Kobiecy pomysł na biznes: wydawnictwo literatury koreańskiej

One robią wszystko, aby Polacy pokochali Koreę – Kraj Spokojnego Poranka – a szczególnie jej piękną i bogatą literaturę. Przez rząd koreański ich firma już jest nazywana unikatem na skalę światową.

wydawnictwo literatury koreańskiej

Marzena Stefańska-Adams i Edyta Matejko-Paszkowska poznały się na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie obie studiowały koreanistykę. Pasja i fascynacja literaturą koreańską sprawiły, że postanowiły założyć jedyne tego rodzaju wydawnictwo w Polsce i promować zupełnie nieznaną literaturę. W październiku 2007 roku otworzyły w Skarżysku-Kamiennej Wydawnictwo Kwiaty Orientu.

– Literatura koreańska jest niezwykle ciekawa. Obie zawsze chciałyśmy zajmować się przekładami literatury. Bardzo specyficzna i bardzo wartościowa koreańska literatura piękna jest niemal nieznana w Polsce. Było nam także ogromnie żal, że polskie dzieci nie mają możliwości obcowania z niezwykłymi książkami, których autorzy i ilustratorzy zdobywają nagrody na całym świecie – mówi Marzena.

A Edyta dodaje: – Kilka lat temu nikt nie chciał wydawać literatury koreańskiej. Zakochane w Korei, próbowałyśmy szukać wsparcia w innych wydawnictwach, ale zawsze nas odprawiano z kwitkiem. Najlepszym więc sposobem na zrealizowanie marzeń było właśnie własne wydawnictwo. Chcemy zarazić innych naszą pasją.

Rodziny pozytywnie zareagowały na ich pomysł, tym bardziej, że nikt wcześniej nie odważył się na taki biznes. Edyta i Marzena zebrały wszystkie swoje oszczędności – około 30 tys. zł – i na początku października 2008 roku udało im się wydać pierwszą książkę „Zaproszenie na kimchi" Leny Świadek.

Książka odniosła sukces. Dziewczyny natomiast zaczęły współpracę z Korean Literature Translation Institute – instytutem, który finansuje wydawanie książek napisanych przez autorów koreańskich.

Pierwszy kryzys mamy już za sobą


Największym wyzwaniem dla właścicielek wydawnictwa było znalezienie dystrybutorów książek w Polsce. – Słysząc „literatura z Korei”, wszyscy od razu odmawiali współpracy. Proponowano nam przyjść za rok lub dwa z większą liczbą tytułów. W końcu po jakimś czasie udało się nam znaleźć dystrybutora. Radość nie trwała jednak długo. Nasz dystrybutor zbankrutował, a my straciłyśmy dużo pieniędzy oraz książek. Chyba siłą woli podniosłyśmy się z tego upadku, choć nie ukrywamy, że kosztowało nas to wiele nieprzespanych nocy i pracy za darmo – wspomina Edyta.


Nadal jednak temat dystrybucji spędza sen z powiek dziewczyn. Obecny rynek jest bardzo trudny. Polacy czytają mało, a księgarze bankrutują. Z kolei duże sieci, takie jak Empik, nie chcą sprzedawać książek nieznanych pisarzy i z małych wydawnictw. Liczy się nazwisko, a często też znajomości. Gdyby nie wsparcie Korei, wydawnictwo Edyty i Marzeny nie istniałoby.

Nie mamy konkurencji, ale i tak nie jest łatwo


– Nasza działalność jest unikatowa, więc mamy rzesze fanów – bardzo wiernych, którzy zawsze czekają na nowe tytuły. Konkurencji praktycznie nie mamy. Mało kto chce wydawać nieznane nazwiska z dalekiej Korei. Ludzie boją się inwestować pieniądze w coś, co może się w ogóle nie sprzedać – opowiada Marzena.

Zwraca uwagę jeszcze na inną bardzo ważna sprawę. Otóż Korea – kulturowo i literacko –  zawsze stoi w cieniu Japonii i Chin. Dziewczyny próbują więc wszelkimi sposobami  (prowadzą mnóstwo zajęć, warsztatów, prelekcji na temat Korei) przybliżyć Polakom tę kulturę i udowodnić, że w niczym nie ustępuje ona chińskiej czy japońskiej.

Wydanie książki do ogrom pracy


Przy wydaniu jednej książki pracuje wiele osób.  W przypadku przekładów bardzo ważna jest przede wszystkim jakość tłumaczenia i dobra współpraca tłumacz-redaktor. Potem następuje promocja książki. Każdy etap kosztuje dużo pracy, wysiłku i czasu. – Pracujemy na kilku etatach jednocześnie, bo musimy dbać o każdy z tych elementów. O logistyce typu wysyłka książek pocztą, dostawy do dystrybutorów i odbiory z księgarń nie wspominając. Bez wsparcia zaprzyjaźnionych osób byłoby trudno – mówi Edyta.


