Pentagon nie zaprosił ważnych członków NATO, w tym Francji, Wielkiej Brytanii i krajów bałtyckich, na planowane w październiku w Warszawie spotkanie nieformalnej grupy roboczej poświęcone przyszłości Sojuszu - informuje portal Politico. Jak dodaje, budzi to obawy przed wewnętrznymi podziałami w NATO.


Politico powołuje się na informacje uzyskane od sześciu dyplomatów zaznajomionych z planami spotkania, którego inicjatorem jest wiceszef Pentagonu Elbridge Colby i które ma wypracować przyszłą formułę NATO. Portal podkreśla, że szczegóły dotyczące nowej grupy roboczej pozostają niejasne, a Biały Dom nie odpowiedział na prośbę portalu o odniesienie się do tej sprawy, podczas gdy Pentagon odmówił komentarza.
Colby zorganizował już dwa podobne spotkania, z udziałem Finlandii, Holandii, Niemiec, Norwegii, Polski i Szwecji. Celem tych rozmów, zgodnie z informacjami uzyskanymi przez Politico od uczestników rozmów, jest opracowanie sposobów działania Sojuszu w zmieniającym się otoczeniu geopolitycznym.
Według informacji Politico wkrótce do uczestników takich spotkań może dołączyć Dania.
Portal przypomina, że Colby od dłuższego czasu „interesuje się rozmowami w węższym gronie państw NATO”. Jak mówił we wrześniu, mają one na celu „pociągnąć za sobą cały Sojusz”. „To będzie lepsze i silniejsze NATO, które będzie trwalsze” oraz „zapewni Europie większy potencjał wojskowy” - dodał.
Te spotkania mogą stać się „motorem transformacji” dla całego Sojuszu - ocenia źródło cytowane przez Politico. Jednocześnie osoba ta przyznaje, że „niektórzy sojusznicy są sfrustrowani z powodu swojej nieobecności przy tych rozmowach, zwłaszcza że wielu z nich osiągnęło lub przekroczyło poziom wydatków (na obronność) wymagany przez administrację Trumpa”.

Politico sugeruje, że niezaproszenie kluczowych członków NATO na rozmowy w Warszawie „wpisuje się w logikę (obecnej administracji USA - PAP) polegającą na nagradzaniu jednych kosztem innych” i realizuje „zapowiedzi stworzenia swoistej listy »grzecznych i niegrzecznych« krajów”.
W ocenie Politico oś podziału wyznacza stosunek państw członkowskich Sojuszu do wojny, którą Izrael i USA wszczęły 28 lutego przeciwko Iranowi. Serwis przypomina, że minister obrony USA Pete Hegseth apelował do państw NATO, by były „wzorcowymi sojusznikami”, i groził „wyciągnięciem konsekwencji” wobec tych, które „nie będą wspierać interesów Stanów Zjednoczonych”. Także minister obrony USA Pete Hegsetha apelował do państw NATO, by były „wzorcowymi sojusznikami", i groził „wyciągnięciem konsekwencji" wobec tych, którzy „nie będą wspierać interesów USA".
„Jeśli próbują podzielić NATO na dobrych i złych, to jest to niebezpieczne dla Stanów Zjednoczonych, ale dla Europy jest to kwestia egzystencjalna” - powiedział jeden z rozmówców Politico.(PAP)
piu/ akl/
































































