Rusza inwestycyjna gra Wakacje na Giełdzie. Przed rokiem szło mi jak po grudzie, ale teraz spróbuję innej strategii. Jest o co walczyć.


3282 miejsce, 0,52 proc. na minusie i ponad 4,1 tys. zł straty do lidera gry Wakacje na Giełdzie - to był mój bilans po zaledwie dwóch tygodniach konkursu inwestycyjnego organizowanego przed rokiem przez Bankier.pl i GPW. Zacząłem więc trochę jak Andrzej Gołota swoje pamiętne przegrane walki. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie postanowił wrócić i powalczyć - zwłaszcza że jest o co. W drugiej edycji zwycięzca zgarnie 20 tys. zł w gotówce oraz samochód Hyundai Santa Fe na dwa tygodnie. Za 2. miejsce przewidziano 10 tys. zł i Hyundai Ioniq 9 na tydzień, a za 3. miejsce – 5 tys. zł i Hyundai Tucson na tydzień.
Nowością jest ranking dla pasjonatów produktów ETF. Jego zwycięzca dostanie nagrodę w wysokości 10 tys. zł, a kolejni na podium otrzymają sportowe smartwatche Garmin fēnix 7 Pro.
>> Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się i dołącz do gry! <<
Początek gry już za chwilę
Nagrody to jedno, ale nie mniej ważna jest możliwość nauki inwestowania od praktycznej strony - bez ryzyka utraty pieniędzy. Te są wirtualne, a każdy uczestnik zarejestrowany na platformie na start dostaje 20 tys. zł.Może za to kupować akcje największych i najpopularniejszych spółek z indeksów WIG20, mWIG40 i sWIG80, a także jednostki ETF, ETC i ETN. W sumie to 180 instrumentów. Obecnie trwa już tzw. rozgrzewka, gdzie można sprawdzić, jak to wszystko działa. Na poważnie gra zacznie się już w poniedziałek, 13 lipca, i potrwa do 31 sierpnia. Udział jest bezpłatny.

Jak grać, żeby wygrać
Uważam się za inwestora długoterminowego, co oznacza, że nie handluję akcjami jak szalony w poszukiwaniu szybkich zysków. Wybieram spółki lub ETF-y, które moim zdaniem są niedowartościowane i cierpliwie czekam na zyski. Czasem miesiąc, czasem pół roku, a czasem - rok. Nie zawsze przychodzą, ale na Atremie zarobiłem do tej pory prawie 470 proc., na ETF-ie na mWIG40 i Enei po 66 proc., a Diagnostyce czy Apatorze 45-50 proc. To jednak zyski w portfelu, w którym są walory kupione za prawdziwe pieniądze i gdzie moim celem jest dojście do 1 mln zł za niespełna 24 lata.
W grze Wakacje na Giełdzie sprawdzę się w czymś, co wydaje się kuszące, ale też jest z pewnością bardziej ryzykowne. Z moich ubiegłorocznych doświadczeń wynika, że aby myśleć o nagrodach, trzeba podjąć większe ryzyko - angażować dużą część kapitału (może nawet całość) w pojedynczą spółkę, najlepiej już dynamicznie rosnącą. Dywersyfikacja w sytuacji, gdy gra trwa kilka tygodni, nie ma większego sensu, podobnie jak lokowanie pieniędzy w blue chipy. Te raczej nie rosną skokowo, to domena mniejszych firm, a więc tych z indeksu sWIG80. Kij ma oczywiście dwa końce - postawienie na jedną spółkę naraża nas na ryzyko dużego spadku wartości portfela, jeśli gorączka spekulacyjna opadnie. Strat rzędu 30-40 proc. (jeśli do nich doprowadzimy) raczej nie będzie już szans odrobić.
Zebrać cenne doświadczenia
Zebranie takich - nawet bolesnych - doświadczeń to chyba największa wartość tej gry. Sprawdzimy, jaka jest nasza tolerancja na ryzyko i będziemy o krok bliżej od typu inwestowania, jaki najlepiej pasuje do naszego charakteru, możliwości i wolnego czasu. Jedni postawią na akcje największych spółek, inni będą szukać pojedynczych strzałów, a jeszcze inni - na ETF-y. Ważne, żeby spróbować, do czego zachęcam przede wszystkim tych, którzy jeszcze nie weszli na inwestycyjną ścieżkę, albo kiedyś na niej byli, ale się zniechęcili.





























































