Pomimo galopujących cen ropy naftowej ostatnia w tym tygodniu sesja na Wall Street zakończyła się tylko minimalnymi zmianami głównych indeksów. Wygląda to tak, jakby ktoś chciał zostać z akcjami, których nie będzie mógł sprzedać następne trzy dni.


To była kolejny burzliwy dzień na rynkach finansowych. Nastroje na rynkach znacząco pogorszyło buńczuczne orędzie prezydenta Trumpa, który konflikt z Iranem jest bliski zakończenia, lecz jednocześnie zapowiedział kolejne ataki w ciągu 2-3 tygodni.. Zagroził też Persom „powrotem do epoki kamienia łupanego”. Później ukazały się doniesienia o zniszczeniu dwóch największych hut stali w Iranie. Rynki azjatyckie zareagowały dość mocnymi spadkami. Wyraźnie zniżkowały też indeksy w Europie Zachodniej. Największym problemem był silny wzrost notowań ropy naftowej. Późnym wieczorem ropa Brent drożała o ponad 7%, a teksańska WTI zwyżkowała o ponad 11%. W obu przypadkach ceny zbliżyły się do (lub nawet przekroczyły) 110 USD za baryłkę.
Jednakże jeszcze późnym popołudniem nastroje na rynkach akcji uległy zdecydowanej poprawie. Mówi się, że stały za tym doniesienia o rozmowach pomiędzy władzami Iranu i Omanu na temat protokołu „monitorowania” Cieśniny Ormuz. Ponadto Lloyd’s List poinformował, że część statków przepłynęła Ormuz opłacając się Teheranowi w chińskich juanach (czytaj: bez wiedzy i zgody rządu USA). Od 13 marca w ten sposób przez Cieśninę przeszło 26 okrętów. Z kolei Bloomberg poinformował, że z Zatoki Perskiej na pełne morze wyszedł gazowiec z LNG. Miał to być pierwszy taki przypadek od wybuchu wojny.
Spekuluje się też o możliwości, że Teheran w sprawie żeglugi przez Ormuz dogada się z krajami azjatyckimi i europejskimi, pomijając w tym układzie Stany Zjednoczone. Wysiłki dyplomatyczne podjęła też Wielka Brytania, gromadząc 35 krajów zainteresowanych otwarciem Cieśniny. Nie ma wśród nich USA.
Te wszystkie doniesienia zdecydowanie poprawiły wyniki giełdowych indeksów. S&P500, który tuż po otwarciu czwartkowego handlu zniżkował o przeszło 1,5%, szybko wyszedł ponad kreskę, by resztę dnia już spokojnie spędzić tuż poniżej środowego kursu odniesienia. Ostatecznie udało mu się nawet zyskać 0,11% w kontekście tak słabego otwarcia wygląda jak jednoznacznie wzrostowa sesja.

Nasdaq Composite zamknął się 0,18% nad kreską, czyli na poziomie 21 879,18 pkt. Średnia przemysłowa Dow Jonesa oddała symboliczne 0,03% i finiszowała z wynikiem 46 504,67 pkt. Nieznacznie (o 1%) spadł indeks zmienności VIX, a kontrakty terminowe na złoto przeceniono o 2,5%.
Wygląda na to, że inwestorzy grają pod zakończenie wojny, czyli w gruncie rzeczy robią na przekór temu, co ostatnio komunikuje prezydent Trump. Czyli robią dokładnie to, co we wtorek zalecił im przewodniczący irańskiego parlamentu. - Jeśli pompują cenę - otwieraj krótką pozycję. Jeśli ją zrzucają - otwieraj długą – napisał na portalu X Mohammad Bagher Ghalibaf.
To dość odważna strategia w obliczu wielkanocnego kalendarza. W Wielki Piątek wszystkie liczące się giełdy w świecie Zachodu będą zamknięte. Tak samo jak w sobotę i w niedzielę. A w Europie także w poniedziałek. Zatem ci, którzy dzisiaj kupili akcje, pozostaną z nimi przez przynajmniej trzy (albo i cztery) dni. A przez ten czas wiele może się wydarzyć. Nie tylko w kontekście Iranu i Cieśniny Ormuz, ale też w piątek otrzymamy comiesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy.






























