Wydawnictwo Kwiaty Orientu współpracuje na stałe z kilkunastoma osobami na umowy-zlecenia (redaktorzy, korektorzy, tłumacze). Ważnym podmiotem jest dla nich także zaprzyjaźniona drukarnia, z którą współpracują prawie 5 lat.

Wiedzą, co chce przeczytać Polak


Jako koreanistki dziewczyny mają dość gruntowną wiedzę na temat kultury, historii, języka i literatury Korei. Znajomość języka daje im możliwość selekcjonowania książek, które mogą się spodobać polskiemu czytelnikowi. Mają też stałe kontakty z pisarzami oraz na bieżąco śledzą  informacje z Korei i ze świata.

Wśród klientów wydawnictwa dominują koreaniści i orientaliści, ale coraz częściej są to również osoby niezwiązane z Koreą na polu naukowym. – Zdobywamy fanów wśród ludzi lubiących poznawać nowe kultury, nowe kraje, ciekawych drugiego człowieka, znudzonych widokiem książek ciągle tych samych autorów. Lektury koreańskie nie są łatwe. Często zawierają analizy psychologiczne bohaterów, zmuszają do myślenia i poszukiwań. Wielu czytelników mówi o tzw. „efekcie cebuli”. Kiedy człowiek zdejmuje jedną warstwę, jego oczom ukazuje się następna, później następna i następna – opowiada Marzena.

W dodatku wydawnictwo może już pochwalić się książkami, które przejdą do historii:  „Zaopiekuj się moją mamą” Shin Kyung-Sook oraz „O kurze, która opuściła podwórze” Hwang Sun-mi. Pierwsza dostała nominację „Literatury na Świecie” do najlepszego tłumaczenia w 2011 roku, a druga nagrodę jury wortalu granice.pl i tytuł „Najlepsza książka na wiosnę 2012”.

Książki to nie wszystko


Wydawnictwo Kwiaty Orientu od początku swego istnienia aktywnie uczestniczy w popularyzowaniu kultury i literatury koreańskiej. W jego ofercie znajdują się szkolenia międzykulturowe i językowe oraz warsztaty literacko-plastyczne.


Szczególnie wdzięcznym odbiorcą warsztatów są najmłodsi czytelnicy. – Na warsztatach literacko-plastycznych wykonujemy witraże i zakładki do ulubionej książki z motywami z Kraju Spokojnego Poranka. Jednocześnie bawimy się ciekawostkami – dzieci dowiadują się, dlaczego w windach koreańskich nie ma cyfry 4 oraz co najchętniej na drugie śniadanie jadają ich koreańscy rówieśnicy. Zdarza się, że gramy w koreańskiego „chińczyka” oraz  w „kropki”, a na koniec wykonujemy pamiątkowe zdjęcia w koreańskich strojach ludowych.

Zyski jeszcze przyjdą


Na zyski dziewczyny jeszcze czekają. Obecnie każdy grosz inwestują w kolejne książki. 5 lat ciężkiej pracy pokazało im jednak, że warto poszukiwać i promować tę wciąż nieznaną wśród Polaków literaturę. Sprzedaż książek wzrasta, a grono fanów Kwiatów Orientu i uczestników warsztatów o Korei powiększa się niemal każdego dnia.

Szansą na większy zysk jest dla nich duża grupa Polaków, która idąc do księgarń, szuka tej „innej” literatury. – Jesteśmy znudzeni tymi samymi nazwiskami na półkach w księgarniach. I kiedy nagle pojawia się ktoś taki jak Kim Yong-ha, Shin Kyung-Sook czy Oh Jeung-hui, od razu wzbudza ciekawość – tłumaczy Edyta.

Dziewczyny chcą coraz bardziej promować Koreę. Oprócz wydawnictwa i warsztatów udało im się także uruchomić szkołę języka koreańskiego przez Skype’a. Mają także zamiar zacząć promować Polskę w Korei.

Jeżeli jesteś kobietą przedsiębiorczą i prowadzisz własną firmę - napisz do nas! Zaprezentuj się w naszym cyklu i podziel się z czytelnikami swoim doświadczeniem.

Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl

Zobacz, jakie pomysły na biznes mają kobiety!

biagi bar sałatkowy firma organizująca śluby i wesela blog projektowanie wystawiennicze portal edukacyjny
Przeczytaj inne artykuły z cyklu

Barbara Sielicka

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne