa i tych, „którzy pracowali nad cofnięciem początkowej złej decyzji”. Dodał też, że jest to dobre dla bezpieczeństwa NATO.
„Przywrócenie opóźnionej rotacji byłoby jednym ze sposobów. Możliwe jest też jednak przetasowanie sił umotywowane politycznie. Przemieszczanie wojsk głównie po to, by nagradzać lub karać przywódców będących w jego łasce albo niełasce, nie jest dobrym sposobem podejmowania decyzji dotyczących obronności” - dodał.
„New York Times” napisał, że decyzja ogłoszona przez prezydenta zaskoczyła Pentagon. Serwis Hill zwrócił uwagę, że Trump zapowiedział wysłanie tych sił po krytyce ze strony Republikanów, którzy oburzyli się wstrzymaniem rotacji 4 tys. żołnierzy do Polski. Również polski urzędnik oraz przedstawiciel NATO, wypowiadający się anonimowo, powiedzieli portalowi Politico, że decyzja ogłoszona przez Trumpa była dla nich zaskoczeniem, ponieważ administracja nie omówiła jej wcześniej z sojusznikami.
Associated Press ocenił, że zapowiedź Trumpa „potęguje niejasności na temat amerykańskiej obecności wojskowej w Europie”.
- Wygląda na to, że na najwyższym szczeblu brakuje jakiegokolwiek procesu służącego przemyślanemu podejmowaniu decyzji dotyczących takich kwestii jak wycofywanie i rozmieszczanie wojsk — uważa Ian Kelly, emerytowany dyplomata, który m.in. pełnił funkcję ambasadora USA w Gruzji. - To nie są dobrze przemyślane decyzje. To są impulsywne decyzje oparte o kaprysy Trumpa albo o to, jakie kaprysy ma Trump zdaniem jego doradców - dodał Kelly, cytowany przez AP.
Wysłanie wojsk USA do Polski oznacza, że Trumpowi wciąż zależy na Europie
Wydawany w Madrycie dziennik „El Pais” oraz portugalska telewizja SIC zauważają jednak, że ogłoszenie wysłania kolejnych amerykańskich żołnierzy do Polski to znak, że Trump w dalszym ciągu postępuje wbrew swoim wcześniejszym deklaracjom.
„Prezydent USA Donald Trump po raz kolejny wycofał się z decyzji ogłoszonej z wielkim rozmachem. Zapowiedział wycofanie wojsk z Europy w ramach działań odwetowych przeciwko (europejskim - PAP) krajom NATO za, jak uważa, brak wsparcia ze strony sojuszników. Teraz jednak ogłosił w mediach społecznościowych, że wyśle do Polski dodatkowych 5000 żołnierzy” – napisał „El Pais”.
Zarówno „El Pais”, jak i inny hiszpański dziennik „El Mundo” odnotowały, że w centrum decyzji zmieniającej wcześniejsze plany Trumpa, amerykański prezydent postawił swoją dobrą relację z prezydentem Polski Karolem Nawrockim. Przypominają, że Donald Trump sympatyzował z Nawrockim jeszcze przed objęciem przez niego urzędu głowy państwa w 2025 r.
„El Mundo” zauważa, że prezydent USA kierując 5000 amerykańskich żołnierzy do Polski niejako karze kraje Europy Zachodniej, takie jak Niemcy, za ich bierność lub protesty przeciwko amerykańskiemu atakowi na Iran.
Madrycka gazeta przypomina, że ogłoszenie na początku maja przez Trumpa zamiaru wycofania 5000 żołnierzy amerykańskich z Niemiec było niejako formą ukarania tego kraju za słowa kanclerza Friedricha Merza. Ten nie tylko skrytykował prowadzenie amerykańskiej operacji przeciwko Iranowi, ale też uznał, że Teheran upokorzył Waszyngton na Bliskim Wschodzie.
Z kolei lizbońskie telewizje SIC oraz RTP odnotowują, że ogłoszenie przez Trumpa wysłania dodatkowych amerykańskich żołnierzy do Polski zbiegło się w czasie z rosyjsko-białoruskimi ćwiczeniami militarnymi z udziałem broni atomowej, które odbywają się w obu krajach.
Portugalscy komentatorzy zaznaczają, że wzmocnienie militarne Polski będzie w rzeczywistości wsparciem dla całej wschodniej flanki NATO, przy której wciąż trwa wojna Rosji z Ukrainą oraz nie słabnie zagrożenie ze strony Moskwy.
Odnotowują, że właśnie kraje ze wschodniej części UE najmocniej zabiegały u władz USA o wzmocnienie tam amerykańskiego kontyngentu.
„Polska była jednym z członków NATO ze wschodu UE, który zabiegał o wzmocnienie obecności wojsk amerykańskich na swoim terytorium, podobnie jak robiła to Estonia, Łotwa, Litwa oraz Rumunia” – podsumował portugalski portal Sapo.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska i Oskar Górzyński, z Lizbony Marcin Zatyka, z Helsingborga Łukasz Osiński
ndz/wr/ rbk/ osk/ zat/ luo/ rtt/ ktl/



























































