Jestem głęboko przekonany, że prezydent podpisze ustawę budżetową, i że zrobi to bardzo szybko - powiedział w środę marszałek Senatu Stanisław Karczewski.


"Jestem głęboko przekonany, że pan prezydent podpisze tę ustawę, i że zrobi to bardzo szybko" - powiedział Karczewski wieczorem w TVP Info, pytany o to, jaką decyzję w sprawie uchwalonej w środę przez Senat ustawy budżetowej, podejmie prezydent. "Jest kwestia tego, o co zabiegała opozycja, żeby pan prezydent skierował tę ustawę do zbadania do Trybunału Konstytucyjnego. Myślę, że tak się nie stanie" - dodał.
Pytany o zapowiadany przez opozycję wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności uchwalenia ustawy budżetowej z konstytucja Karczewski odparł, że opozycja ma takie prawo. "Taka jest litera prawa i taka jest droga prawna i drogą prawną powinno się iść" - podkreślił.
Marszałek Senatu był również pytany o to, dlaczego senatorowie opozycji nie zgłosili żadnych poprawek do ustawy budżetowej. "Bo nie chcieli" - oparł.
Zaznaczył, że opozycja miała czas na złożenie poprawek. "Jeszcze w ostatniej chwili dałem czas i Platformie i Nowoczesnej na chwilę refleksji, do zastanowienia się. Powiedziałem: dobrze, nie będziemy budżetu debatować jako pierwszy punkt, zrobimy to nieco później, tak żebyście państwo mieli jeszcze chwilę czasu na złożenie poprawek. Ja sam byłem gotowy do złożenia tych poprawek, przejrzeliśmy te poprawki, przygotowaliśmy się do tego. Specjalnie powołany przez nas zespół ocenił je. Niektóre były nie do zaakceptowania, ale część poprawek bym zgłosił i Sejm część poprawek by przyjął" - relacjonował Karczewski.

Siemoniak: Zaskarżymy ustawę budżetową do Trybunału Konstytucyjnego
To będzie dobry test dla Trybunału i pokazanie, czy potrafi działać w sposób niezależny - powiedział w środę poseł PO Tomasz Siemoniak, zapowiadając zaskarżenie ustawy budżetowej do Trybunału Konstytucyjnego.
"PiS ma większość w Sejmie, mógł - tak jak było przez ostatnie lata - przeprowadzić procedurę budżetową normalnie i w zgodzie z regulaminem" - tłumaczył Siemoniak wieczorem w telewizji Polsat News.
Jak zapowiedział, Platforma zamierza zaskarżyć uchwalenie budżetu "do wszystkich możliwych instytucji", w tym do Trybunału Konstytucyjnego. "To będzie dobry test dla Trybunału i pokazanie, czy jest on zależny od jednej partii, czy też potrafi działać w sposób niezależny" - ocenił. "Jesteśmy przed decyzją. To są bardzo świeże informacje" - zaznaczył.
"Analizujemy, czy jest jakaś procedura sądowa zbadania prawidłowości uchwalenia budżetu. Działamy z namysłem i na pewno przedstawimy Polakom jaką drogą chcemy iść w sprawie tego nielegalnego dokumentu" - dodał Siemoniak.
Przypomniał, że "PiS mając większość w Sejmie, mając większość w Senacie, zapłacił ogromną polityczną cenę za to, co Polakom zafundował. PiS wywołał ogromny kryzys wokół tego budżetu, zupełnie bez powodu. Jest pierwszą partią w wolnej Polsce, która ma samodzielną większość" - dodał.
Neumann: Posłowie PO zostaną na sali obrad do czwartku
Szef klubu PO Sławomir Neumann poinformował w środę wieczorem PAP, że posłowie Platformy zostaną na sali obrad do czwartku. W czwartek rano zbiera się zarząd PO, później klub parlamentarny Platformy, który omówi ewentualne dalsze kroki w sprawie protestu w Sejmie.
"Zostajemy na sali obrad do rana, są dyżury rozpisane do rana" - powiedział Neumann. "Galerię nam otworzono, rozmawiałem z marszałkiem Kuchcińskim na Konwencie, pytając go jaka jest zasada działania dziennikarzy przez niego ogłoszona, nie przez marszałka Karczewskiego. Marszałek Kuchciński potwierdził mi, że wróciło do starych zasad dzisiaj. Prosiliśmy o otwarcie galerii i została otworzona" - dodał.
Szef klubu PO dopytywany, czy nie obawia się, że posłowie PO zostaną wyprowadzeni z sali obrad, odparł, "nie, nie zostaniemy". "Nas nie tak łatwo stamtąd wyprowadzić jak widać" - podkreślił Neumann.
