Zaświadczeń nie trzeba okazywać od 1 lipca 2011 roku. Oświadczenia są coraz popularniejsze jednak Ministerstwo Gospodarki musi przypominać, że obywatele mają możliwość ich stosowania. Warto przy tym dodać, że od 1 lipca można się także posługiwać kopiami urzędowo poświadczonych odpisów świadectw, dyplomów, aktów stanu cywilnego urodzenia, zgonu itp. Uproszczenie przepisów w tym zakresie pozwala obywatelom stosowanie kopii dokumentów, których oryginalne wersje wydawane są w ograniczonej ilości a uzyskanie każdego odpisu jest kosztowne i czasochłonne.
![]() | Łukasz Piechowiak: Jak się liczy wynagrodzenie |
Urząd może zweryfikować oświadczenie
Należy pamiętać, że urząd może zweryfikować, czy treść oświadczenia ma pokrycie z prawdą, ale może to zrobić tylko na własną rękę – nie może żądać zaświadczenia. Obecnie administracja publiczna jest w dużym stopniu zinformatyzowana, a urzędnicy mają dostępy do różnych baz danych. Dla nich weryfikacja oświadczenia petenta to kwestia kilku chwil – z kolei obywatelowi zdobycie zaświadczenia zajmuje więcej czasu i naturalnie wiąże się z kosztami podróży, itp.
Polacy nie są przyzwyczajeni do tego, że ktoś im uwierzy na słowo. Wynika to z tego, że od zawsze urzędy prosiły nas o przedłożenie stosownego zaświadczenia z innego urzędu. Kiedyś, gdy różne instytucje były ze sobą skomunikowane w bardzo ograniczonym zakresie, takie działanie miało swoje uzasadnienie. Do tego dochodzą zaszłości historyczne – i za zaborów i za PRL – administracja państwowa nie ufała obywatelom. Zmiana wprowadzona w lipcu teoretycznie miała pokazać, że teraz obywatelowi się wierzy.
Tylko 2% nieuczciwych petentów
Do tego dochodziły względy ekonomiczne oraz szacunków, z których wynikało, że liczba nieuczciwych obywateli to maksymalnie 2% wszystkich petentów – przez tak nieliczny odsetek, cała reszta była narażona na duże koszty. Łączne niepotrzebne obowiązki administracyjne wykonywane przez obywateli i przedsiębiorców wyceniane były na ok. 4 mld zł.
Zaświadczenia, które możemy zastąpić oświadczeniami:
- o wpisie do ewidencji działalności gospodarczej lub zaświadczeń (wypisów, odpisów) o wpisie do rejestru przedsiębiorców w KRS,
- o nadaniu numeru NIP i REGON,
- o niekaralności na oświadczenie,
- o dochodach, niezaleganiu z płatnościami wobec urzędu skarbowego i składkami do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Administracja publiczna w końcu zmieniła podejście. Jednak nie wyjaśniono do końca kiedy i w jakim przypadku można stosować oświadczenia, stąd istnieje wiele kontrowersji w tym zakresie, np. możemy posługiwać się kopią dokumentu w urzędzie,ale niekoniecznie może on być honorowany w banku.
PR-owy chwyt
W dużej mierze możliwość składania oświadczeń zamiast zaświadczeń postrzegana jest jako PR-owy chwyt. Przedsiębiorcy wciąż narzekają i niestety mają rację, że państwo nakłada na nich bezsensowne i bardzo kosztowne obowiązki. Za przykład można podać utrudnienia w sprzedaży osobom fizycznym węgla spowodowane nałożeniem na niego akcyzy lub nakładanie na przedsiębiorców obowiązku ewidencji odpadów. Nawet najmniejsze firmy muszą tłumaczyć się, ile zużyły świetlówek czy tonerów do drukarek. Przedsiębiorstwa remontowe muszą uiszczać opłatę od malowania pasów na jezdni. Z kolei samozatrudnieni powinni np. rozliczać się ze spalin emitowanych przez samochody, jeżeli biorą faktury za paliwo na firmę. Rząd przypomina o nowych możliwościach, ale niech nie zapomina o rozwiązywaniu starych problemów – dokładnie tych, które sam wymyślił.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl































































