„Tak gdzieś od wtorku i środy od naszych członków zaczęły dochodzić do nas głosy, że sytuacja wymyka się spod kontroli. Że to, co zaczęło się w Grecji, rozprzestrzeniło się na Portugalię, a potem na Hiszpanię, Irlandię oraz Włochy. Na tych rynkach praktycznie nie było kupujących, a wszyscy sprzedawali” - tak w rozmowie z reporterem agencji Bloomberga przedstawił sytuację Sander Schol – dyrektor Association for Financial Markets in Europe – czyli stowarzyszenie reprezentującego banki organizujące hurtowy handel europejskimi obligacjami.
AFME o zaistniałej sytuacji już w środę i czwartek poinformowało europejskich ministrów finansów. W piątek, 7. maja, Sander Schol wraz z przedstawicielami tzw. primary dealers (czyli banków handlujących obligacjami bezpośrednio z bankami centralnymi) spotkał się z urzędnikami Europejskiego Banku Centralnego. Ludzie z EBC podobno wysłuchali informacji o nadzwyczajnej sytuacji rynkowej, lecz nie przedstawili własnej opinii. „Powiedzieliśmy im wprost, że jest absolutną koniecznością, aby weszli na rynki. W tym momencie nie było żadnych kupujących”.
Sytuacja była więc podbramkowa – dwóm z czterech największych państw strefy euro groziło odcięcie od finansowania na rynkach kapitałowych. To skutkowałoby niemożnością rolowania zapadającego długu i w ciągu kilku tygodni zapewne oznaczałoby niewypłacalność Włoch i Hiszpanii. Byłby to najprawdopodobniej koniec strefy euro, przynajmniej w jej obecnym kształcie. W czwartek wieczorem na Wall Street pojawiły się plotki, że na europejskich rynkach obligacji nie ma płynności i że z tego powodu dealerzy wcześniej zakończyli handel. Według niektórych źródeł to właśnie było przyczyną paniki, jaka tego dnia doprowadziła do blisko 10-procentowych spadków na nowojorskich giełdach.
Europejski Bank Centralny zareagował na tą sytuację w poniedziałek rano, informując o zamiarze interwencyjnego skupu obligacji skarbowych i komercyjnych na otwartym rynku. EBC wraz z Bundesbankiem i Bankiem Francji szybko przeszły od słów do czynów i rozpoczęły zakupy obligacji państw z grupy PIIGS. W ten sposób EBC dokonał historycznej wolty i zdruzgotał swoją wiarygodność jako niezależny od polityków i finansistów bank centralny. Dzięki temu rządy Włoch i Portugalii mogły w tym tygodniu przeprowadzić aukcje papierów skarbowych i uzyskaną gotówkę przeznaczyć na spłatę zapadających długów.
Bezpośrednim skutkiem interwencji EBC i narodowych banków centralnych był spadek rentowności (czyli wzrost cen) obligacji wyemitowanych przez Hiszpanię i Włochy. Różnica w rentowności względem 10-letnich papierów niemieckich (czyli dodatkowa premia za ryzyko kredytowe kraju) w przypadku obligacji włoskich spadła ze 159 pb. do 92 pb. W przypadku hiszpańskich 10-latek różnica ta zawęziła się z 173 pb. do 99 pb.
Źródło: Bankier.pl/Bloomberg






























