Przypomniał, że w czwartek o godz. 8 zbiera się zarząd PO, a pół godziny później - klub Platformy. "Plan na jutro, że rano będzie zarząd krajowy, potem będzie klub i decyzja. Przerwa jest do godz. 10, mamy trochę czasu. O to wnioskowaliśmy, żeby dzisiaj nie było obrad" - podkreślił Neumann.
Marszałek Sejmu Marek Kuchciński otworzył w środę wieczorem 34. posiedzenie Sejmu. Następnie Sejm uczcił pamięć czterech zmarłych w ostatnich dniach osób, m.in. Longina Komołowskiego. Potem marszałek ogłosił przerwę w obradach do czwartku do godz. 10.
Petru: Jeśli chodzi o budżet, nic się nie zmieniło
Jeśli chodzi o budżet nic się nie zmieniło - powiedział lider Nowoczesnej Ryszard Petru po ogłoszeniu w środę przerwy w obradach Sejmu. Jak dodał, ustawa, która została zaakceptowana przez Senat, powinna trafić do TK, żeby nie było ryzyka, że za kilka lat ktoś ją podważy.
Przewodniczący Nowoczesnej był pytany o opinię na temat zachowania marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, który otworzył o godzinie 19 nowe posiedzenie Sejmu, a następnie - po uczczeniu minutą ciszy czterech zmarłych niedawno osób, m.in. b. polityka postsolidarnościowego Longina Komołowskiego - ogłosił przerwę w obradach do czwartku rano.
"Sytuacja się nie zmieniła jeśli chodzi o budżet, cały czas można go zakwestionować" - odpowiedział Petru.
Pytany przez dziennikarzy o działania Nowoczesnej podczas dalszej części 34. posiedzenia Sejmu w czwartek, Petru zapowiedział, że poinformuje o nich po porannym Konwencie Seniorów, bo na razie zbyt trudno przewidzieć, co się wydarzy. Ocenił jednocześnie, że PiS będzie chciał w czwartek dalej rozmawiać, bo "on się bardzo niekomfortowo czuje z budżetem, który nie został uchwalony".
Podkreślał, że opozycja dysponuje możliwościami natury prawnej. "Trybunał Konstytucyjny, prokuratura, zgłaszanie wniosków formalnych" - wyliczał.
Na uwagę dziennikarza, że o budżecie nie ma już dyskusji, bo został uchwalony i czeka na podpis prezydenta, szef Nowoczesnej ocenił, że "dalej jest niezgodny z prawem" i "można go zaskarżyć do TK".
"Andrzej Duda, gdyby był odpowiedzialnym prezydentem, w poczuciu odpowiedzialności za państwo zgłosiłby do TK procedurę uchwalenia budżetu, żeby nie było ryzyka, że za dwa, trzy, cztery, pięć lat ktoś go podważy" - dodał.
Schetyna o słowach Kaczyńskiego dot. protestu opozycji: To kompromitacja
Szeregowy poseł, prezes największej partii mówi o zarzutach karnych, mówi w imieniu prokuratora generalnego. To jest kompromitacja, to jest wstyd - tak słowa Jarosława Kaczyńskiego, dotyczące ewentualnej odpowiedzialności za protest opozycji w Sejmie, skomentował Grzegorz Schetyna.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział w środę, że "będą podjęte odpowiednie działania", jeśli opozycja dalej będzie blokować mównicę sejmową i stół prezydialny. Zastrzegł jednak, że decyzja w tej sprawie należy do marszałka Sejmu. Kaczyński ocenił też, że blokowanie stołu prezydialnego, uniemożliwianie marszałkowi Sejmu, funkcjonariuszowi publicznemu, przemocą sprawowania funkcji, to "bardzo poważne przestępstwo przeciwko państwu".
"Rozumiem, że (prezes PiS) mówi w imieniu prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, to jest śmieszne" - powiedział Schetyna, komentując słowa Kaczyńskiego. Dopytywany, czy nie obawia się zarzutów karnych, odparł: "Czy słyszy pan ten absurd, o którym pan mówi? Szeregowy poseł, prezes największej partii, mówi o zarzutach karnych. To jest kompromitacja, to jest wstyd".
Kaczyński mówił też, że PiS nigdy nie przyjmie do wiadomości, że Polacy dzielą się na dwie kategorie: tych, którzy muszą przestrzegać prawa i tych, którzy za nic nie odpowiadają i mogą demonstracyjnie łamać prawo i "nic im się nie dzieje". "Na takie reguły, my się z całą pewnością nie zgodzimy" - oświadczył.
Na pytanie, czy należy zastosować środki przymusu bezpośredniego wobec posłów, Kaczyński odpowiedział: "to nie moja decyzja, ja tylko przypomnę, co się stały gdy Sejm był blokowany przez Samoobronę".
(PAP)
mkz/ woj/




























































